Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie są planowane modyfikacje w systemie wynagradzania pracowników Kancelarii Prezesa Rady Ministrów?
  • Które grupy stanowisk w KPRM obejmie nowelizacja, a które zostaną pominięte?
  • W jaki sposób zmienione zostaną widełki wynagrodzeń?
  • Jak uzasadniono przedstawione zmiany?

7,6 tys. zł brutto – tyle obecnie może maksymalnie zarobić asystent premiera, ministra lub dyrektora w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Kwota ta pójdzie w górę do 8,6 tys. zł. To jedna ze zmian przewidzianych w nowelizacji rozporządzenia, którą ma podpisać premier Donald Tusk.

Płace w KPRM określa specjalna tabela, niezmieniana od kilku lat

Chodzi o rozporządzenie w sprawie zasad wynagradzania pracowników KPRM, określające zarobki osób mających bezpośredni kontakt z najważniejszymi politykami. Zgodnie ze stosowaną w kancelarii premiera nomenklaturą są to eksperci, administratorzy, a także asystenci i sekretarze, pracujący dla premiera, ministrów i dyrektorów. Kluczowym elementem rozporządzenia jest tabela z widełkami, które nie były zmieniane od trzech lat.

Czytaj więcej

Po zmianie rządu w kasie KPRM zabrakło 3 mln zł na wypłaty dla pracowników

W KPRM trwają obecnie prace właśnie nad podniesieniem tych widełek. Zarobki eksperta mają wzrosnąć z obecnego przedziału 4–8,7 tys. do 5–9,6 tys. zł, asystenta – z 3,6–7,6 do 4,9–8,6 tys. zł, administratora – z 3,6–6,5 tys. zł do 4,8–7,5 tys. zł, a sekretarza – z 3,6–6 tys. do 4,8–7,5 tys. zł. Oznacza to, że zarówno dolne, jak i górne widełki pójdą w górę o co najmniej tysiąc złotych brutto.

17,3 tys. zł brutto

wynosi pensja na najlepiej płatnym stanowisku ujętym w rozporządzeniu

Nie zmienić się mają za to widełki dotyczące najlepiej opłacanych stanowisk w KPRM: młodszych, starszych i głównych kierowników projektów, którzy zarabiają nawet 17,3 tys. zł brutto miesięcznie. Stanowiska te zostały utworzone za rządów PiS po to, by – jak wówczas tłumaczono – zatrudnić w KPRM ekspertów od informatyki ze zlikwidowanego Ministerstwa Cyfryzacji. Resort ten został przywrócony w 2023 r., ale KPRM wciąż utrzymuje te stanowiska w strukturze płac. Czy są obsadzone? O tym uzasadnienie do projektu zmian w rozporządzeniu nie wspomina.

Poza kierownikami projektów zarobki w KPRM mogą wydawać się niewielkie w porównaniu np. ze średnim wynagrodzeniem w przedsiębiorstwach, które obecnie wynosi około 9 tys. zł brutto. Jednak oprócz przewidzianych w rozporządzeniu widełek pracownicy KPRM mogą otrzymywać też dodatki służbowe w wysokości do 40 proc., a nawet i wyższe. Za rządów PiS premier Mateusz Morawiecki dopisał bowiem do rozporządzenia, że w „szczególnie uzasadnionych przypadkach” dodatki mogą być przyznane bez limitu. Uzasadnienie do projektu rozporządzenia nie podaje, ile wynosi realna płaca na stanowiskach wymienionych w tabeli.

KPRM: widełki trzeba podnieść, bo niektóre są niższe od płacy minimalnej

Dlaczego wynagrodzenia mają iść w górę? Jak wynika z uzasadnienia, najgorzej opłacane stanowiska w KPRM znajdują się obecnie poniżej płacy minimalnej, która od 1 stycznia wynosi 4806 zł. „Podwyższenie stawek wynagrodzenia zasadniczego umożliwi Kancelarii Prezesa Rady Ministrów jako pracodawcy kształtowanie wynagrodzeń pracowników w ramach polityki kadrowo-finansowej oraz ustalanie wynagrodzenia minimalnego na poziomie co najmniej 4806 zł” – czytamy w uzasadnieniu.

Czytaj więcej

Ciekawe dane o płacach Polaków. Symboliczna granica przekroczona, a trend przerwany

Problem w tym, że podwyższone mają być nie tylko najniższe, ale też najwyższe stawki, które nie mają żadnego związku z wynagrodzeniem minimalnym. Na temat powodu ich podniesienia nie ma w uzasadnieniu ani słowa.

Ile osób dostanie wyższe pensje? Tego też nie wiadomo. Jak czytamy w uzasadnieniu i ocenie skutków regulacji, „podniesienie widełek nie zapewni automatycznego wzrostu wynagrodzeń pracowników”. „Decyzja o podwyższeniu wynagrodzenia każdorazowo należy do dyrektora generalnego Kancelarii Prezesa Rady Ministrów i będzie sfinansowana w ramach limitu wydatków na wynagrodzenia, określonych dla właściwej części budżetowej na dany rok” – głosi dokument.

Jednak mimo braku automatyzmu, w ocenie skutków regulacji zawarto sugestię, że podwyżki dostanie 50 osób. Na tyle oszacowano liczbę „pracowników Kancelarii Prezesa Rady Ministrów zatrudnionych na podstawie przepisów ustawy z dnia 16 września 1982 r. o pracownikach urzędów państwowych”, z adnotacją: „możliwe podwyższenie miesięcznych stawek wynagrodzenia zasadniczego”.

Jak mówił klasyk, „rząd i tak zawsze sam się wyżywi”, bo skala podwyżek wydaje się być wyższa niż w całej budżetówce

poseł PiS Kazimierz Smoliński

Objęci podwyżkami, mogą na nie liczyć dość szybko. Projekt już w piątek 27 marca został skierowany na Komitet Stały Rady Ministrów z pominięciem wszystkich wcześniejszych szczebli rządowego procesu legislacyjnego. Przewidziano w nim, że podwyżki mają wejść z mocą wsteczną od 1 stycznia 2026 r..

Poseł PiS Kazimierz Smoliński zwraca uwagę na fakt, że podobne podwyżki za rządów PiS były ostro krytykowane przez ówczesną opozycję. – Okazuje się, że gdy Donald Tusk został premierem, uznał jednak, że musi zadbać o swoje otoczenie – ocenia. – Jak mówił klasyk, „rząd i tak zawsze sam się wyżywi”, bo skala podwyżek wydaje się być wyższa niż w całej budżetówce. Jednak trudno to jednoznacznie ocenić, bo wydaje się, że świadomie w ocenie skutków regulacji nie zawarto najważniejszych danych, w tym realnej wysokości zarobków na stanowiskach wskazanych w rozporządzeniu – dodaje.