– W przyszłym tygodniu ruszamy wspólnie z prezydentem Rzeczpospolitej na kolejny szczyt NATO – mówił wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz. – Spełniamy wszystkie wyznaczone przez ostatni szczyt w Hadze kryteria dobrego sojusznika. Chodzi o wydatki zbrojeniowe na poziomie 5 proc. Sojusz określił, że taki limit trzeba uzyskać w 2035 roku Polska go osiąga w 2026 roku – zauważył minister obrony narodowej.
Radosław Sikorski: Szczyt NATO pokaże, że byłoby szaleństwem, gdyby Władimir Putin chciał testować jedność Sojuszu
– 5-procentowe wydatki Polski na zbrojenia powodują, że nasz głos będzie mocny, słyszany i słuchany przez wszystkich – zaznaczył.
– Są państwa które podążają za Polską, Polska jest liderem wschodniej flanki NATO – zauważył Kosiniak-Kamysz, wymieniając w tym kontekście państwa bałtyckie i Szwecję, a na południu – Rumunię i Turcję.
Czytaj więcej
Rzekomy kompromis, z jakim miał przyjechać do Polski Andrij Sybiha, czyli zaproponowanie Warszawie umieszczenia w ukraińskim Panteonie Narodowym Ma...
– Naród wymaga, aby w sprawach bezpieczeństwa (...) cała Polska mówiła i działała jednym głosem i tak się właśnie dzieje – stwierdził z kolei Sikorski, podkreślając że w Polsce zawsze był konsensus co do tego, aby rola Polski w Sojuszu Północnoatlantyckim rosła. – I wzrosła nigdy wcześniej nie nazywano nas modelowym sojusznikiem – zauważył
– Celem szczytu jest pokazanie Władimirowi Putinowi jedności Zachodu. (...) Pokażemy, że Sojusz jest nie tylko zjednoczony, ale i – po wejściu Szwecji i Finlandii – wzmocniony i że będzie wielką nieostrożnością i szaleństwem, gdyby Władimir Putin zdecydował się przetestować jedność Sojuszu jakimiś nieprzemyślanymi działaniami – podkreślił Sikorski.
– Rada Ministrów uchwaliła stanowisko rządu na szczyt Sojuszu, które przekazałem prezydentowi – powiedział też szef MSZ.
Radosław Sikorski o spotkaniu z Andrijem Sybihą: Są tacy, którzy grają na podbijanie punkcików poparcia, dyplomacja woli ciszę
Sikorski był następnie pytany o spotkanie z szefem MSZ Ukrainy Andrijem Sybihą. 3 lipca w siedzibie MSZ w Warszawie doszło do spotkania Sikorskiego i szefa ukraińskiej dyplomacji. Rozmowa miała dotyczyć relacji polsko-ukraińskich oraz sytuacji na froncie.
Po spotkaniu Sybiha opuścił MSZ, nie odpowiadając na pytania dziennikarzy.
Rzecznik MSZ Maciej Wewiór informował 2 lipca, że wśród tematów rozmów będą „relacje między oboma państwami oraz sytuacja na froncie: to, jak obecnie wygląda agresja Rosji i broniąca się Ukraina”. Z informacji PAP wynikało, że to strona ukraińska zabiegała o spotkanie ze stroną polską.
Czytaj więcej
Kreml może spróbować przetestować spójność NATO w momencie, gdy Rosja znajduje się pod coraz większą presją ze strony Ukrainy, która przeprowadza r...
– W tych stosunkach są tacy, którzy grają na podbijanie sobie punkcików poparcia, to jest często dobre dla nich, ale złe dla stosunków polsko-ukraińskich (...) a my zajmujemy się cierpliwą pracą. W tym wypadku bardziej niż kiedykolwiek dyplomacja woli ciszę od demonstracji publicznych – odparł. Dopytywany przez dziennikarkę o perspektywy rozwiązania sporu z Ukrainą i polskie warunki brzegowe, Sikorski odparł: – Pozwoli pani, że będę te sprawy negocjował z ministrem Sybihą, nie z panią.
– Dyplomację prowadzi się w odpowiednich gremiach, ona wymaga tego, by emocje opadły, by kraje myślały o swoich interesach – dodał.
Kosiniaka-Kamysza pytano o jego słowa, że Ukraina nie wejdzie do UE ze (Stepanem) Banderą. – To są podstawowe zasady, na których wchodzi się do UE. Chorwacja, przystępując do UE, nie buduje pomników tych, którzy są dla nich ważni, a przynajmniej dla części, nawet z wojny tak nieodległej jak wojna na Bałkanach (...). Jeśli chce się być z kimś w przyjaźni, w sojuszu, w unii, to nie wywołuje się u niego bólu i cierpienia (...). To podstawowa zasada współdziałania w sojuszniczych organizacjach (...). Chcemy traktować Ukrainę jak przyjaciół, a między przyjaciółmi rozmawia się szczerze. (...) Chcemy dobrych relacji, chcemy współdziałania, mówimy to wprost stronie ukraińskiej – powiedział.
– Wejście do UE to przystąpienie do rodziny. I to oznacza, że sobie nawzajem ufamy. A ufamy sobie na bazie prawdy i na bazie pojednania. Dla mnie jedną z różnic między Ukrainą a Rosją jest to, że w Rosji nadal czci się masowego mordercę Lenina, który ma tam pomniki. W Ukrainie te pomniki zlikwidowano. Gdyby w obecnych Niemczech były pomniki (Heinricha) Himmlera czy (Hermana) Göringa, nasz stosunek do Niemiec byłby inny, niż jest. Mamy nadzieję, że Ukraina pokaże nam, że jej bohaterowie to są osoby, co do których możemy wszyscy się zgodzić, a nie będą to osoby, które będą nas dzielić – mówił z kolei Sikorski.
Radosław Sikorski do Władimira Putina: Wiemy, co planujesz
Sikorski i Kosiniak-Kamysz byli też pytani o doniesienia mediów (m.in. „The Guardian” i „The Telegraph”), że Rosja może w najbliższym czasie dokonać militarnej prowokacji wobec m.in. Polski.
– Te prowokacje trwają każdego dnia. W tym momencie, jak rozmawiamy pewnie któraś z domen, któryś z naszych systemów obrony cyberprzestrzeni są aktywne i chroni nas przed dezinformacją, agresją, manipulacją w tej przestrzeni gdzie spustoszenie w głowach jest czynione najbardziej – odparł Kosiniak-Kamysz.
Czytaj więcej
– Słyszeliśmy tego typu komunikaty od wszystkich możliwych służb wywiadowczych, w tym państw Unii Europejskiej i NATO w regionie – powiedział premi...
Wicepremier dodał, że doniesienia o możliwej rosyjskiej „prowokacji na dużą skalę” rząd traktuje poważnie.
Z kolei Sikorski stwierdził, że „tuż przed inwazją rosyjską na Ukrainę Rosja próbowała incydentów pod »fałszywą flagą«, aby dać sobie pretekst do wojny”. – Tego typu reżimy zawsze tak robią – dodał nawiązując do tzw. prowokacji gliwickiej poprzedzającej wybuch II wojny światowej. - Te prowokacje wobec Ukrainy w 2022 roku się nie udały, bo zawczasu USA, dysponując swoimi aktywami wywiadowczymi, uprzedziły, że wiedzą, co planuje Rosja, aby tego nie robić – dodał Sikorski, odsyłając m.in. do wywiadu jakiego Markowi Kozubalowi udzielił płk Paweł Szota, szef Agencji Wywiadu.
– Nasz przekaz do Władimira Putina jest następujący: wiemy, co planujesz nie rób tego – dodał Sikorski.
Polsko-ukraiński spór o „Bohaterów UPA”
Do wizyty Sybihy w Polsce doszło po tym, jak ukraińska Rada Najwyższa przyjęła ustawę o utworzeniu Panteonu Narodowego, po złożeniu projektu w tej sprawie przez prezydenta Wołodymyra Zełenskiego. Zełenski mówił wcześniej, że „nikt i nigdy nie będzie nakazywał jak żyć, jak mówić, kogo kochać, komu być wdzięcznym i jakich bohaterów szanować”. Z nieoficjalnych doniesień wynika, że wśród postaci upamiętnionych w Panteonie ma znaleźć się przywódca UPA Stepan Bandera.
Kwestia UPA doprowadziła w ostatnim czasie do wzrostu napięcia w relacjach między Polską a Ukrainą. Po tym, jak Zełenski nadał jednej z ukraińskich jednostek wojskowych nazwę „Bohaterów UPA”, prezydent Karol Nawrocki zdecydował o odebraniu ukraińskiemu prezydentowi Orderu Orła Białego, który Zełenski odesłał do Polski pocztą. Nawrocki, informując o decyzji ws. Orderu Orła Białego podkreślał m.in., że Ukraińcy powinni odwoływać się do innych historycznych postaci. W geście solidarności z Zełenskim polskie odznaczenia państwowe zwrócili byli prezydenci Ukrainy – Leonid Kuczma, Petro Poroszenko i Wiktor Juszczenko.
UPA pozostaje jednym z najbardziej spornych tematów w relacjach polsko-ukraińskich. W lipcu 1943 r. oddziały UPA przeprowadziły skoordynowane ataki na około 150 miejscowości zamieszkanych przez Polaków na Wołyniu, co stało się kulminacją zbrodni określanej w Polsce jako rzeź wołyńska. W wyniku zaplanowanych i przeprowadzanych systematycznie przez UPA czystek etnicznych na przedwojennych polskich Kresach Wschodnich zginąć miało ok. 100 tysięcy Polaków.