Reklama

NIK wchodzi do NBP z bezprecedensową kontrolą – ustaliła „Rzeczpospolita”. Pokłosie polskiego SAFE 0 proc.?

Kontrolerzy Najwyższej Izby Kontroli zbadają kierowany przez Adama Glapińskiego Narodowy Bank Polski. Skontrolują „całość działalności instytucji”, czyli w jaki sposób NBP wydaje swój roczny budżet w wysokości ponad 2 mld zł i dlaczego umowy zewnętrzne kosztują go setki milionów złotych.
Adam Glapiński, prezes NBP

Adam Glapiński, prezes NBP

Foto: PAP/Tytus Żmijewski

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Na czym polega i jaki jest zakres planowanej kontroli Najwyższej Izby Kontroli w Narodowym Banku Polskim.
  • Czym obecna kontrola NBP różni się od historycznie przeprowadzanych działań przez NIK
  • Dlaczego połowie chcą przyspieszenia kontroli Narodowego Banku Polskiego?

Kontrolerzy Najwyższej Izby Kontroli skontrolują kierowany przez Adama Glapińskiego Narodowy Bank Polski. Zbadają „całość działalności instytucji”, czyli w jaki sposób NBP wydaje swój roczny budżet w wysokości ponad 2 mld zł i dlaczego umowy zewnętrzne kosztują go setki milionów złotych.

Reklama
Reklama

To będzie pierwsza taka kontrola NIK w Narodowym Banku Polskim. Nie tylko ze względu na zbadanie całości gospodarki finansowej banku centralnego. Kontrola będzie przeprowadzona już według nowych zasad, jakie wprowadził nowo powołany prezes NIK Mariusz Haładyj. A więc czy gospodarowanie budżetem NBP było nie tylko zgodne z przepisami, ale także oszczędne i celowe. Bezprecedensowa kontrola potrwa aż rok.

– Historycznie patrząc na kontrole NIK, to głównie dotyczyły działań NBP związanych z obsługą budżetu państwa. Pamiętam taką z 2014 r., dotyczącą zarządzania rezerwami dewizowymi. Potem aktywność kontrolerska Mariana Banasia (poprzedni prezes NIK w latach 2019-2025 – red.) wobec prezesa Adama Glapińskiego była chyba niewielka, ograniczająca się jedynie do corocznego wykonania budżetu i założeń polityki pieniężnej – przyznaje w rozmowie z „Rzeczpospolitą” jeden z byłych wieloletnich członków kierownictwa Najwyższej Izby Kontroli.

Będzie to pełnozakresowa, szeroka kontrola obejmująca całość działalności NBP

Jacek Kozłowski. wiceprezes NIK

Reklama
Reklama

Kontrola, jaką rozpocznie NIK w NBP, odbędzie się pod hasłem: „Wybrane elementy działalności i gospodarki finansowej Narodowego Banku Polskiego”. Jakie obszary chce zbadać Izba? „Szczegółowy program kontroli, zgodnie z art. 28a ust. 3 ustawy o NIK jest objęty tajemnicą kontrolerską” – oficjalnie odpowiada na nasze pytania Bartłomiej Pograniczny, rzecznik Izby. Według ustaleń „Rzeczpospolitej” NIK właśnie typuje jej zakres – także to, jakie lata obejmie i ilu kontrolerów wysłanych zostanie do banku centralnego.

Jednak na posiedzeniu sejmowej Komisji ds. Kontroli Państwowej wiceprezes NIK Jacek Kozłowski zdradził posłom, że „będzie to pełnozakresowa, szeroka kontrola obejmująca całość działalności tej instytucji”. – Pełna będzie w tym zakresie, że analizie przedkontrolnej poddajemy cały obszar gospodarki finansowej NBP, identyfikujemy obszary szczególnie wrażliwe i w tych obszarach będziemy się koncentrować. Stąd sformułowanie „wybrane elementy”. Ale w analizie przedkontrolnej przyglądamy się całości działania NBP, bo ona bardzo dawno przez NIK nie była w takim zakresie kontrolowana – mówił w Sejmie.

Kontrola NIK to pokłosie zaangażowania prezesa Adama Glapińskiego w pracę nad projektem polskiego SAFE 0 proc.?

