Reklama

Posłowie pracowici jak nigdy

W żadnej kadencji posłowie nie byli jeszcze tak pracowici. Zalali rząd pismami i rzadko opuszczali obrady.

Aktualizacja: 14.10.2015 07:24 Publikacja: 13.10.2015 21:01

Posłowie kończącej się kadencji wnieśli aż 34,8 tys. interpelacji. W poprzedniej było ich o ponad 10

Posłowie kończącej się kadencji wnieśli aż 34,8 tys. interpelacji. W poprzedniej było ich o ponad 10 tys. mniej

Foto: PAP, Jacek Turczyk

– Posłom wyraźnie znudziła się rola maszynek do głosowania – mówi politolog dr hab. Norbert Maliszewski. W ten sposób komentuje statystyki dotyczące kończącej się kadencji Sejmu.

Pod pewnymi względami była podobna do pozostałych. Od przeciętnej nie odbiegają liczby 102 posiedzeń Sejmu i 753 uchwalonych ustaw. Jednak wyraźny trend widać w statystykach dotyczących indywidualnej pracy posłów. Wszystkie wystrzeliły w górę.

Wysyp interpelacji

Przykładem może być liczba interpelacji, czyli pism, które posłowie mają prawo kierować do ministrów. W latach 90. po ten instrument sięgali incydentalnie. Przykładowo w kadencji z lat 1993–1997 wnieśli tylko 2,6 tys. interpelacji.

W poprzedniej kadencji było ich 24,4 tys., a w obecnej – 34,8 tys.

– W pewnym momencie pracownicy ministerstw zaczęli nas alarmować, że idą na to ryzy papieru. Dlatego wprowadziliśmy zmianę polegającą na tym, że interpelacje składa się drogą elektroniczną – relacjonuje jeden z urzędników Kancelarii Sejmu.

Reklama
Reklama

Wzrost nastąpił też w liczbie oświadczeń poselskich, czyli niezobowiązujących wystąpień z mównicy. W ubiegłej kadencji było ich 2,5 tys., a w obecnej – 3,5 tys.

Jednak prawdziwy rekord padł pod względem zakładanych przez posłów zespołów. Obecnie działają 163 takie gremia – o 97 więcej niż w latach 2007–2011.

Niektóre mają charakter hobbystyczny. Posłowie założyli np. Parlamentarny Zespół ds. Promocji Badmintona i Parlamentarny Zespół Szachowy.

Jednak niektóre, jak Parlamentarny Zespół ds. Przeciwdziałania i Rozwiązywania Problemów Otyłości, były ważnym forum wymiany poglądów. Najbardziej znanym zespołem stał się ten ds. przyczyn katastrofy smoleńskiej pod przewodnictwem Antoniego Macierewicza.

Chętnie uczestniczący w posiedzeniach zespołów posłowie rzadziej opuszczali też posiedzenia na sali obrad. W tej kadencji według danych do lipca mają 1,8 tys. nieusprawiedliwionych nieobecności. W latach 2007–2011 było ich 2,2 tys., a w skróconej kadencji 2005–2007 – aż 1,9 tys.

Spór o przyczyny

Skąd bierze się większa pracowitość posłów? Opinie w tej sprawie są podzielone.

Reklama
Reklama

– Jest coraz więcej problemów do rozwiązania – mówi Piotr Chmielowski z SLD, który złożył w tej kadencji 1611 interpelacji, najwięcej spośród posłów. – Prawo w Polsce jest zawikłane, a dwóch sędziów w tej samej sprawie potrafi wydać inny wyrok. Obywatelowi nie zostaje nic innego, jak udać się po pomoc do ulubionego posła – dodaje.

– To czyste nabijanie statystyk – odpowiada Marek Poznański, były poseł Ruchu Palikota, który kandyduje do Sejmu z list PO. – Posłowie prześcigają się w liczbie interpelacji i wystąpień, by znaleźć się na szczycie list aktywności polityków tworzonych przez lokalne media – dodaje.

Jego zdaniem może świadczyć o tym skandal z 2013 roku z udziałem posłanki PiS Anny Sobeckiej. Złożyła około 650 niemal identycznych interpelacji, które dotyczyły wykonania przez Polskę poszczególnych wyroków Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

Pisma zablokował wicemarszałek Jerzy Wenderlich z SLD, argumentując, że wszystkie można było zawrzeć w jednym wystąpieniu. Prezydium Sejmu zaczęło wówczas częściej wstrzymywać bieg interpelacji. Była marszałek Ewa Kopacz utrudniła np. nabijanie statystyk dotyczących wystąpień na posiedzeniach. Wcześniej wystąpienie z mównicy liczyło się podwójnie, jeśli ktoś choć jednym słowem je przerwał. Niektórzy posłowie celowo zagadywali więc marszałka.

– Mało miarodajne są też statystyki dotyczące nieobecności na sali obrad. Dotyczą tylko nieobecności nieusprawiedliwionych, które skutkują utratą dniówki. Posłowie nie chcą tracić pieniędzy i źle wypaść w statystykach, więc składają fikcyjne usprawiedliwienia – dodaje Poznański.

Zdaniem dr. hab. Maliszewskiego przyczyny większej aktywności posłów są złożone.

Reklama
Reklama

– Niektórzy kierowali się chęcią poprawy statystyk, jednak inni próbowali wyróżnić się w warunkach niestabilnej sytuacji politycznej – mówi. – Nie wszystkim to wyszło na dobre. W związku ze wspomnianą niestabilną sytuacją liderzy pierwsze miejsca list obsadzili przybocznymi, a nie najbardziej pracowitymi posłami – zauważa.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Polityka
Były wiceminister z PiS szokuje: „Polska finansuje terroryzm”
Polityka
Polska 2050 wybiera przewodniczącego. Ryszard Petru ujawnił wyniki
Polityka
Donald Tusk odpowiada na deklarację Jarosława Kaczyńskiego. „Bez Brauna? Nie ma szans”
Polityka
Czy Donald Trump weźmie Grenlandię siłą? Były wiceszef MSZ ma wątpliwości
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama