W pierwszej turze Gibała uzyskał 36,38 proc. głosów, a kandydatka KO Monika Piątkowska – 29,91 proc. To oni zmierzą się w decydującym głosowaniu. Jednym z tematów drugiej tury stało się już teraz pytanie, jak wyglądałoby funkcjonowanie miasta, gdyby Gibała wygrał wybory, ale nie uzyskał większości w Radzie Miasta.
Gibała mówi o sześciu radnych. KO: nie ma takiej grupy
W rozmowie z RMF FM Gibała powiedział, że zgłosiło się do niego sześcioro radnych Koalicji Obywatelskiej. Jak mówił, mieli oni być niezadowoleni z działań Aleksandra Miszalskiego i deklarować gotowość do współpracy z nim po jego ewentualnym zwycięstwie.
Onet postanowił sprawdzić te informacje, pytając o nie członków klubu KO w krakowskiej Radzie Miasta. Jak wynika z relacji portalu, spośród 19 radnych odpowiedzi udzieliło 12. Żaden z pytanych nie potwierdził istnienia grupy, o której mówił Gibała.
Radni, z którymi rozmawiał Onet, twierdzą, że nie wiedzą o żadnym takim porozumieniu ani rozmowach z kandydatem. Jednocześnie deklarują, że nie zamierzają przechodzić do jego klubu ani wiązać się z nim politycznie po ewentualnej wygranej.
Czytaj więcej
Wybory prezydenckie w Krakowie wygrał w I turze radny Łukasz Gibała – wyprzedzając kandydatkę KO Monikę Piątkowską. Rezultat ten pokazuje, jak zmie...
Część radnych ocenia przy tym, że wypowiedź Gibały może mieć przede wszystkim znaczenie kampanijne. W ich ocenie ma ona stworzyć wrażenie, że kandydat – mimo braku własnej większości w Radzie Miasta – po zwycięstwie będzie dysponował odpowiednim zapleczem politycznym. Ma to również sugerować wyborcom, że część obecnego obozu KO jest gotowa odwrócić się od własnej kandydatki i poprzeć Gibałę.
Radni cytowani przez Onet wskazują także, że deklarowanie istnienia „sześcioosobowej grupy” może być próbą osłabienia klubu KO i wywołania wrażenia podziałów wewnątrz ugrupowania. Niektórzy określają te informacje wprost jako nieprawdziwe lub element politycznej gry.
KO rozważa pozew w trybie wyborczym
Jak ustalił Onet, po wypowiedzi Gibały klub rozważa skierowanie przeciwko kandydatowi pozwu w trybie wyborczym.
Chodzi o jego wypowiedź dotyczącą sześciu radnych, którzy mieliby być zainteresowani współpracą z nim po wyborach. KO nie potwierdza, by taka grupa istniała, a część radnych publicznie odcina się od sugestii, że mogliby przejść do obozu Gibały.
Sprawa może stać się jednym z pierwszych ostrych konfliktów drugiej tury. Stawką jest nie tylko wiarygodność deklaracji kandydata, lecz także obraz przyszłego układu sił w Krakowie. Gibała może bowiem potrzebować poparcia radnych innych ugrupowań, jeśli zostanie prezydentem miasta.
Czytaj więcej
Trudno mi sobie wyobrazić, żeby wyborcy Prawa i Sprawiedliwości czy też Konfederacji zagłosowali w drugiej turze na panią Piątkowską – ocenił w por...
Co z Radą Miasta, jeśli wygra Gibała? „Kalki relacji Nawrocki–Tusk nie będzie”
W krakowskiej Radzie Miasta zasiada 43 radnych. Koalicja Obywatelska wraz z Lewicą ma łącznie 23 mandaty, klub PiS liczy 12 osób, a ugrupowanie Gibały – Kraków dla Mieszkańców – sześciu radnych. Dwie radne pozostają niezrzeszone – wylicza Onet.
Oznacza to, że ewentualna wygrana Gibały nie dałaby mu automatycznie większości w radzie. Stąd w kampanii pojawia się pytanie, czy Kraków czekałby po wyborach na polityczny konflikt między prezydentem a większością radnych związanych z jego konkurentką.
Rozmówcy Onetu z klubu KO przekonują jednak, że nie musi powtórzyć się scenariusz znany z relacji między prezydentem Karolem Nawrockim a premierem Donaldem Tuskiem. Jeden z radnych zwraca uwagę, że zdecydowana większość projektów procedowanych przez Radę Miasta ma charakter techniczny, więc w takich sprawach możliwe byłoby porozumienie niezależnie od tego, kto zostałby prezydentem.
Inny z radnych wskazuje, że wiele zależałoby od samego Gibały i jego nastawienia do rady. Jeśli po jego stronie byłaby gotowość do współpracy, radni również deklarują taką możliwość. Jeśli jednak – jak wynika z ich wypowiedzi dla Onetu – prezydent kontynuowałby ostry konflikt polityczny, mogłoby dojść do blokowania części jego inicjatyw.