Reklama

Ile landów powinny mieć Niemcy? Reforma federalizmu nie do przeforsowania

Bawaria zaproponowała zmniejszenie liczby niemieckich landów. Wywołało to konsternację oraz podejrzenia o nadmierne ambicje polityczne premiera tego landu.

Publikacja: 21.01.2026 10:03

Markus Söder

Markus Söder

Foto: REUTERS

Z tego artykułu się dowiesz:

  • Na czym polega propozycja Bawarii dotycząca zmniejszenia liczby landów w Niemczech?
  • Dlaczego premier Bawarii, Markus Söder, postuluje reformę struktury federalnej Niemiec?
  • Jakie są historyczne i polityczne przyczyny braku poparcia dla zmiany liczby landów w Niemczech?
  • Jakie były wcześniejsze próby zmniejszenia liczby niemieckich landów i jakie były ich rezultaty?
  • W jaki sposób niemiecki system federalny wpływa na funkcjonowanie administracji i edukacji?

Zdaniem Markusa Södera, szefa rządu Bawarii, obecna federalna struktura nie sprzyja rozwojowi Republiki Federalnej Niemiec i wymaga gruntownej reformy. Miałaby ona polegać na likwidacji słabszych gospodarczo landów i połączeniu ich z innymi tak, aby mogły być „samowystarczalne”. Zmniejszenie liczby landów (obecnie jest 16) miałoby prowadzić zarówno do oszczędności w wydatkach na zarządzanie państwem, jak i usprawnić procesy decyzyjne. Jakie landy miałyby zostać połączone z innymi, tego premier Söder nie powiedział. 

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Państwo socjalne przerosło Niemców

Z jego propozycji wynika jednak jasno, że Bawaria ma już dość finansowania słabszych ekonomicznie krajów związkowych w ramach systemu subwencji wyrównawczych, czyli niemieckiego odpowiednika janosikowego”. – Nawiasem mówiąc, największym beneficjentem finansowania jest kraj związkowy Berlin – oświadczył niedawno Söder, szef konserwatywnej CSU, rządzącej Bawarią od powstania RFN. Jak na razie nikt go nie popiera.

Reklama
Reklama

Dla kogo pieniądze? Berlin dostaje rocznie od czterech landów 4 mld euro

Wolne Państwo Bawaria, jak brzmi oficjalna nazwa największego terytorialnie landu Niemiec, jest jednym z trzech południowych krajów związkowych łożących na utrzymanie pozostałych. Niewielki wkład ma tu także Hamburg. Kosztuje to Bawarię niemal 10 mld euro rocznie.

Wkład sąsiedniej Badenii-Wirtembergii wynosi 5 mld euro, Hesji – 3 mld, Hamburga – 0,1 mld. Te środki wspomagają budżety pozostałych 12 landów. Do Berlina, jednego z biedniejszych landów, trafia z tej puli najwięcej, około 4 mld euro.

Nie po raz pierwszy z Monachium rozlegają się głosy żądające zmiany tego systemu. Nie jest też nowatorska propozycja zmniejszenia liczby landów. Dwie dekady temu pojawiła się z inicjatywy socjaldemokratycznej SPD, lecz pozostała w zawieszeniu. Mowa była wtedy o ustanowieniu 10 landów zamiast 16. 

Czytaj więcej

Bawarskie grzechy młodości. W gimnazjum antysemita, teraz wicepremier

– Sądzę, że i teraz nie będzie inaczej. Premierowi Bawarii chodzi o osiągnięcie pewnych osobistych korzyści wizualnych oraz podkreślanie roli swego landu jako wielkiej siły, nie tylko gospodarczej, ale i politycznej – mówi „Rzeczpospolitej” prof. Thomas Poguntke, politolog z uniwersytetu im. Heinricha Heinego w Düsseldorfie.

W jego ocenie Markusowi Söderowi i jego CSU szczególnie trudno jest zaakceptować, że beneficjantami niemieckiego janosikowego są landy rządzone przez ugrupowania lewicowe, takie jak Kraj Saary czy Brema.

Reklama
Reklama

Prof. Poguntke zwraca uwagę, że zmniejszenie liczby landów jest teoretycznie możliwe. Ustawa zasadnicza RFN nie wyklucza łączenia krajów związkowych w większe jednostki federalne przy uwzględnieniu więzi regionalnych, powiązań historycznych i kulturowych oraz korzyści ekonomicznych. Wymaga to jednak przeprowadzenia referendum w zainteresowanych fuzją landach.

Taka fuzja powiodła się w powojennej historii Niemiec tylko raz. W 1952 roku Badenia, Wirtembergia-Badenia i Wirtembergia-Hohenzollern stały się nowym południowo-zachodnim landem o nazwie Badenia-Wirtembergia. Natomiast próba fuzji Berlina i Brandenburgii zakończyła się w 1996 r. niepowodzeniem. W Berlinie niewielka większość głosowała za, w Brandenburgii niemal dwie trzecie było przeciw.

Bawaria zaproponowała zmniejszenie liczby niemieckich landów. Wywołało to konsternację oraz podejrzenia o nadmierne ambicje polityczne premiera tego landu.

Dlaczego centralizm nie jest dla Niemiec? Przyczyny historyczne i partyjne

Niemiecki federalizm ma swe źródła w historycznej przeszłości krajów związkowych, jak i w polityce aliantów po II wojnie dążącej do decentralizacji Niemiec. Chodziło o niedopuszczenie do powtórki procesu Gleichschaltung z czasów nazistowskich, czyli podporządkowania wszystkich instytucji państwowych i organizacji społecznych hitlerowskiej partii NSDAP. 

Nie wykluczało to reformy federalizmu w początkach obecnego wieku, która ograniczyła się jednak jedynie do precyzyjnego wytyczania kompetencji landów oraz rządu federalnego.

Czytaj więcej

Piotr Madajczyk: Wysiedlenia znów rozpalają emocje. Niemiecko-polski powrót do przeszłości
Reklama
Reklama

W niemieckich mediach często pojawia się teza, że jedną z ważnych przyczyn braku wsparcia dla idei zmniejszenia liczby landów jest postawa samych polityków. Szesnaście krajów związkowych oznacza tyleż samo premierów, gabinetów z ministrami i sekretarzami stanu, taką samą liczbę parlamentów i instytucji administracji, a także konieczność organizowania wyborów landowych i zwrot kosztów kampanii. Ponadto każdy land ma biura przedstawicielskie w Berlinie i Brukseli, oferujące lukratywne posady dla członków partii. Wszystko to przekłada się na dochody partii i miejsca pracy dla polityków. Nie mówiąc już o kosztach ich ochrony czy imponującej liczbie odpowiednich limuzyn. Nie tylko to. 

Niemiecki system federalny ma wiele innych negatywnych skutków, jak chociażby funkcjonowanie niekompatybilnych systemów edukacji, które prowadzą do różnej jakości matur. Ogranicza to znacznie mobilność obywateli, chociażby w celu poszukiwania pracy.

Stwarza także poważne problemy w koordynacji działań policji i służb specjalnych i prowadzi nierzadko do konfliktów pomiędzy strukturami landowymi i federalnymi. Prowadzi również do nierówności Bundesracie, drugiej izby niemieckiego parlamentu, w którym Brema, land mający poniżej 700 tys. mieszkańców, ma zaledwie dwa razy mniej głosów niż 18-milionowa Nadrenia Północna-Wesfalia.

Tak czy owak zgłaszane raz po raz pomysły gruntownej reformy niemieckiego federalizmu nie trafiają na podatny grunt. Podobnie jak na szczeblu unijnym niegdysiejsze pomysły ówczesnego szefa niemieckiej dyplomacji Joschki Fischera, który sugerował, że droga do centralizacji UE prowadzi przez doświadczenia niemieckiego federalizmu.


Polityka
Problemy z Air Force One. Samolot, którym Trump leciał do Davos, musiał zawrócić
Polityka
Donald Trump opublikował w sieci nowy wpis. Takie ma plany wobec Grenlandii?
Polityka
Premier Grenlandii odpowiada na groźby Trumpa. „Musimy być gotowi”
Polityka
Ekspert ocenia politykę zagraniczną Trumpa. Jakie miejsce zajmuje w niej Polska?
Polityka
Nie wszyscy doradcy Donalda Trumpa zgadzają się z nim w sprawie przejęcia Grenlandii
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama