Z tego artykułu dowiesz się:
- Jaka jest prawdziwa kondycja finansowa stadnin w Janowie i Michałowie w kontrze do politycznych deklaracji o sukcesie.
- Dlaczego powrót uznanych ekspertów nie zatrzymał wielomilionowych strat w państwowych hodowlach koni arabskich.
- Jakie argumenty w sporze o przyczyny kryzysu przedstawiają obecne i poprzednie władze nadzorujące stadniny.
- Z jakimi nowymi kontrowersjami, również o charakterze etycznym, mierzy się dziś aukcja Pride of Poland.
W niedzielę 9 sierpnia odbyła się w Janowie Podlaskim coroczna aukcja koni arabskich Pride of Poland, podczas której sprzedano 16 koni za 1 mln euro, czyli około 4,3 mln zł. Pochodziły z państwowych stadnin w Janowie Podlaskim, Michałowie i Białce, a najwyższą cenę 160 tys. euro, czyli około 688 tys. zł, osiągnęła klacz Pila, kupiona przez nabywcę z Belgii.
Wyniki aukcji, a zwłaszcza fakt sprzedaży wszystkich wystawionych koni, co rzadko zdarza się podczas Pride of Poland, za wielki sukces uznali politycy koalicji, szczególnie ludowcy, którym podlegają nadzorujące stadniny Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi oraz Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa (KOWR).
– Obietnice stały się faktem. Przywracamy odpowiednią rangę i pozycję hodowli konia arabskiego w Polsce. Na sukces ten pracują ludzie z pasją. A nie osoby, które dopiero szukają tu swoich... intencji, jak bywało za czasów rządów naszych poprzedników. Pokazujemy, że spółki Skarbu Państwa można prowadzić dobrze i czerpać z nich zyski – ogłosił minister rolnictwa Stefan Krajewski z PSL.
Problem w tym, że – jak dowiedziała się „Rzeczpospolita” – stadniny wcale nie przynoszą zysków, lecz straty. Świadczą o tym wyniki dwóch najbardziej znanych: w Janowie Podlaskim i Michałowie.
Straty stadnin za 2025 r. wynoszą ponad 2 mln zł, za 2025 r. – niemal 8 mln zł
W 2025 r. strata SK Janów Podlaski wyniosła 0,98 mln zł, z kolei SK Michałów – 1,25 mln zł. Takie dane przedstawicielka KOWR przedstawiła tuż przed Pride of Poland podczas posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Ochrony i Rozwoju Hodowli Koni Arabskich, w skład którego wchodzą głównie politycy PiS. W 2024 r., czyli w pierwszym roku rządów nowej koalicji, wyniki stadnin były jeszcze gorsze. SK Janów Podlaski zakończyła rok stratą 4 mln zł, a SK Michałów – 3,9 mln zł.
wynosi łączna strata stadnin w Janowie Podlaskim i Michałowie, odkąd rządzi nowa koalicja
Na tym jednak nie koniec złych wiadomości. Jak ustaliliśmy, strata SK Janów Podlaski za pierwsze półrocze to aż 6 mln zł, SK Michałów – 2,9 mln zł. I tak złe wyniki mogą zaskakiwać, biorąc pod uwagę zapowiedzi, jakie towarzyszyły zmianie władzy w 2023 r. I rzekomemu „powrotowi fachowców”, zwolnionych za czasów PiS, czyli Marka Treli, Jerzego Białoboka i Anny Stojanowskiej.
Pierwsi dwaj byli szefami stadnin w Janowie Podlaskim i Michałowie, trzecia – główną specjalistką ds. hodowli koni w ANR. Z pracy nieoczekiwanie zwolnieni zostali w 2016 r.. Wcześniej SK Janów Podlaski i SK Michałów zawsze kończyły rok na finansowym plusie, jednak szybko się to zmieniło. Np. 2018 r. Janów Podlaski skończył już z wynikiem 3,3 mln zł na minusie.
Złym wynikom towarzyszyła karuzela kadrowa w stadninach i częsta zmiana prezesów. Np. w 2016 r. szefem SK Janów Podlaski został na krótko Marek Skomorowski, jeden z założycieli Solidarnej Polski, który zasłynął stwierdzeniem, że już wcześniej uwielbiał konie, ale nie miał „takiej bliskiej styczności z nimi”. – Już widzę, że będzie to moja pasja życiowa – zapewniał. Ze stanowiska odszedł po tym, jak w stadninie zmarły konie należące do Shirley Watts, żony perkusisty The Rolling Stones.
