Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego osoby zatrudnione w biurze poselskim premiera Donalda Tuska zrezygnowały z umów o pracę.
- Kiedy umowa cywilnoprawna może być uznana za próbę obejścia przepisów Kodeksu pracy.
- Czym model zatrudnienia w biurze premiera różni się od praktyk stosowanych przez innych liderów politycznych.
- W jaki sposób ta sprawa odzwierciedla jeden z kluczowych trendów na polskim rynku pracy.
148,1 tys. zł – taką kwotę w 2025 r. premier Donald Tusk wydał w swoim biurze poselskim na umowy cywilnoprawne. W tym samym roku na umowy o pracę wydał… 0 zł. Taki wniosek płynie z rozliczenia jego biura poselskiego za ubiegły rok.
Premier, podobnie jak wszyscy inni posłowie, musiał złożyć sprawozdanie roczne z wydatkowania ryczałtu na prowadzenie biura w terminie do 31 stycznia. Ukazało się ono już na stronie internetowej Sejmu, podobnie jak rozliczenia wszystkich pozostałych posłów dotyczące 2025 r.
Co ciekawego można znaleźć w sprawozdaniach z wydatków posłów na biura poselskie?
Sprawozdania przyciągają od kilku dni dużą uwagę mediów. Komentowane są m.in. kilometrówki. Niektórzy posłowie, jak Anna Maria Żukowska z Lewicy, Piotr Kandyba z KO czy Jarosław Krajewski z PiS wydali na kilometrówki ponad 30 tys. zł, choć są wybrani do Sejmu z okręgu warszawskiego, więc mają bardzo blisko do parlamentu. Po kilometrówki sięgali też ministrowie mający do dyspozycji auta z kierowcami, jak wiceminister cyfryzacji Michał Gramatyka z Polski 2050 czy minister nauki Marcin Kulasek z Lewicy, którzy rozliczyli w ramach kilometrówek ponad 40 tys. zł.
Czytaj więcej
Polityk Prawa i Sprawiedliwości od grudnia 2024 przebywa poza Polską – najpierw na Węgrzech, obecnie prawdopodobnie w USA. Jak wynika ze sprawozdan...
Kolejną dyskutowaną rubryką są wydatki na sprzęt, zwłaszcza elektroniczny. Np. na liście zakupów posła Zbigniewa Ziobry znalazły się iPhone za 6,5 tys. zł, kamera, mikrofon bezprzewodowy, plecak podróżny i dwa translatory umożliwiające tłumaczenie w czasie rzeczywistym. Zdaniem przeciwników politycznych Ziobry zakupy byłego ministra, obecnie przebywającego za granicą, wyglądają tak, jakby szykował się do wyjazdu. Jednak drogie wydatki na sprzęt elektroniczny można znaleźć u posłów w zasadzie wszystkich klubów. Np. Paweł Bliźniuk z KO kupił m.in. mikrofon bezprzewodowy za 799 zł, iPhone’a 17 za 6,8 tys. zł i laptop za 5,5 tys. zł.
taką kwotę ryczałtu wydatkował Donald Tusk w 2025 r.
W tych dziedzinach premierowi Tuskowi trudno cokolwiek zarzucić. W 2025 r. zakupił do biura kilka elementów wyposażenia, ale były to meble ze średniej półki cenowej, takie jak stolik kawowy za 399 zł czy sofa za 1999 zł. Nie wydał ani złotówki na kilometrówki czy na taksówki, a za najbardziej nietypową pozycję w wydatkach można uznać wymianę gumki w pieczątce za 60 zł. Prawie całą kwotę 179,6 tys. zł wydatkowaną przez biuro w 2025 r. premier przeznaczył na najem oraz wynagrodzenia. I właśnie te ostatnie budzą największe kontrowersje. Bo Tusk nie zatrudnia nikogo na umowę o pracę, lecz na umowy cywilnoprawne.
Podobnie było w poprzednim sprawozdaniu złożonym przez premiera za 2024 r. i końcówkę 2023 r. Wtedy też Tusk zadeklarował tylko wydatki na umowy cywilnoprawne. Poszło na nie 91,8 tys. zł. Na umowy o pracę – 0 zł. I może to budzić zaskoczenie, bo w Sejmie trudno znaleźć przykłady innych posłów zatrudniających wyłącznie na umowy cywilnoprawne. Np. prezes PiS Jarosław Kaczyński zatrudnia wyłącznie na umowy o pracę. Nawet lider Konfederacji Sławomir Mentzen, choć często przedstawia się jako zwolennik umów cywilnoprawnych, więcej ze środków swojego biura wydał na umowy o pracę niż na umowy zlecenia i o dzieło.
Kodeks pracy jasno rozstrzyga, kiedy zaoferować umowę o pracę
Skąd takie zamiłowanie premiera do umów cywilnoprawnych? „W biurze pracują dwie osoby, obydwie w oparciu o umowy zlecenia” – poinformowało nas biuro poselskie Donalda Tuska. „Decyzja o zawarciu umów zlecenia była decyzją podjętą przez pracowników, ponieważ są oni zatrudnieni w oparciu o umowy o pracę w innym miejscu” – dodano.
