Przed ambasadą Stanów Zjednoczonych w Warszawie zebrało się 30 stycznia kilkadziesiąt osób, w większości Kurdów, w różnym wieku – od osób starszych po rodziców z małymi dziećmi. Mieli ze sobą flagi Kurdystanu oraz różnych kurdyjskich organizacji, w tym YPG (Powszechne Jednostki Obrony) i YPJ (Kobiece Jednostki Obrony). Niektórzy trzymali też banery i transparenty z hasłami typu „Jin Jiyan Azadi” (Kobieta Życie Wolność) czy nawiązującymi do sytuacji Kurdów w Syrii.
Zmagania Kurdów o niezależność
Syryjski Rząd Przejściowy pod wodzą byłego członka Al-Kaidy, Ahmada asz-Szary, rozpoczął na początku roku ofensywę w kierunku Demokratyczno-Autonomicznej Administracji Północno-Wschodniej Syrii (DAANES), znanej też jako Rożawa – autonomicznej strefy istniejącej od 2013 r. jako następstwo wojny domowej w Syrii.
Czytaj więcej
Ponad rok po upadku reżimu Asada nowe władze Syrii przystąpiły do konsolidacji terytorialnej podz...
Polscy Kurdowie zawiedzeni Zachodem
Przez pół godziny pod ambasadą USA kilka osób wygłosiło po polsku i po kurdyjsku przemówienia, w których dziękowali Zachodowi za dotychczasową pomoc w walce z Państwem Islamskim i wyrażali dezaprobatę w związku z przyzwoleniem Donalda Trumpa na atak syryjskiego rządu na DAANES.