W poniedziałek nad południową Polską przeszły burze, którym towarzyszyły ulewne opady. W rezultacie w wielu miejscach doszło do lokalnych podtopień.
Trudna sytuacja wystąpiła m.in. w Głuchołazach – miejscowości w województwie opolskim, która została szczególnie mocno dotknięta przez powódź w 2024 r. Na nagraniach publikowanych w mediach społecznościowych widać było zalane drogi i posesje.
Czytaj więcej
Gwałtowne burze, które w czwartek przeszły nad Polską, przyniosły wyjątkowo intensywne gradobicia. W mediach społecznościowych pojawiły się zdjęcia...
Nawałnice w Polsce. Głuchołazy znów zalane
Na odcinku w Rudawie i Bodzanowie poniżej Głuchołaz z brzegów wystąpił Potok Bodzanowski. Według Wód Polskich, sytuację pogorszył spływ wód opadowych z okolicznych terenów rolniczych.
W całym kraju w poniedziałek straż pożarna interweniowała 1124 razy w związku z gwałtownymi zjawiskami pogodowymi. Najwięcej zgłoszeń odnotowano w województwach śląskim (284), dolnośląskim (271), małopolskim (204) i łódzkim (127). W województwie opolskim strażacy interweniowali 75 razy. Najczęściej działania dotyczyły usuwania wiatrołomów oraz skutków podtopień.
We wtorek o nawałnice i ich skutki pytany był w TVN24 minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński. – Doświadczenia ostatnich lat pokazują, że w każdej tego typu sytuacji trzeba być przygotowanym na nadzwyczajne zjawiska. Te superkomórki burzowe potrafią w ciągu dwóch minut naprawdę zmienić obraz miejscowości, nad którą przechodzą – powiedział. Dodał, że służby są gotowe, a interwencji było prawie 1200.
– Natomiast są takie miejsca, gdzie w sposób naturalny ze względu na skalę, intensywność zjawiska, występują podtopienia – przekonywał, zaznaczając, że gdy w Bodzanowie dojdzie do wezbrania wody, to potok „jest jak rwąca rzeka”. – Tam przez chwilę było niebezpiecznie. Na miejscu będzie zaraz wojewoda, na pewno będzie pomoc jeżeli chodzi o sprzątanie po tym wezbraniu – oświadczył minister.
Głuchołazy zalane, opozycja stawia zarzuty. Marcin Kierwiński: Politykierstwo
Głos w sprawie podtopień w Głuchołazach zabrali politycy opozycji. „Znowu zalewa Głuchołazy na Opolszczyźnie! Wzywam rząd do natychmiastowej pomocy mieszkańcom. Pobudka” – napisał w serwisie X były wiceminister obrony Marcin Ociepa, oznaczając we wpisie premiera Donalda Tuska i Marcina Kierwińskiego.
„Ponad 360 milionów złotych miało popłynąć do Głuchołaz na odbudowę po powodzi. Donald Tusk i Marcin Kierwiński ogłaszali sukces i przekonywali, że miasto będzie lepiej zabezpieczone. Tymczasem po jednej gwałtownej ulewie mieszkańcy znów walczą z wodą, a ulice i posesje zostają zalane. To nie jest powód do świętowania, tylko do rozliczenia. Tusk i Kierwiński powinni wyjaśnić, dlaczego mimo ogromnych środków mieszkańcy nadal nie mogą czuć się bezpiecznie” – napisała na Facebooku posłanka Katarzyna Czochara.
– Cóż ja mogę powiedzieć na takie politykierstwo? Przecież wiadomo, że nie jesteśmy w stanie zapobiec wszelkim gwałtownym zjawiskom atmosferycznym – skomentował Marcin Kierwiński. – Nie ma państwa, które ma system tak stworzony, że jak przychodzi gwałtowna burza, huragan czy powódź błyskawiczna (to) potrafi wyeliminować wszelkie potencjalne skutki – kontynuował.
– Gigantyczne pieniądze trafiły do Głuchołazów. Głuchołazy są lepiej przygotowane na ewentualne tego typu problemy. Czy są w 100 proc. bezpieczne? Nie, bo nie ma miejsca, gdzie jest w 100 proc. bezpiecznie – mówił w TVN24 polityk KO.
Czytaj więcej
Ogień strawił jeden z najcenniejszych zabytków w Sanoku — XVII-wieczny, drewniany kościół św. Mikołaja spłonął doszczętnie wraz z wyposażeniem. Cho...
Szef MSWiA nie zgadzał się z zarzutami, że obecne władze nic nie zrobiły, by zabezpieczyć mieszkańców. – Jestem w bieżącym kontakcie i z samorządem w Głuchołazach, i z mieszkańcami. Oni wiedzą, jak wiele zostało tam zrobione – stwierdził. – Czy to zabezpiecza Głuchołazy w 100 proc. przed zjawiskami atmosferycznymi? Nie, bo wszyscy wiedzą, że to jest miejsce bardzo blisko granicy. To też jest kwestia tego, że wiele wody przy ewentualnych kataklizmach spływa z gór od strony czeskiej – dodał. – Nie, nie jesteśmy w 100 proc. zabezpieczeni, ale jesteśmy lepiej zabezpieczeni niż dwa czy trzy lata temu – ocenił Kierwiński.