Jak zauważa Reuters na nastroje inwestorów – oprócz wysokich cen ropy – wpływają też wrześniowe dane z sektora przemysłowego wskazujące na gwałtowny wzrost cen w USA, a także globalny trend do wyprzedaży obligacji skarbowych.

Co oznacza wzrost rentowności amerykańskich 10-letnich obligacji skarbowych?

10-letnie obligacje USA traktowane są jako punkt odniesienia dla światowego systemu finansowego. Wpływają również na koszty kredytów hipotecznych, stopy procentowe banków, koszty operacyjne biznesów, czy oprocentowanie kart kredytowych.

Amerykańskie obligacje (nazywane treasuries) są uważane za najbezpieczniejsze obligacje świata, ze względu na rozmiary amerykańskiej gospodarki, która jest ich gwarancją. 

Czytaj więcej

Miliardy na centra danych. Europa ma pieniądze, ale nie potrafi ich uruchomić

Jednocześnie – jak czytamy w CNN – rentowność 10-letnich obligacji traktuje się jako miernik kondycji amerykańskiej gospodarki. Jeśli rentowność obligacji, czyli de facto koszty zaciągania przez administrację federalną USA długu, rosną, oznacza to, że inwestorzy tracą zaufanie do amerykańskiej gospodarki i oczekują większej „premii” za ryzyko związane z pożyczaniem pieniędzy Stanom Zjednoczonym. 

Donald Trump podnosząc cła doprowadzi do wyprzedaży 30-letnich obligacji skarbowych USA

Wiosną 2025 roku, gdy prezydent Donald Trump wdrożył cła na większość krajów świata, doszło do skokowego wzrostu oprocentowania 30-letnich obligacji skarbowych USA, do poziomu najwyższego od 1982 roku i ich masowej wyprzedaży, co zmusiło administrację USA do zawieszenia ceł na 90 dni. „Economist” pisał wtedy, że obligacje stały się „najważniejszym przeciwnikiem prezydenta USA”. 

Wyprzedaż obligacji USA jest powszechnie uznawana za poważne ostrzeżenie dla Waszyngtonu, oznacza ona bowiem, że inwestorzy tracą przekonanie, iż USA w dłuższej perspektywie będą w stanie honorować swój dług.

Polskie 10-letnie obligacje skarbowe mają rentowność około 6,36 proc. rocznie.