Ostatnie dwie kontrole NIK w NBP miały miejsce w latach 2020 i 2024. Pierwsza dotyczyła „gospodarki finansowej Narodowego Banku Polskiego w latach 2015-2020” (pojawiła się w planie pracy w ostatnim roku prezesury Krzysztofa Kwiatkowskiego), druga – „wykonania budżetu państwa w 2023 r. – bankowej obsługi budżetu państwa i niektórych jednostek sektora finansów publicznych przez Narodowy Bank Polski oraz wybranych kosztów działania Narodowego Banku Polskiego w 2023 r.”.

Czytaj więcej

Złoto NBP na sprzedaż? Ekonomiści alarmują: to może osłabić finanse państwa

Obecnie w ramach kontroli wykonania budżetu państwa za 2025 r., co jest standardem, NIK bada wykonanie przez NBP założeń polityki pieniężnej. I to ma zakończyć się w maju. Zaraz potem ma ruszyć jednak dużo szersza kontrola. Ale jak wskazuje „Rzeczpospolitej” nasze źródło w NIK, może zostanie przyspieszona „ze względu na aktywność Glapińskiego z prezydentem w zakresie kreatywnego podejścia do rezerw złota”. Tego domagają się posłowie sejmowej Komisji Finansów Publicznych.

Reklama
Reklama

Posłanka KO Katarzyna Kierzek-Koperska złożyła wniosek o przeprowadzenie w trybie pilnym kontroli doraźnej w zakresie prawidłowości sporządzania sprawozdań finansowych w latach 2022-2025. Kontekst jest oczywisty – dotyczy właśnie prezydenckiego projektu polski SAFE 0 proc. Posłowie chcą wiedzieć, czy wykazywana od kilku lat przez NBP strata, szacowana na 100 mld zł, jest prawdziwa. – Zależy nam na tym, aby kontrola była jak najszybciej przeprowadzona, dlatego że mamy sprawozdanie NBP z wykonania założeń polityki pieniężnej, ale także oceniania NBP czy przyjmowania informacji w zakresie wyniku finansowego. Chcielibyśmy – i jest o to prośba – aby ta kontrola nie była rutynowa, żeby jak najszybciej można było przedstawić komisji czy Sejmowi jej wyniki. Kontrola otrzymuje od Komisji Finansów Publicznych priorytet. Moim zdaniem bezpośrednia, szybka reakcja w tym zakresie jest niezwykle ważna również dla bezpieczeństwa finansowego Polski – podkreślała na Komisji Finansów Publicznych posłanka Krystyna Skowrońska z KO. Wniosek posłów został skierowany do Komisji Kontroli Państwowej, której podlega NIK.

Dlaczego polski SAFE 0 proc. budzi wątpliwości posłów koalicji rządzącej?

Prezydent Karol Nawrocki wraz z prezesem NBP Adamem Glapińskim 4 marca zaproponowali alternatywę dla unijnego SAFE, z którego Polska może otrzymać 185 mld zł unijnej pożyczki. Określili ją mianem polskiego SAFE 0 proc., który ma sfinansować inwestycje związane z obronnością. Według prezydenckiego projektu tymi środkami miałyby być wpływy z zysku NBP, dotychczas wpłacane do budżetu państwa (ostatnie zyski NBP wykazał za rok 2022). Teraz miałyby trafiać do Banku Gospodarstwa Krajowego, który mógłby zaciągać kredyty i pożyczki, a także emitować obligacje na rynku krajowym i zagranicznym. Dzięki temu na modernizację polskich sił zbrojnych miałoby docelowo trafić właśnie 185 mld zł.

Czytaj więcej

SAFE 0 proc. pod ostrzałem ekonomistów, bezrobocie rośnie, UE stawia na SMR

Według ekonomistów to pomysł nierealny, do tego został źle przyjęty także w samym NBP. – Prezes Glapiński wywiódł w pole prezydenta Nawrockiego tym pomysłem. Abstrahując od skutków makroekonomicznych, które wywołałaby ta inżynieria finansowa, to żeby w ogóle móc ten pomysł wprowadzić w życie, należałoby zmienić zasady rachunkowości, a więc mieć zgodę Europejskiego Banku Centralnego – wskazuje "Rzeczpospolitej" jeden z pracowników banku centralnego.

