W sobotę Nowa Lewica inauguruje trasę wakacyjną. Politycy i polityczki mają odwiedzać miejscowości w całej Polsce, w tym turystyczne. Na spotkaniach z wyborcami chcą opowiadać o sukcesach partii. W tym o rencie wdowiej, reformie PIP, wolnej Wigilii i nowej polityce mieszkaniowej. Błyszczeć mają ministrowie, ale też młodzi politycy. – Przede wszystkim my, jako Lewica, zaczynamy już kampanię wyborczą. Trzeba cały czas mrówczą pracą pokazywać, co udało nam się zrobić w tym rządzie. A mamy czym się pochwalić. Więc jednym z takich strategicznych celów tego lata z Lewicą jest to, żeby pokazać, jak dużo zmian jest dzięki Lewicy – mówi „Rzeczpospolitej” Łukasz Michnik, rzecznik partii.
W tle jest pytanie o sytuację koalicji rządzącej na ponad rok przed wyborami. Szpital Południowy, umorzenie sprawy tzw. dwóch wież, pytania o sprawczość rządu. Na tym tle Nowa Lewica chce się pokazać jako partia, która „dowozi”. Ma o tyle komfortową sytuację, że jako jedyny z koalicjantów KO w rządzie w sondażach konsekwentnie przeskakuje próg wyborczy – ma ok. 8 proc. PSL ma ok. 4 proc., a Polska 2050 zyskuje poparcie w granicach błędu statystycznego.
Czytaj więcej
W czwartek Janusz Krasoń został powołany na stanowisko generalnego inspektora pracy. Zastąpi on na tym stanowisku Marcina Staneckiego.
Od kilku tygodni w kuluarach Sejmu można usłyszeć, że Nowa Lewica będzie świadomie wzmacniana przez Donalda Tuska. Po to, by nie zbudował się lewicowy rywal Włodzimierza Czarzastego, rytualnie nazywany w KO „pisowską przystawką”, czyli Adrian Zandberg. Tak niedawno określił go np. minister Marcin Kierwiński, gdy lider partii Razem wzywał warszawskiego barona KO do dymisji.
Liwiusz Laska prezesem ZUS. W rządzie bitwa o regulację na czas upałów
W tym tygodniu nowym szefem ZUS został Liwiusz Laska, wcześniej dyrektor generalny w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, któremu szefuje Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, wiceprzewodnicząca Nowej Lewicy. Jednocześnie w tym samym tygodniu doszło do zmiany w Państwowej Inspekcji Pracy. Nowym szefem PIP został Janusz Krasoń, wcześniej m.in. poseł SLD, później Lewicy i Demokratów.
Te dwie zmiany personalne można odczytać jako wzmocnienie Nowej Lewicy. Przy czym większość postulatów, które Lewica „dowiozła” – jak sama to nazywa na swojej grafice – to sprawy, o które musiała ostro powalczyć w ramach rządu. Tak było z Państwową Inspekcją Pracy, wprowadzeniem wolnej Wigilii i nie tylko. Zawsze napotykała w koalicji na mniejszy lub większy opór. W przypadku PIP przez pewien czas wydawało się, że reforma jest już martwa, co zresztą na początku stycznia ogłosił sam premier Donald Tusk. Jednak Lewicy udało się wywalczyć jej nowy kształt, a 7 lipca wchodzi w życie.
Te legislacyjne batalie budują właśnie wrażenie, że Nowa Lewica ma w rządzie własne osiągnięcia. W przypadku PSL i jego ministrów wygląda to inaczej. W niemal każdym temacie ważnym dla ludowców, leżących w kompetencjach ich resortów, jak bezpieczeństwo, SAFE, obronność, CPK, ceny paliw – ordery przypina sobie ostatecznie sam premier Tusk.
Czytaj więcej
PSL ma już strategię przed przyszłorocznymi wyborami do Sejmu. Ludowcy chcą skupić się na budowie indywidualnych marek ministrów. Oficjalnie deklar...
Taktykę Lewicy dobrze ilustruje choćby trwająca obecnie w rządzie dyskusja dotycząca regulacji wzmacniającej ochronę pracowników w czasie upałów. W poniedziałek zebrał się Komitet Stały Rady Ministrów, ale w tej sprawie nie doszło do konkluzji. W czwartek Agnieszka Dziemianowicz-Bąk przyznała w Radiu Zet, że są w tej sprawie nadal pytania od premiera. Gdy rozporządzenie zostanie opublikowane, to zacznie obowiązywać dopiero od 1 stycznia 2027 r., więc nie obejmie kolejnych upalnych dni w te wakacje. – Zwróciłam się do Państwowej Inspekcji Pracy o wzmożone systemowe kontrole właśnie u pracodawców, czy przestrzegają oni obecnych przepisów BHP i bezpiecznych, higienicznych warunków zdrowia pracowników – mówiła Dziemianowicz-Bąk w Radiu Zet. To pokazuje sekwencyjność podejścia: skoro w tym roku nie będzie oczekiwanego przez stronę społeczną rozporządzenia, to Lewica prezentuje plan B i sięga po PIP.
Wyborcze rozdanie Donalda Tuska. Lewica ma wystartować osobno
Kilka miesięcy temu pisaliśmy już o tym, że Donald Tusk zapowiedział, że chciałby, aby decyzja o tym, ile list wyborczych wystawi koalicja rządząca, podjęta została na pół roku przed wyborami – i to po analizach wewnętrznych oraz szerszych badaniach. W praktyce przekłada się to na opowieść o strategii dwóch bloków: Tusk miałby dążyć do koalicji centroprawicowej z PSL i klubem Centrum, a lewą flankę zostawić samodzielnie startującej Nowej Lewicy. To miałoby pozwolić Czarzastemu – który jednocześnie bardzo lojalnie rozgrywa swoją partię jako marszałek Sejmu – na wzmocnienie się w kontrze do partii Razem. Ta z kolei chce się przedstawiać jako partia, która nie idzie na żadne kompromisy i cały czas zarzuca Lewicy brak sprawczości.
Czytaj więcej
Koalicja rządząca szykuje się do powrotu do tematu aborcji - być może już jesienią tego roku. Z sondażu IBRiS dla „Rzeczpospolitej” wynika, że może...
Jesienią Sejm ma wrócić do procedowania ustaw o aborcji. Tu również na stole są propozycje Lewicy. Wtedy okaże się, czy premier w swoim zamyśle wzmacniania Lewicy rzeczywiście będzie konsekwentny. To wszystko jednak dopiero po wakacjach, które w roku przedwyborczym dla polityków i polityczek wcale wakacjami nie będą.