Jak donosi PulsHR, po miesiącach debat i politycznych uzgodnień reforma Państwowej Inspekcji Pracy weszła w decydującą fazę. Choć na początku stycznia Donald Tusk mówił o zakończeniu prac legislacyjnych, po rozmowach między Ministerstwem Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, premierem oraz marszałkiem Sejmu zapadła decyzja o przygotowaniu nowej wersji projektu. Podstawowe cele reformy mają jednak pozostać bez zmian.
Nowa wersja reformy PIP: Większa rola sądów pracy i szybsze postępowania
Najwięcej kontrowersji w pierwotnej wersji ustawy budziły uprawnienia inspektorów PIP do administracyjnego przekształcania umów cywilnoprawnych, w tym B2B, w umowy o pracę. Ministra pracy Agnieszka Dziemianowicz-Bąk w rozmowie z portalem PulsHR przyznała, że obecnie rząd koncentruje się na wzmocnieniu PIP oraz roli sądów w przypadkach naruszenia prawa pracy. Ponadto skupia się na wyeliminowaniu wszelkich wątpliwości dotyczących arbitralności lub uznaniowości decyzji inspektorów.
Ministerstwo Pracy przygotowuje rozwiązania wspólnie z Ministerstwem Sprawiedliwości, a oprócz tego prowadzi dialog z Ministerstwem Funduszy i Komisją Europejską. Mają one skrócić czas postępowań oraz realnie zwiększyć sprawność sądów pracy, m.in. poprzez stopniowe odtwarzanie zlikwidowanych wydziałów.
Reforma ma przeciwdziałać segmentacji rynku pracy i nadużyciom związanym ze stosowaniem tzw. umów śmieciowych, a jednocześnie wzmacniać uczciwą konkurencję i bezpieczeństwo zatrudnienia.
Czytaj więcej: Agnieszka Dziemianowicz-Bąk dla PulsHR: Rola sądów pracy nie może być fasadowa