Lider Nowej Lewicy został zapytany o to, na czym opiera swój optymizm związany z tym, że Koalicja 15 października może rządzić także po wyborach w 2027 r., skoro z badań CBOS wynika, że kolejny miesiąc z rzędu poparcie dla rządu spada i wynosi teraz 29 proc.

Poparcie dla rządu Donalda Tuska (CBOS, 2-12 lipca)

Poparcie dla rządu Donalda Tuska (CBOS, 2-12 lipca)

Foto: PAP

Włodzimierz Czarzasty wylicza sukcesy rządu: Mieszkania, renta wdowia, SAFE

– Po pierwsze badania są różne. Po drugie mamy do wyborów jeszcze półtora roku, a polityka jest bardzo zmienna. Po trzecie patrzę optymistycznie, bo powinniśmy wystrzegać się liderów, którzy nie wierzą w zwycięstwo i w przyszłość. Wiele rzeczy zapisanych teraz w formie ustaw zacznie realnie działać i sądzę, że ludzie to odczują – odpowiedział.

Czytaj więcej

Rok ministra Żurka. Sukcesu nie było

Poproszony o podanie przykładów wymienił politykę mieszkaniową. – W tej chwili jest zakontraktowanych ponad 30 tys. mieszkań, ludzie widzą, że to jest realizowane. Wprowadzamy duże programy, jak renta wdowia, która zresztą będzie podlegać ewaluacji w przyszłym roku. Obejmuje w tej chwili 1,2 mln osób i ta grupa się zwiększa. Średnia wypłata to poziom 373 zł, w przyszłym roku będzie to około 600 zł. Ludzie to odczują. Bardzo duże pieniądze idą w tej chwili w inwestycje, sam program SAFE to jest 180 mld zł, a w ciągu trzech lat planujemy zwiększenie liczby miejsc pracy o 250 tys. – podkreślił.

Odnosząc się do pytania o to, że „te 29 proc. poparcia to może nie jest czerwona, ale jednak żółta kartka dla rządu?”, odparł: – Ależ oczywiście, że jest żółta kartka i tylko nieracjonalny człowiek by tego nie widział.

Włodzimierz Czarzasty: Ludzie mają pretensje o brak realnych rozliczeń

– Mamy sytuację związaną z ochroną zdrowia i uważam, że jeśli jej problemy nie zostaną rozwiązane przez półtora roku, to będzie to spory przyczynek do przegranej w wyborach. Kilka spraw musimy jeszcze poprawić. Ja właściwie w tej chwili nie wychodzę z samochodu, jeżdżąc po kraju, spotykam się z ludźmi i bardzo wielu z nich ma pretensje do koalicji o brak realnych rozliczeń. Uważają, i mają rację, że wszyscy ci, którzy mają postawione zarzuty, bo np. kradli, powinni już siedzieć w więzieniach – powiedział Czarzasty.

– Jeśli łamalibyśmy prawo po to, żeby je naprawić, to ta zasada weszłaby na stałe do polskiej polityki. Była już stosowana przez kilka lat i ja nie chcę pełnić funkcji marszałka w kraju, w którym się łamie prawo, bo to się skończy Węgrami (Viktora) Orbána. A ja jestem za demokratyczną Polską w Unii Europejskiej. Są ograniczenia, ale ludzie mają prawo mówić, że nie zrealizowaliśmy wszystkiego, co obiecaliśmy. Mają rację. Zachowując się z pokorą przepraszam za wszystkie rzeczy, które nie zostały „dowiezione”. Uważam jednak, że sporo nadrobimy przez te półtora roku. Wierzę w zwycięstwo, my te wybory wygramy – powiedział.