Czytaj więcej
Trwa polityczny spór o to, w jakich warunkach trzymano zwierzęta w legendarnej stadninie. To, że były one fatalne, potwierdza niepublikowana wcześn...
W 2020 r. kontrolę poselską w Janowie Podlaskim przeprowadziły posłanki PO Dorota Niedziela i Joanna Kluzik-Rostkowska, stwierdzając, że przez ostatnie miesiące konie stały w odchodach, niesprzątanych boksach i pozbawione właściwej opieki weterynarza. Coraz większe kontrowersje związane były też z aukcją Pride of Poland. W 2016 r. klacz Emira została wylicytowana podwójnie. Cztery lata później Perfinkę za 1,25 mln euro wylicytowała saudyjska księżniczka, jednak zrezygnowała z zakupu. W 2022 r. dopuszczono do licytacji nabywcę z Francji, znanego w środowisku mitomana. Z uśmiechem na twarzy zakupił konie za milion euro, po czym za nie nie zapłacił.
Mimo powrotu fachowców, zwolnionych w 2016 r., wyniki stadnin są wciąż złe
Złe wieści ze stadnin miały skończyć się po wyborach w 2023 r. wraz z powrotem trzech specjalistów, zwolnionych w 2016 r. Marek Trela jest dziś doradcą zarządu Stadniny Koni Janów Podlaski, Jerzy Białobok – wiceprezesem w Michałowie, a Anna Stojanowska – doradczynią dyrektora generalnego KOWR ds. koni arabskich. Po aukcji Pride of Poland minister Krajewski mówił z dumą, że „przywracana jest godność osobom, które zostały wcześniej źle ocenione i potraktowane”.
Jednak po wynikach finansowych stadnin nie widać efektów tej zmiany. Wyniki za 2024 r. były gorsze niż te najsłabsze z czasów PiS. I choć w 2025 r. nieco się poprawiły, jak wyliczał podczas posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Ochrony i Rozwoju Hodowli Koni Arabskich w Polsce jego przewodniczący poseł PiS Kazimierz Choma, za dwa lata rządów nowej koalicji strata tych dwóch stadnin wynosi więcej niż za osiem lat rządów Zjednoczonej Prawicy.
Dlaczego wyniki są tak złe? W wyjaśnieniach dla „Rzeczpospolitej” SK Janów Podlaski podkreśla, że oprócz samego wyniku ważna jest dynamika zmian, a spółka znacząco poprawiła wynik w stosunku do 2024 r. „Należy podkreślić, że obecna sytuacja jest w dużej mierze konsekwencją wieloletnich uwarunkowań, których skutki nie mogą zostać wyeliminowane w krótkim okresie. Jednym z istotnych czynników wpływających na sytuację spółki był brak stabilności w zakresie zarządzania w okresie od 2016 r. Częste zmiany na stanowiskach zarządczych utrudniały prowadzenie długofalowej polityki rozwoju oraz konsekwentną realizację przyjętych planów naprawczych I inwestycyjnych. Każda zmiana zarządu wiązała się z koniecznością ponownego zapoznania się z sytuacją spółki, jej problemami oraz rozpoczętymi procesami, co ograniczało możliwość prowadzenia wieloletniej, konsekwentnej strategii. Kolejnym istotnym czynnikiem jest wieloletnie niedoinwestowanie spółki” – wyjaśnia prezes SK Janów Podlaski Weronika Sosnowska.
Również SK Michałów pisze o „zmienności polityki personalnej dotyczącej kierownictwa spółki po roku 2016”. W wyjaśnieniach dla „Rzeczpospolitej” podkreśla też, że „SK Michałów posiada dwa niewielkie stada bydła, których produkcja mleczna i zyski z niej uzyskiwane powinny zaspokoić bieżące potrzeby finansowe spółki”, jednak „w okresie ostatnich kilku lat znacznie spadła opłacalność produkcji rolnej, co najbardziej widoczne jest w dziale produkcji zwierzęcej”.
Czytaj więcej
Byli prezesi stadnin, z hukiem wyrzuceni przez PiS, zostali właśnie zaangażowani do wyprowadzenia hodowli z kryzysu.