Według kuluarowych informacji Glapiński chce w ten sposób „wychodzić” od prezydenta Nawrockiego nominację dla Marty Kightley, od lat jednej z najbliższych swoich współpracowniczek, która pracowała z nim jeszcze w czasach jego pracy w Szkole Głównej Handlowej. Na początku marca skończyła się jej sześcioletnia kadencja, a na jej odnowienie musi się zgodzić także premier, składając kontrasygnatę. – Kightley, wracając do NBP na nieusuwalną przez sześć lat kadencję wiceprezesa, gwarantuje nierozliczenie czasów Adama Glapińskiego, którego prezesura kończy się już w 2028 r. – wskazuje jeden z naszych rozmówców.

„Królestwo Adama Glapińskiego”, czyli rządy twardej ręki

Prof. Adam Glapiński jest prezesem od 2016 r. Od kilku lat w NBP rozkręca się otwarty konflikt prezesa z częścią członków zarządu, którzy zarzucają Glapińskiemu autorytarny sposób zarządzania bankiem. Rękawicę rzucili prezesowi Marta Gajęcka, Rafał Sura, Piotr Pogonowski (na początku marca odszedł z NBP), a wcześniej Paweł Mucha.

Reklama
Reklama

– Jest co kontrolować. NBP jest co roku niby sprawdzany w ramach kontroli wykonania budżetu, ale to nie o to przecież chodzi, tylko o to, jak NBP wydaje ponad 2 mld zł na swoje utrzymanie. To kwota kolosalna, ale właściwie niezbadana. To rodzi poczucie bezkarności. Ta kontrola NIK jest bardzo potrzebna, ale musi iść szeroko i być porządnie, wnikliwie przeprowadzona – mówi „Rz” anonimowo jeden z wieloletnich pracowników NBP.

Foto: Paweł Krupecki

Według nieoficjalnych informacji na usługi obce, w tym konsulting, promocję i ekspertyzy NBP wydaje nawet kilkaset milionów złotych. Mało kto wie, że emitując złote i srebrne monety kolekcjonerskie, może pozostawić do dyspozycji prezesa NBP aż 5 proc. z nich. Złota moneta „Jan Twardowski” kosztuje 22,5 tys. zł, moneta srebrna – 650 zł. – Nikt nie wie, co się dzieje z tymi monetami, które zostają do dyspozycji prezesa – mówi „Rz” nasz informator.

To właśnie Paweł Mucha, były minister w Kancelarii Prezydenta Andrzeja Dudy ujawnił, że prezes Glapiński uchwałami wprowadził dla siebie i dwóch wiceprezesów – Adama Lipińskiego (jego kadencja kończy się w listopadzie) i Marty Kightley – stałe, kwartalne nagrody poza ustawą kominową. Jak ujawniła „Rzeczpospolita”, nagrody dostają oni obok stałych, comiesięcznych premii (dla prezesa w wysokości 100 proc. wynagrodzenia zasadniczego), dodatku funkcyjnego i dodatku za wysługę lat. To nie wszystko – prezes i zastępcy nabywają również prawo do dodatkowego wynagrodzenia rocznego. Paweł Mucha za karę został odsunięty od nadzorowania departamentów.

Do tego NBP jest też przechowalnią polityków PiS, którzy pełnią głównie funkcje doradców Glapińskiego. Kontrowersje wywoływały także najbliższe współpracownice prezesa, Martyna Wojciechowska i Kamila Sukiennik, nazywane przez media „aniołkami Glapińskiego”. 

Reklama
Reklama

NBP nie odpowiedział na pytania „Rzeczpospolitej”, jak ocenia decyzję o pełnej kontroli wydatków banku.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
Jedna rata i większa kontrola nad budżetem domowym?
Materiał Promocyjny
PR&Media Days 2026
Polityka
Włodzimierz Czarzasty znów stosuje „marszałkowskie weto”. Zwrócił kolejny projekt prezydentowi
Polityka
PiS szuka nowego logo. Koalicja Obywatelska już je zmieniła
Polityka
ABW składa zawiadomienie do prokuratury ws. Rady Bezpieczeństwa Narodowego
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama