Z tego artykułu dowiesz się:
- Na czym polega „mechanizm Giertycha”, który skłania kluczowych bohaterów afer do współpracy z prokuraturą.
- Jakie ryzyko niesie ze sobą obietnica nadzwyczajnego złagodzenia kary
- Dlaczego łączenie ról adwokata i aktywnego polityka budzi kontrowersje etyczne w środowisku prawniczym.
- Co mogło skłonić prezesa giełdy kryptowalut do nagłej zmiany obrońcy i pójścia na układ z prokuraturą.
Przejęcie sprawy Przemysława Krala z rąk mec. Bartosza Lewandowskiego, zaufanego prawnika czołowych polityków PiS, odbyło się w mało tradycyjny sposób. – Kodeks etyki adwokackiej zobowiązuje adwokata, który chce wejść do sprawy, w której działa już inny adwokat, do poinformowania go o tym, a także uzyskania jego zgody – mówi „Rzeczpospolitej” jeden ze znanych prawników.
Tymczasem o tym, że duet słynnych adwokatów – Jacek Dubois i Roman Giertych – negocjuje w imieniu Krala warunki współpracy z prokuraturą, mec. Lewandowski dowiedział się z publikacji „Rzeczpospolitej” 31 lipca. Cztery dni wcześniej, też z naszej publikacji, mec. Lewandowski dowiedział się, że prezes giełdy Zondacrypto chce zostać świadkiem koronnym prokuratury.
Wiemy, że Kral do końca zaprzeczał tym faktom przed swoim prawnikiem – wtedy otrzymaliśmy od mec. Lewandowskiego odpowiedź, że „posiadamy nieprawdziwe informacje”. Zdyskredytować nasze publikacje próbował także sam Giertych, twierdząc, że nie był ostatnio w krajach Zatoki Perskiej (tam spotykać się miała prokuratura z Kralem). Miesiąc później, 25 sierpnia przyznał na platformie X: „Uprzejmie informuję, że od maja br. jestem obrońcą mec. Przemysława Krala”.
Gdy dziś spytaliśmy mec. Giertycha o to, dlaczego wszedł do sprawy, nie informując mec. Lewandowskiego, odpisał „Rzeczpospolitej” tak: „Nie poinformowałem pana Lewandowskiego, gdyż formalnie nie był obrońcą mego Mocodawcy w tym postępowaniu, w którym ja uczestniczyłem. Te postępowania zostały połączone później decyzją prokuratury, a w tym czasie pan Kral wypowiedział już upoważnienie panu Lewandowskiemu. Przynajmniej poinformował o tym prokuraturę. Nie wiem, czy informował Lewandowskiego”.
Różne role Romana Giertycha: mecenas, poseł KO, wspólnik Waldemara Żurka w rozliczaniu PiS
To zaskakujące, bo jeszcze w sierpniu prokuratura kontaktowała się z Kralem przez mec. Lewandowskiego – w maju z całą pewnością szef Zondacrypto zarzutów nie miał, a mec. Lewandowski był jego pełnomocnikiem (to funkcja przy braku zarzutów dla klienta). Prokuratura odmawia wszelkich informacji na ten temat, nawet tego, jaki jest status Krala w śledztwie.
Jeden z użytkowników platformy X dopytywał Giertycha o to, od kiedy dokładnie jest obrońcą Krala: „Bo 6 maja publicznie przekonywał Pan, że »wiemy«, iż Kral i Zondacrypto finansowali Stanowskiego (Krzysztofa Stanowskiego, szefa Kanału Zero, z którym Giertych jest w konflikcie – red.). Mówił Pan o rosyjskich pieniądzach, agenturze, mafii tambowskiej i sugerował polityczną operację wokół wyborów. Dziś dowiadujemy się, że »od maja« reprezentuje Pan samego Krala. Jeżeli został Pan jego obrońcą później, proszę podać datę i sprawa będzie jasna. Jeżeli był Pan nim już wtedy, to robi się znacznie ciekawiej. Poseł występujący publicznie jako demaskator afery jednocześnie byłby obrońcą jednej z jej centralnych postaci, a opinia publiczna dowiaduje się o tym dopiero teraz. Nie mam problemu z tym, że adwokat broni klienta. Od tego jest adwokat. Mam problem z mieszaniem roli adwokata, posła i politycznego komentatora bez jasnego powiedzenia ludziom, w jakiej roli się właśnie występuje”. Roman Giertych na te pytania nie odpowiedział.
Oliwy do ognia dolewa Nicole Suszek, siostra Sylwestra Suszka, twórcy kryptogiełdy BitBay (późniejszej Zondacrypto), który zaginął w do dziś niewyjaśnionych okolicznościach w 2022 r. Chwilę wcześniej giełdę przejął od niego właśnie Przemysław Kral, z czym Suszek nie umiał się pogodzić.
– W listopadzie 2025 r. przez Facebooka skontaktowała się ze mną kobieta z kancelarii mec. Giertycha, pisząc, że szuka on ze mną kontaktu. Przekazałam numer i on do mnie zadzwonił. Powiedział, że chciałby mi pomóc i mnie reprezentować. Ale najwięcej to chciał dowiedzieć się o Kralu, z którym miałam procesy. Co ja wiem, co ustaliłam. Powiedziałam niewiele, bo nie miałam do niego zaufania i nie podobało mi się to. Miał się odezwać, ale przekazał mi, że „na razie nie wchodzi do sprawy”. A pół roku później został obrońcą Krala – opowiada dziś „Rzeczpospolitej” Nicole Suszek.
Sprawa podwójnej roli Giertycha uwiera niektórych polityków KO. O „pomieszaniu ról” otwarcie mówi m.in. Sławomir Nitras. Poseł KO Adam Krzemiński nazywa to zaś działającym niezawodnie „mechanizmem Giertycha”. „Roman Giertych i Jacek Dubois po raz trzeci robią to, co potrafią najlepiej: biorą kluczowego świadka i układają z prokuraturą układ, od którego połowa sceny politycznej czyści twarde dyski”. Dla Krzemińskiego „wniosek jest prosty: albo układasz się z Romanem, albo składasz wnioski o list żelazny z Naddniestrza jak Marcin Romanowski”.
Sprawczość mecenasa Romana Giertycha w dużej mierze wynika z polityki, a dokładniej z wpływów, jakie prawnik ma u Waldemara Żurka, ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego. Obaj mają ten sam polityczny cel – rozliczyć PiS. Giertych nazywał Żurka „bohaterem walki o praworządność” i „wielką nadzieją na prawdziwe rozliczenia”.
Dzięki Romanowi Giertychowi w śledztwie dotyczącym Funduszu Sprawiedliwości zeznaje Tomasz Mraz
Z Giertychem jako pierwszy ułożył się Tomasz Mraz, skruszony dyrektor Departamentu Funduszu Sprawiedliwości w latach 2020-2022, zaufany podwładny ministra Zbigniewa Ziobry i jeden z podejrzanych w głośnym śledztwie dotyczącym Funduszu. Mraz został zaprezentowany jako pierwszy sukces powołanego w lutym 2024 r. przez posła Giertycha Zespołu ds. Rozliczeń przy klubie parlamentarnym KO. Zespół jednak już wygasł, nie prowadzi działalności.
Mraz dał się skusić na współpracę z prokuraturą w zamian za przywilej skorzystania w przyszłości z nadzwyczajnego złagodzenia kary. – Jako dyrektor podpisywał wszystkie dokumenty, więc ciąży na nim ogromna odpowiedzialność karna za te patologie. Ale jego zeznania obciążające czołowych polityków PiS w znacznej części to relacje „z drugiej ręki” – opowiada nam jeden z funkcjonariuszy służb, który zna treść zeznań Mraza. Prokuratura przyznaje jednak, że dzięki nim udało się skonstruować zarzuty wobec innych podejrzanych, m.in. Marcina Romanowskiego. Mraz od pewnego czasu nagrywał swe rozmowy w resorcie.
Giertych robi wokół Mraza wiele szumu, tytułuje go też „małym świadkiem koronnym”, co kolportują bezrefleksyjnie niektóre media. „W związku z opublikowaniem przez dziennikarzy WP (bez zgody podejrzanego – małego świadka koronnego) jego zdjęć prywatnych, wystąpiłem do Ministra Spraw Wewnętrznych o objęcie pełną ochroną policji małego świadka koronnego b. dyrektora Funduszu Sprawiedliwości T. Mraza” – napisał na X w czerwcu 2024 r.
Czytaj więcej
Poseł Koalicji Obywatelskiej Roman Giertych wystąpił do szefa MSWiA o objęciem ochroną policji byłego dyrektora Funduszu Sprawiedliwości Tomasza Mr...
Tomasz Mraz nie ma jednak żadnego statusu „małego świadka koronnego”. Nadzwyczajne złagodzenie kary dla oskarżonego za ujawnienie nieznanych organom ścigania faktów (na podstawie art. 60 k.k.) orzeka sąd na wniosek prokuratora, po skierowaniu aktu oskarżenia przeciwko niemu. A to – jak ustalamy – nie nastąpiło, mimo że prokuratura dokonała już 10 wyłączeń i skierowała akty oskarżenia do sądów. Na Mrazie od lutego 2024 r. ciąży zarzut działania w celu osiągnięcia korzyści majątkowej i osobistej, wspólnie i w porozumieniu z innymi osobami, rozdysponowując bez podstaw miliony z Funduszu Sprawiedliwości. Grozi mu 15 lat więzienia.
Sytuacja Mraza obecnie odbiega daleko od komfortowej. „Postępowanie przeciwko podejrzanemu Tomaszowi M. jest w toku, w ramach głównego postępowania dotyczącego Funduszu Sprawiedliwości. Materiały w jego zakresie nie zostały wyłączone” – odpowiada na pytania „Rzeczpospolitej” prok. Przemysław Nowak, rzecznik Prokuratury Krajowej. Ostatni raz Mraz przesłuchany został w styczniu tego roku. Nowak podkreśla także, że „nie ma czegoś takiego jak status małego świadka koronnego” i „nie ma żadnej procedury nadawania takiego statusu”.
„Przepis art. 60 § 3 k.k. jest przepisem dotyczącym wymiaru kary oraz przesłanek jej nadzwyczajnego złagodzenia wobec podejrzanych, którzy złożyli wyjaśnienia wskazane w tym przepisie. Prokurator może wnosić o zastosowanie tego przepisu w głosach stron po zakończeniu przewodu sądowego, a więc na końcu postępowania sądowego” – podkreśla prok. Nowak, gdy pytamy go, czy prokurator zdecyduje się wystąpić z wnioskiem do sądu o objęcie Mraza przywilejem „nadzwyczajnego złagodzenia kary”.
„Nie informujemy o planach, w tym już na pewno nie informujemy, jakie będzie stanowisko prokuratora w czasie głosów stron. To również zależy od przebiegu postępowania sądowego. Nie mam również danych pozwalających na ocenę, kiedy zakończy się śledztwo prowadzone przeciwko ww. osobie” - podsumowuje prok. Nowak.
– To zła wiadomość dla Mraza. Jak widać, nie ma żadnej gwarancji, że po zmianie władzy w prokuraturze ktoś zrealizuje obietnicę Romana Giertycha. Zresztą nigdy podejrzany nie ma takiej gwarancji – ocenia nasz rozmówca z wymiaru sprawiedliwości, gdy przedstawiamy mu odpowiedź prok. Nowaka. Jak mówi, prokuratura mogłaby już teraz wyłączyć wątek podejrzanego Mraza, skierować go do sądu i w nagrodę za zeznania obciążające Ziobrę czy Romanowskiego wystąpić o nadzwyczajne złagodzenie. Ale na przeszkodzie stoi m.in. ucieczka byłych ministrów.