Udało nam się też uzyskać komentarz od Anny Stojanowskiej, której zdaniem sytuacja finansowa stadnin jest wciąż konsekwencją fatalnego zarządzania za rządów PiS. – Na obecne wyniki finansowe przekłada się słaba sprzedaż koni w ciągu ośmiu lat rządów naszych poprzedników. Nie tylko nie było wpływów ze sprzedaży, ale doszły do tego koszty utrzymania niesprzedanych koni – wyjaśnia Anna Stojanowska. – Obecnie sukcesywnie zmniejszamy nadmiarową liczbę koni. Pamiętajmy, że zmniejszyły się też ceny osiągane na aukcjach koni arabskich. To jest małe środowisko, na rynku jest bardzo dużo koni i trudno jest wrócić do milionowych cen za pojedynczą klacz, osiąganych ponad dekadę temu. Szczególnie, że w ciągu ośmiu lat rządów PiS wyciągnięto ze stadnin większość gwiazd, i nie możemy się pozbyć tych, które w nich zostały. Stadniny muszą po prostu mieć z czym jeździć na pokazy – dodaje.
Jej zdaniem słabe wyniki za pierwsze miesiące 2026 r. nie są niczym zaskakującym, bo stadniny oprócz hodowli koni prowadzą też gospodarkę rolną. Zaś początek roku jest okresem siewów i zakupów środków ochrony roślin. Podobne wyjaśnienia dostaliśmy z SK Janów Podlaski i SK Michałów. „W 2024 r. została podjęta decyzja dotycząca polityki hodowlano-sprzedażowej koni arabskich czystej krwi i nieprzeznaczania do sprzedaży najcenniejszych, a więc i najdroższych koni, co nastąpiło po 2016 r. Ich zachowanie w stadzie prowadzi do uzyskania w przyszłości bardzo dobrego materiału hodowlanego oraz sprzedażowego, co w sposób znaczący wpłynie na wynik finansowy” – dodaje SK Michałów.
Jak przypomina PiS, mimo zmiany władzy wciąż dochodzi do kontrowersji wokół Pride of Poland
Z interpretacją Anny Stojanowskiej nie zgadza się jednak poseł PiS Kazimierz Choma. – W Polsce utarło się, że po zmianie władzy ta nowa oskarża wcześniejszą, ale to zbyt uproszczona narracja. Wystarczy zobaczyć, w jakim okresie zostały wyhodowane konie sprzedane podczas ostatniej Pride of Poland – mówi. – Wyniki finansowe stadnin w najmniejszym stopniu nie odzwierciedlają rzekomo dobrego i mądrego zarządzania, o którym chętnie mówią politycy PSL. Nie udało się też uniknąć kontrowersji związanych z aukcją Pride of Poland – zauważa.
Przypomina, że – jak ujawniła w 2025 r. „Rzeczpospolita” – nabywca nie zgłosił się po odbiór Zigi Zany – najdroższej klaczy wylicytowanej podczas Pride of Poland w 2024 r. Jak pisaliśmy, wbrew regulaminowi aukcji licytujący był tylko pośrednikiem prawdziwego nabywcy, a po upływie terminu płatności stadnina nie zaczęła naliczać odsetek.
Na tym nie koniec kontrowersji. W tym roku oprócz 16 koni na aukcję trafił embrion, którego rodzicami są utytułowani czempioni, sprzedawany razem z surogatką. Zdaniem Jerzego Białoboka, sprzedaż embrionów koni arabskich, „nie jest niczym ani nietypowym, ani nadzwyczajnym”. Inaczej jednak uważa część hodowców. – Ta metoda, jeśli już mogłaby być stosowana, to tylko w sytuacjach trudnych, gdy np. klacz nie jest zdolna urodzić w naturalny sposób. Jednak nie w celach czysto ekonomicznych. To barbarzyństwo – krytykowała Hanna Sztuka, wieloletnia hodowczyni koni arabskich, sekretarz Pure Polish Society.
Czytaj więcej
Podczas nadchodzącej aukcji koni arabskich Pride of Poland dojdzie do nietypowej licytacji – sprzedany zostanie zarodek, i to w komplecie z surogat...
I choć po ostatniej aukcji Pride of Poland organizatorzy chwalą się sprzedażą wszystkich koni, w rzeczywistości nabywcy nie znalazła jedna pozycja katalogowa – wspomniany embrion.
A politycy koalicji chętnie podkreślają, że sytuacja stadnin poprawiła się na tyle, że jedyne, co może im zaszkodzić, to powrót do władzy PiS. „Janów Podlaski odzyskał blask. Trzy lata pracy i udało się odbudować kluczową stadninę. Wszystkie wystawione na aukcji konie znalazły nowych właścicieli. By nigdy więcej nie trzeba było odtwarzać jakości naszych hodowli… trzeba wygrać wybory w 2027 r. Pamiętajmy” – napisał na Facebooku europoseł KO Bogdan Zdrojewski.