Viktor Orban sięga do sprawdzonych metod, tylko tym razem na jeszcze większą skalę.
– Parlament właśnie przyjął ustawę, która znosi limit wydatków na kampanię wyborczą. Cały aparat państwa będzie zaprzągnięty do zwycięstwa Fideszu. Skala propagandy przypomina nalot dywanowy. Jej celem jest przedstawić kandydatów opozycji jako dyletantów bez doświadczenia politycznego, w których ręce nie można powierzyć losu kraju – mówi „Rzeczpospolitej” Daniel Mikecz, ekspert niezależnego instytutu Republikon w Budapeszcie. – Rząd zaciągnął też w Chinach pożyczki na subwencje dla wybranych grup społecznych, które do tej pory stanowiły filary wsparcia dla Fideszu. Emeryci mają na przykład otrzymać podwyżkę świadczeń o odpowiednik 80 euro miesięcznie – dodaje.