– Jesteśmy o – tak! – wołał Maduro na początku listopada
występując w telewizyjnym show. Publiczności pokazywał splecione palce rąk,
chcąc podkreślić, jak blisko jest ze swym sojusznikiem. – Z Rosją, tak? –
dopytywał się prowadzący.
Zagrożonemu amerykańską interwencją wenezuelskiemu dyktatorowi dodał animuszu rosyjski samolot
transportowy, który pod koniec października wylądował w Caracas, przywożąc ok.
50 ton uzbrojenia i sprzętu. Rosyjski generał i wiceprzewodniczący
parlamentarnej komisji obrony Aleksandr Żurawliow twierdził, że na jego
pokładzie dostarczono m.in. znaczną ilość broni przeciwlotniczej, w tym systemy
Pancyr i Buk. Wzmocniły one wenezuelską obronę, którą wcześniej stanowiły
również rosyjskie systemy S-300.