Większość niemieckich mediów komentuje wybór polityka skrajnie prawicowej AfD Tobiasa Rauscha na szefa lokalnego parlamentu w Saksonii-Anhalcie w podobnym tonie. Część komentatorów przypomina jednak, że decyzja ta jest odzwierciedleniem wyników demokratycznych wyborów. Niemiecka prasa zastanawia się także, czy AfD zdobędzie również stanowisko premiera landu.

„Czarny dzień” dla niemieckiej demokracji. Media o wyborze Tobiasa Rauscha na szefa parlamentu

Większość niemieckich mediów komentuje wybór polityka skrajnie prawicowej AfD Tobiasa Rauscha na szefa lokalnego parlamentu w Saksonii-Anhalcie w podobnym tonie. Część komentatorów przypomina jednak, że decyzja ta jest odzwierciedleniem wyników demokratycznych wyborów. Tygodnik „Der Spiegel” pisze o „czarnym dniu w Magdeburgu” – stolicy Saksonii-Anhaltu. 

„Wybór polityków AfD do kierownictwa landtagu w Saksonii-Anhalcie jest sygnałem alarmowym. Kordon sanitarny (wokół AfD) kruszy się, a na walkę przeciwko skrajnej prawicy demokraci mają coraz mniej czasu” – ostrzega komentator dziennika Roland Nelles.

„Smutne, ale prawdziwe: ponad 43 proc. wyborców w Saksonii-Anhalcie zamówiło dokładnie to, co teraz dostali – na przykład nowego przewodniczącego landtagu Tobiasa Rauscha. Po raz pierwszy od czasów nazizmu parlamentem w Niemczech będzie kierował polityk pochodzący z partii skrajnie prawicowej” – czytamy w dzienniku. Komentator określił zastępcę Rauscha, Hansa-Thomasa Tillschneidera mianem „politycznego świra”, który „relatywizuje Holokaust, rozpowszechnia nacjonalistyczną ideologię i od lat pełni rolę marionetki rosyjskiej propagandy”.

– Jeżeli tylu ludziom w Saksonii-Anhalcie to się podoba, to nie można im pomóc – alarmuje dziennik, dodając, że wymienieni wcześniej politycy „nie reprezentują nowoczesnego, otwartego na świat, pluralistycznego kraju, lecz jego przeciwieństwo – tępy nacjonalizm z domieszką nostalgii za NRD i autokratycznym światopoglądem przypominającym najczarniejsze czasy w Niemczech”.

Według dziennika „Der Spiegel” AfD zbliżyła się do swojego strategicznego celu – „zniszczenia CDU jako partii narodowej i zajęcia jej miejsca”. Koalicja rządowa z kanclerzem Friedrichem Merzem musi porzucić „wojenki w piaskownicy” i zacząć wreszcie dobrze rządzić. „Czarny dzień w Magdeburgu jest ostrzeżeniem. Sytuacja jest poważna” – podsumowuje Roland Nelles.

Czytaj więcej

Odesłali odznaczenia Karolowi Nawrockiemu. Na liście jest 14 osób

Niemiecka prasa alarmuje: „Przekroczona została granica”

Jak pisze „Sueddeutsche Zeitung”, „Ten dzień, 6 października, przejdzie do niemieckiej historii”. Według publicysty Nicolasa Richtera wydarzenia w Magdeburgu dowodzą, że „ani ustrój polityczny, ani wartości nie są dane raz na zawsze”. AfD wygrała wybory pomimo tego, że „z rewolucyjną gorliwością szczuła na cudzoziemców i politycznych rywali” – czytamy w dzienniku. „Żadna inna partia nie posługiwała się w takim stopniu jak AfD pogardą jako instrumentem politycznej walki. A pomimo tego rządzi teraz w landtagu w Saksonii-Anhalt” – podkreśla publicysta. 