Czytaj więcej:
ZUS i sądy kwestionują umowy, gdy ich realizacja przypomina etat. Faktyczny charakter stosunku prawnego może przesądzać o tym, że nie jest to zlece...
Pro
Rzecz w tym, że kodeks pracy nie zabrania zatrudniania na umowie o pracę w dwóch różnych miejscach. Czy prośba pracownika wystarczy, by zaoferować mu umowę cywilnoprawną? Mec. Rafał Kania z kancelarii SENDERO Tax & Legal mówi, że nie. – W Kodeksie pracy zawarto bardzo jasne kryteria mówiące o tym, że jeżeli ktoś pracuje w ścisłym podporządkowaniu, przyjmuje polecenia służbowe co do sposobu wykonywania pracy i ma ściśle określone ramy co do miejsca i czasu wykonywania swojej pracy, powinna mu być zaoferowana umowa o pracę – wyjaśnia. – Umowa tzw. zlecenia, choć nie jest to do końca jej prawidłowa nazwa, może być stosowana w sytuacjach, gdy nie ma tak ściśle określonych ram wykonywanych zadań – dodaje.
Jakie konkretnie zadania wykonują osoby zatrudnione w biurze Donalda Tuska? Czy charakter wykonywanych przez nie zadań na pewno nie odpowiada cechom umowy o pracę? Biuro Donalda Tuska twierdzi, że premier prawa nie łamie.
„Pracownicy biura poselskiego mają wyznaczone zadania i ustaloną na bieżąco ilość godzin, jakie wykonanie tych zadań wymaga, ale nie mają obowiązku wykonywania tych zadań wyłącznie w biurze (pracują także zdalnie), ani nie mają wyznaczonych dziennie godzin w jakich wykonują pracę (od–do). Jeśli chodzi o obecność w biurze w godzinach jego otwarcia, to osoby współpracujące z biurem samodzielnie ustalają między sobą, która z nich i kiedy będzie obecna. Spotkania z osobami trzecimi w biurze odbywają się też najczęściej po wcześniejszym uzgodnieniu telefonicznym lub mailowym” – informuje nas biuro Donalda Tuska. „Charakter pracy osób współpracujących z biurem nie nosi zatem cech stosunku pracy, zaś stwierdzenia, jakoby pan premier łamał kodeks pracy, są nieprawdziwe i bezpodstawne. W Polsce zatrudnianie na umowy cywilnoprawne, zwłaszcza oskładkowane umowy zlecenia, nie jest obejściem ani złamaniem prawa, szczególnie jeśli wnioskuje o to osoba zatrudniana, która pozostaje już w jednym stosunku pracy z podmiotem trzecim” – dodaje.
– Oczywiście nie wiemy, czy umowy zlecenia zawarte w biurze Donalda Tuska rzeczywiście nie spełniają warunków umów o pracę. Jednak i tak możemy stwierdzić, że jest to sytuacja symboliczna. Biuro, chcąc nie chcąc, najważniejszego polityka w Polsce jest niczym zwierciadło, w którym odbijają się realia obecnego rynku pracy w Polsce – komentuje w rozmowie z „Rzeczpospolitą” Łukasz Michnik, rzecznik Nowej Lewicy.
Donald Tusk zatrudnia dwie asystentki
Nie są to pierwsze kontrowersje wokół biura poselskiego Tuska. Z informacji na stronie internetowej Sejmu wynika, że ma on dwie asystentki: Patrycję Czerską i Kristinę Voronovską. Gdy sprawa ta wyszła na jaw w 2024 r., spowodowała burzę w mediach społecznościowych.
Chodzi głównie o to drugie nazwisko. Jak zauważyli internauci, wypełniając formularz asystenta społecznego, Kristina Voronovska napisała, że w poprzednich trzech latach pracowała m.in. w warszawskim salonie kosmetycznym. „Absolwentka kosmetologii, zakochana w anatomii skóry. Specjalizuje się w technikach stylizacji i upiększania okolicy oka i brwi” – można było przeczytać o niej na stronie internetowej salonu. Kontrowersje wzbudzał też fakt, że w serwisie Instagram Kristina Voronovska publikowała dość odważne zdjęcia, podpisywane jako #ukrainiangirl.
Szef KPRM Jan Grabiec tłumaczył, że Voronovska mieszka w Polsce od kilku lat, a w Ukrainie skończyła ekonomię. – Gdy w Polsce nie mogła znaleźć pracy w banku, zatrudniła się w salonie kosmetycznym – wyjaśniał Grabiec, dodając, że później trafiła do biura krajowego PO. – Została sprawdzona przez polskie służby, nie ma dostępu do poufnych dokumentów – zastrzegał Grabiec.
Ze sprawozdania biura Tuska za 2025 r. wynika, że opracowała je właśnie Kristina Voronovska. Czy oznacza to, że to ona jest jedną z beneficjentek umów zlecenia? „Obie zatrudnione w biurze osoby, przy składaniu dokumentów pracowników wypełniły druk z informacją o współpracownikach społecznych” – potwierdza biuro Donalda Tuska, dodając, że zgodnie z rekomendacjami Biura Obsługi Posłów Kancelarii Sejmu „ten druk jest odpowiedni w przypadku osoby pracującej w biurze, która nie jest zatrudniona na umowę o pracę”.