Korespondencja ze Sztokholmu
Pod koniec września Komisja Prawdy zaprezentuje konkretne propozycje działań, które mają się przyczynić do pojednania Saamów z państwem. Saamowie historycznie byli nazywani Lapończykami, jednak to miano ma dla nich wydźwięk obelżywy, bo kojarzone jest ze szwedzkim słowem „lapp”, co oznacza „łatę”.
– Nasze oczekiwania na zadośćuczynienie są ogromne - mówi „Rzeczpospolitej” Marianne Gråik, przewodnicząca zarządu parlamentu Saamów – Sametinget To właśnie z inicjatywy parlamentu w Kirunie powołano trzy lata temu Komisję Prawdy.
Czytaj więcej
Cudzoziemiec powinien zarabiać na swoje utrzymanie, zaliczyć egzamin z wiedzy o społeczeństwie i prowadzić „przyzwoity i uczciwy tryb życia”. To no...
Sto lat temu Saamowie stali się obiektem badań Szwedzkiego Instytutu Biologii Rasowej
Komisja Prawdy jako pierwszą część swoich prac wydała 1200-stronicowy raport, na który składają się badania szwedzkich, norweskich, fińskich, hiszpańskich i amerykańskich naukowców. Mowa w nim o przymusowych wysiedleniach ludności, przymusowej asymilacji dzieci mieszkańców Laponii, specjalnych szkołach dla nomadów, erze Szwedzkiego Instytutu Biologii Rasowej, powstałego w 1921 r., którego obiektem studiów byli Saamowie. Biolodzy rasowi z Uppsali organizowali liczne „ekspedycje” do krainy polarnego słońca i zorzy polarnej, by mierzyć dzieciom czaszki i poddawać je różnym uwłaczającym badaniom.
Wiele uwagi poświęcono ograniczaniu możliwości rdzennej ludności do utrzymania się z hodowli reniferów, zarządzania łowiectwem i rybołówstwem na swoich terenach oraz niszczeniu dziedzictwa kulturowego łącznie z językiem i wiarą.
Czytaj więcej
Kolejne 6 tysięcy mieszkańców położonej za kręgiem polarnym Kiruny musi opuścić swoje domy, by ustąpić miejsca rozdymającej się kopalni.
Ministerstwo Kultury: Jeszcze za wcześnie, by przepraszać Saamów
Komisja Prawdy przekazała raport szefowej Ministerstwa Kultury, Parisie Liljestrand z rządzącej Umiarkowanej Partii Koalicyjnej, na seminarium w Umeå, mieście w północnej Szwecji położonym ponad 400 km na południe od kręgu polarnego. Wybór nie był przypadkowy, bowiem Umeå stanowi część administracyjnego obszaru Saamów, co obliguje gminę do propagowania ich języka i kultury. To oznacza też prawo do przedszkola, gdzie się mówi po lapońsku, i opieki nad starszymi we własnym języku.
Minister podziękowała zespołowi Komisji i badaczom za włożoną pracę, jednak stwierdziła, że jest za wcześnie, by przepraszać Saamów za prowadzoną wobec nich politykę. Zrobiła to za to prawie trzy dekady temu ówczesna minister rolnictwa, Annika Åhnberg. Zdaniem parlamentu w Kirunie, ten akt ekspiacji nie spowodował jednak większej zmiany politycznego kursu wobec Saamów.
Czy reprezentanci rdzennej ludności są rozczarowani teraz brakiem wystosowania przeprosin? – pytam przewodniczącą zarządu parlamentu Saamów. – Cały raport nie jest jeszcze opracowany, przeprosiny jeszcze nie są stosowne, wtedy będą, kiedy zostanie przedstawiony w całości – mówi Marianne Gråik. Przyznaje też, że przeprosiny mogą przyczynić się do koncyliacji, jednak muszą im towarzyszyć konkretne działania. – Szwedzki Kościół przepraszał mieszkańców Laponii za wyrządzone krzywdy i usiłuje utrzymać proces pojednania przy życiu - dodaje.
Opracował własny raport w sprawie lasów. Kościół luterański jest jednym z pięciu największych właścicieli lasów w królestwie, administruje ok. 470 tys. ha areałów leśnych. – Wystąpił w nim z propozycją szeregu działań, by uszanować nasze prawa - komentuje Gråik.
– Synod kościelny jednak nie zaakceptował analizy i decyzje w tej sprawie straciły na znaczeniu, ograniczono je do zrębu drzewostanu. To mocno rozczarowało naród Saamów i proces pojednania stał się bardziej napięty – dodaje.
Czytaj więcej
Szwecja nie bez przyczyny jest wyjątkowo nieufna wobec Rosji. Bezpieczeństwo stało się najważniejsze, a niemal co trzeci Szwed obawia się okupacji.
Całkowita wycinka lasu stanowi źródło poważnych konfliktów między spółkami leśnymi a wioskami Saamów, gdzie miejscowa społeczność zajmuje się hodowlą reniferów. – Całkowity zrąb starych lasów powoduje zanikanie porostów, którymi zimą odżywiają się renifery. Po wycinkach sadzi się sosny, przez co lasy stają się ciemne i nieprzystępne dla zwierzyny. Zaoranie gruntów leśnych powoduje też zagrzebanie porostów pod ziemię i dostęp do nich na krytycznie niskim poziomie prowadzi do śmierci reniferów – tłumaczył badacz Per Sandström, jeden z autorów raportu Komisji Prawdy na spotkaniu w Umeå. – Na skutek przeobrażeń lasów kluczowe dla wypasu reniferów areały bogate w porosty zmniejszyły się aż o 70 proc. – pokreślał
Zderzenie interesów, zderzenie praw
Na ponad połowie powierzchni kraju zderzają się dwa interesy: prowadzenia gospodarki leśniej na podstawie prawa własności i prawo rdzennej ludności do hodowli reniferów. Prawo własności i prawo do hodowli podlegają jednakowej ochronie na mocy zapisów w konstytucji. Zdaniem autorów raportu, konflikty można rozwiązać odpowiednim użytkowaniem gruntów leśnych, uwzględniającym prawo potomków pierwotnych mieszkańców Skandynawii do wypasu reniferów.
Konflikty nie dotyczą jedynie roszczeń do ziemi i akwenów, ale też praw do dziedzictwa kulturowego. Odnoszą się też do szczątków Saamów zgromadzonych w Instytucie Karolinska w Sztokholmie, uniwersytetach w Uppsali i w Lund oraz w muzeach. Szczątki służyły pierwotnie do badań antropologicznych, anatomicznych, a następnie przeznaczono je na cele badań eugenicznych. Autor pracy w raporcie na ten temat, Carl-Gösta Ojala, podkreśla, że kości ludzkie zdobywano często w sposób wielce nieetyczny i znieważający. Robiono to bowiem poprzez plądrowanie grobów, a także przez kradzież ciał jeszcze przed pogrzebem bez zgody bliskich.
Czytaj więcej
Partia Szwedzcy Demokraci już zmieniła politykę imigracyjną kraju. Chce się odciąć od niechlubnej przeszłości. Inne partie nadal jej jednak nie ufa...
Ojala zaznacza, że repatriacji szczątków ludzkich i ich pogrzebania domagają się od dawna grupy Saamów, powołując się na traumatyczne aspekty tego historycznego i mrocznego dziedzictwa. Część szczątków zwrócono, najwięcej siedem lat temu w Lycksele. Saamowie walczą także o repatriację zagrabionych świętych bębnów i innych artefaktów.
Czy Saamowie będą żądali finansowego zadośćuczynienia krzywd? – Działania, które mają przyczynić się do pojednania i sprawiedliwości, kosztują – mówi przewodnicząca parlamentu Saamów. – I to wymaga też konkretnych przedsięwzięć w procesie pojednania - dodaje.
Prace Komisji Prawdy zostały mocno opóźnione, ponieważ pół tuzina członków i dwóch przewodniczących zrezygnowali z udziału w nich. Brakowało też środków na kontynuowanie działalności. Dlatego postulaty przedstawicieli rdzennej ludności i rekomendacje Komisji zostaną opublikowane dopiero jesienią.