„Sueddeutsche Zeitung” przypomina, że wybór polityków AfD do kierownictwa parlamentu nie przesądza jeszcze o tym, kto zostanie premierem Saksonii-Anhaltu, jednak niezależnie od tego, 6 października okazało się, że pomimo prób podejmowanych przez partie demokratyczne, nie udało się zapobiec objęciu ważnych stanowisk przez „partię ekstremistyczną”. Dziennik przytacza także słowa przewodniczącej seniorki parlamentu Saksonii-Anhaltu, Evy von Angern, która alarmuje, że „Warstwa ochronna cywilizacji jest cienka”.

Z kolei „Frankfurter Allgemeine Zeitung” pisze, że „Przekroczona została granica”. – Członek partii uważanej przez Urząd Ochrony Konstytucji za skrajnie prawicową został wybrany na najwyższego rangą przedstawiciela kraju związkowego – landu – czytamy w dzienniku. „Próby wykluczenia AfD przyniosły odwrotny skutek. AfD jest teraz w samym środku” – podkreśla komentator Jasper von Altenbockum.

Dziennik zwraca uwagę również na to, że kilku regionalnych deputowanych CDU, wbrew zaleceniu szefa klubu, mogło zagłosować za kandydatem AfD. Według „FAZ” kandydaturę ideologa partii, Tillschneidera, na wiceszefa landowego parlamentu należy uznać za prowokację.

Niemiecka telewizja publiczna ARD wybór Rauscha nazywa natomiast „strategicznym przełomem”. – Od tegorocznej jesieni obserwujemy w części Niemiec, jak skrajnie prawicowa partia, krok za krokiem, zdobywa władzę w systemie demokracji parlamentarnej. AfD udało się obsadzić protokolarnie najwyższe stanowisko w landzie, co jest „historycznym krokiem” – wskazuje niemiecki nadawca.    

Czytaj więcej

„Niezachwiane poparcie” dla Ukrainy. Niemiecka prasa o wizycie Merza w Kijowie

„To nie jest skandal, lecz demokracja”

Inny głos płynie ze strony dziennika „Die Welt”. Jak podkreśla publicystka Fatina Keilani „To nie jest skandal, lecz demokracja”. Jej zdaniem wybór szefa parlamentu i jego zastępcy był „właściwie całkiem normalnym procesem w ustroju demokratycznym”. „Landowy urząd ochrony konstytucji uważa, co prawda, AfD za partię skrajnie prawicową, ale nie jest ona zakazana i wygrała przed miesiącem wybory z wynikiem blisko 44 proc. Będąc największym klubem, miała prawo wysunąć kandydata na przewodniczącego parlamentu” – pisze dziennikarka „Die Welt”. – Teraz okaże się, czy 35-letni Tobias Rausch dorósł do zadania, jakim jest stanowisko szefa landtagu – czytamy w dzienniku.

Publicystka dodaje także, że kandydat na premiera Ulrich Siegmund „nie mógł powstrzymać się od pewnej dozy tryumfalizmu, co nie powinno dziwić”. „Polityk AfD prowadził świetną kampanię wyborczą. Przez bezradnych przeciwników politycznych był dyskredytowany jako »sprzedawca zapachów«. Teraz poczuł zapach władzy i do czasu wyboru nowego premiera nikt raczej nie będzie z niego szydził” – podsumowuje Keilani.

Czytaj więcej

Ambasador USA zareagował na wywiad Tuckera Carlsona. Radosław Sikorski dziękuje

Co dalej z rządem w Saksonii-Anhalcie?

We wrześniowych wyborach w Saksonii-Anhalcie AfD otrzymała 43,8 proc. głosów i uzyskała 39 mandatów. W nowym parlamencie w Magdeburgu CDU ma 15 mandatów, SPD, Zieloni i Lewica po osiem mandatów, a BSW – pięć. AfD brakuje do samodzielnej większości trzech mandatów.

W pierwszych dwóch turach wyborów premiera Saksonii-Anhaltu potrzebna jest bezwzględna większość całego landtagu, czyli 42 głosy. W przypadku jej braku, jeśli parlament nie zdecyduje się na przedterminowe wybory, w kolejnej turze wystarczy większość oddanych głosów. Głosy wstrzymujące się nie są uwzględniane jako oddane.