Czytaj więcej
Sygnalista Romana Giertycha nagrywał kolegów z funduszu nawet wtedy, gdy dostał zarzuty – za cichym przyzwoleniem prokuratury. Choć na podsłuchy po...
Co na to obrońca Mraza? „Prowadzone są w tej sprawie obecnie rozmowy i uważam, że prokuratura niedługo powinna to zrobić” – odpisuje nam mec. Giertych.
Skruszony Paweł Sz., czyli Roman Giertych na tropie Mateusza Morawieckiego
„Mechanizm Giertycha” został zastosowany także w przypadku Pawła Sz., biznesmena, który w czasach PiS robił interesy z Rządową Agencją Rezerw Strategicznych, podlegającą wprost premierowi Mateuszowi Morawieckiemu. W sierpniu 2024 r. prokuratura zdecydowała się postawić mu zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków w celu osiągnięcia korzyści majątkowej (zarzuty takie miał usłyszeć też Michał K., ówczesny prezes Agencji). Sz. wyjechał z kraju i przez kilka miesięcy ukrywał się na Dominikanie. Miał na początku aż trzech obrońców: Krzysztofa Wąsowskiego, Bartosza Lewandowskiego i – co znamienne – także Jacka Dubois. Pod koniec października 2024 r. zgłosił się do służb na Dominikanie, powiedział, że jest poszukiwany i poprosił o powrót do kraju. Już w Polsce zdecydował się wypowiedzieć pełnomocnictwa mec. Wąsowskiemu i Lewandowskiemu oraz podjąć współpracę z prokuraturą. Podczas wielogodzinnych przesłuchań towarzyszył mu już tylko mec. Jacek Dubois. Sz. również liczy na skorzystanie z „60-tki”. Jego układ z prokuraturą miał dotyczyć m.in. spraw rodzinnych – obietnicy niearesztowania matki Sz. Decyzją prokuratora opuścił areszt po trzech miesiącach, w lutym 2025 r. Od tego czasu odpowiada z wolnej stopy.
Czytaj więcej
Śledztwo dotyczące Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych miał – tak zdecydował naczelnik wydziału Marek Wełna – przejąć doświadczony prokurator z...
W kwietniu portal Onet, powołując się na źródła w prokuraturze, opublikował informację o planowanym postawieniu zarzutów Mateuszowi Morawieckiemu. „Rzeczpospolita” ujawniła, że Pawła Sz. przesłuchał sam naczelnik Marek Wełna, który chwilę wcześniej odsunął od tej sprawy prok. Karola Zoka. Powodem było wyczuwane od dawna polityczne oczekiwanie, aby w końcu zarzuty w sprawie RARS usłyszał były premier Morawiecki. Jak na razie podejrzaną w śledztwie jest Anna W., była szefowa biura premiera, a także jej mąż.
Jak Roman Giertych przekonał do współpracy Przemysława Krala
Kulisy przejęcia sprawy Przemysława Krala, który od połowy kwietnia miał być nieuchwytny – tak dla swoich klientów, jak mediów, a także prokuratury – owiane są tajemnicą. Mec. Bartosz Lewandowski, jak już wspomnieliśmy, nie został poinformowany ani przez swojego klienta, ani przez nowych obrońców, że weszli do gry. Dlatego sam wypowiedział Kralowi wszystkie pełnomocnictwa z „powodu utraty zaufania”.
– Mnie się w tym nic nie zgadza. Kral jest prawnikiem, człowiekiem, który doskonale potrafił zawsze wyważyć skalę ryzyk. Znam go jako osobę, która nigdy nie wybierała standardowych, łatwych rozwiązań – mówi dziś „Rzeczpospolitej” znajomy Przemysława Krala.
Dlaczego więc prezes kryptogiełdy, określany w środowisku jako „zawodnik wagi ciężkiej”, zdecydował się pójść na współpracę z prokuraturą? Co chce uzyskać w zamian za pogrążenie swoimi zeznaniami prawicowych polityków? – Krążą słuchy, że wcale nie posiada tak ogromnego majątku, który pozwoliłby mu żyć przez lata. I że nie chciał jak Romanowski się ukrywać – słyszymy od jednego z naszych rozmówców.
Potwierdzamy za to w ABW, że Kral posiada izraelski paszport, czyli mógł uciec do Izraela. Inny nasz rozmówca z organów ścigania stawia hipotezę. – Nie wykluczałbym, że gwarancją może być nietykalność dla jego żony – stwierdza. I podkreśla, że Karolina Gwóźdź, katowicka adwokatka i dyrektorka departamentu prawnego w Zondacrypto, w praktyce rządziła firmą. – Nie słyszeliśmy, by miała postawione zarzuty – zaznacza.
Jeden ze znajomych Krala przyznaje, że ochrona rodziny (nie tylko żony, ale także małoletniego syna) to najbardziej prawdopodobna wersja wyjaśniająca, dlaczego prezes giełdy zdecydował się „wsypać układ”, także wbrew własnemu interesowi. – To on wciągnął żonę do spółki – wskazuje.
Prokuratura nie ujawnia żadnych szczegółów, nawet tak elementarnych jak to, czy Kral ma postawione zarzuty (Giertych, podając, że jest jego obrońcą, zasugerował, że ma). Ale jeśli ma, to jakie i gdzie mu je postawiono? Czy Kral usłyszał je w katowickiej prokuraturze, czy też w innym, bezpiecznym miejscu w świecie? – To nie byłoby prawnie możliwe. Ale może zrobiono wybieg i formalnie wydano postanowienie o postawieniu zarzutów, ale mu ich nie ogłoszono? – zastanawia się jeden z prawników.
Pytania o to, jakie gwarancje otrzymał Kral, są zasadne – to wieloletni prezes giełdy, a wcześniej prawnik Sylwestra Suszka. Jeśli prokuratura uznałaby, że całą strukturę Zondacrypto zbudowała lub przejęła zorganizowana grupa przestępcza – na co zresztą wskazują ostatnie zatrzymania ludzi z otoczenia Suszka – Kral, jako szef kryptogiełdy, nie mógłby być świadkiem koronnym zgodnie z ustawą, bo wyklucza ona tę rolę dla osoby, która kierowała zorganizowaną grupą. Co więcej, w czwartek minister Waldemar Żurek w Polsat News przyznał, że wszystko wskazuje na to, że zaginięcie Suszka było zabójstwem.
Czytaj więcej
Policja na zlecenie prokuratury zatrzymała ludzi z otoczenia Sylwestra Suszka. To była żona Mariana W., wspólniczka i znany spekulant giełdowy, któ...
Żaden podejrzany, który zechce skorzystać z przywileju tzw. 60-tki, nie ma gwarancji, że współpraca z prokuraturą zostanie uhonorowana przez sąd i wymiar kary zostanie mu zmniejszony. – Na pewno Kral jako inteligentny, przebiegły i projektujący bardzo wprzód prawnik bierze pod uwagę to, że niebawem może zmienić się władza i że to wszystko, na co dziś liczy, może okazać się nic niewartą obietnicą – podkreśla jeden z jego znajomych.
Jak Roman Giertych odpowiada na pytania o kontrowersje związane ze swoim działaniem?
Pytamy mec. Romana Giertycha o kontrowersje, jakie wywołuje łączenie przez niego ról posła i obrońcy Krala. Odpisuje „Rzeczpospolitej”: „Jeżeli chodzi o stronę etyczną, to po to mamy kodeks etyki adwokackiej, aby normy etyczne były skodyfikowane, tzn. aby adwokaci nie udawali, że nie wiedzą, jakie są normy, i aby nikt nie wymyślał norm, których nie ma. W tym przypadku różni mądrale wymyślają jakieś rzekome standardy, które miałyby być przeze mnie łamane, ale one nie istnieją. Są produktem ich wyobraźni. To wymyślanie jest wspierane przez akcje o charakterze PR i ciekawe w tej akcji jest jedynie to, kto ją opłaca”.