Prof. Ewa Marciniak w rozmowie z „Rzeczpospolitą” wskazała tematy, które mogą zdominować debatę podczas kampanii przed przyszłorocznymi wyborami parlamentarnymi. Jednym z nich będą rosnące ceny paliw. – Nie wiem, czy politycy wybiorą to jako kluczowy temat, dzięki czemu będą mobilizowali określone grupy społeczne – powiedziała. Wskazała również, że wysokość cen na stacjach paliw to „plakaty wyborcze dzisiejszej opozycji”.
– Czy Donald Tusk powinien coś z tym zrobić? Z pewnością, ale, jak rozumiem, ocenia rozwój sytuacji na Bliskim Wschodzie. Donald Trump mówi o porozumieniu z Iranem, a Teheran temu zaprzecza, więc tak naprawdę nie wiadomo, po czym się stąpa – mówiła.
– Polacy w większości wiedzą, kto jest winny wysokich cen paliw. Właściwie nie ma osoby, która by nie wiedziała, kim jest Donald Trump, jaką politykę prowadzi i jaka jest jego osobowość – dodała.
Dyrektorka CBOS wskazała, że w przed wyborami parlamentarnymi w 2027 r. mamy zupełnie inną konfigurację partyjną po prawej stronie sceny politycznej, a do powszechnej debaty przebija się kwestia wyjścia z Unii Europejskiej. – Sam fakt, że zaczęliśmy rozmowy o tym, czy jest lepiej być w Unii, czy jest lepiej nie być, czy przeważają korzyści, czy przeważają straty wynikające z naszej obecności w Unii Europejskiej. Sam fakt podjęcia tej decyzji ma wręcz nieobliczalne skutki. To, o czym myślimy, staje się bliższe, to się urealnia. Wcześniej mieliśmy 90 proc. poparcia społeczeństwa dla naszej obecności w Unii, dzisiaj jest 82 proc. – powiedziała.
Czytaj więcej
W koalicji jest wstępna zgoda, by pracować nad zmienioną wersją projektu „polskiego SAFE 0 proc.” prezydenta, którą w Sejmie złożył we wtorek klub...
Drożyzna, UE i bezpieczeństwo. Trzy pola ryzyka dla rządu przed wyborami
Jednocześnie prof. Marciniak nie sądzi, że atakowanie Unii Europejskiej przez polityków PiS i obie Konfederacje doprowadzi do polexitu. Jako realny przykład wskazała przywrócenie kontroli paszportowych na granicy, ponieważ Polska nie byłaby już w strefie Schengen. – To jest realny zysk, który mógłby być nagłaśniany. Zresztą sami członkowie Konfederacji mówią, że największa korzyść z naszej obecności w Unii Europejskiej to jest swobodny przepływ usług i towarów, więc skoro akcentują przedsiębiorczość, to to nie jest tylko przedsiębiorczość w Polsce, ale to są również relacje ekonomiczne choćby z Niemcami – dodała.
Politolożka wskazała, że tematem, który stale interesuje Polaków jest bezpieczeństwo, szczególnie w kontekście trwającej wojny na Ukrainie i wojny na Bliskim Wschodzie, a kwestia, która spolaryzowała społeczeństwo jest ustawa o SAFE i stanowisko prezydenta Karola Nawrockiego. – Po ogłoszeniu weta przeważały głosy krytyczne, ludzie uważają, że prezydent ma prawo do weta, ale są sprawy kluczowe. Funkcjonowało przekonanie, że bezpieczeństwo jest wyłączone z polaryzacji. To weto pokazało, że tak nie jest, to jest też ochrona swoich własnych politycznych interesów – oceniła.
– Określenie prezydenta jako osoby, która nieustannie wetuje, na pewno nie sprzyja jego wizerunkowi – wskazała. Jednocześnie zauważyła, że publiczne zruganie dziennikarza może być pozytywnie odebrane przez młodych mężczyzn o poglądach prawicowych. – To, co zostanie w obrazku, to ta wychylona postać z tym palcem wskazującym. To dla tej części wyborców jest ogromny atut prezydenta, ale nie jest to część, która rozstrzyga o wyniku wyborów – powiedziała.
– Weźmy pod uwagę, że prezydent ma ambicje, żeby być takim patronem środowiska prawicowego i wszystkich trzech partii prawicowych. Cechy jego osobowości, cechy jego fizyczności i cały portret prezydenta konweniują właśnie z tymi potrzebami. Jednocześnie znaczna część wyborców to są wyborcy centrowi, to są wyborcy wielkomiejscy, dla których sprawowanie funkcji prezydenta wiąże się z byciem arbitrem, z byciem intelektualistą, z byciem strażnikiem konstytucji – mówiła.
Czytaj więcej
Podczas posiedzenia rządu premier Donald Tusk zabrał głos w sprawie wizyty prezydenta Karola Nawrockiego na Węgrzech i spotkania z premierem Viktor...
Czy spór z prezydentem pogrąży rząd Tuska?
– Uważam, że marketingowcy, którzy towarzyszą zapewne prezydentowi, dokładnie wiedzą, że dzisiaj czasy takiego klasycznego marketingu politycznego, kiedy trzeba było założyć czerwony krawat i niebieską koszulę, minęły, bo dzisiaj mówimy raczej o marketingu osobowości, czyli jak sprzedać tę osobowość i jej atuty dla określonych środowisk. Przy czym nie ma się to nijak do naszych oczekiwań, że prezydent jest prezydentem wszystkich Polaków. Karol Nawrocki z pewnością nie jest, choć takie oczekiwania były. Mamy do czynienia z aktorem politycznym, który nie tylko podtrzymuje spór polityczny, ale także go inicjuje, więc dla jednej części polskiego społeczeństwa to jest wymarzony prezydent, a dla drugiej części społeczeństwa, zwłaszcza dla tego centrum, oczekiwania nie są zaspokojone – kontynuowała.
Prof. Marciniak została również zapytana, czy spór na linii prezydent – rząd może doprowadzić do powrotu PiS do władzy w przyszłym roku. – Pojawia się nawet pewna forma współczucia dla rządu, który ma dobre intencje, ale nie może ich realizować – ocenia politolożka. Jednocześnie wskazała, że brak realizacji kluczowych obietnic – jak podniesienie kwoty wolnej od podatku do 60 tys. zł – może stać się poważnym problemem dla rządzących przed wyborami w 2027 r.