Donald Trump uważa, że wszystko będzie dobrze. Jego zdaniem rosnące w lawinowym tempie zadłużenie kraju uda się spłacić dzięki dochodom z właśnie wprowadzonych zaporowych ceł. A także szybszego wzrostu gospodarczego.
W tym przekonaniu prezydenta utwierdza Peter Navarro, doradca ds. ekonomicznych i zwolennik protekcjonistycznej polityki handlowej. Jego zdaniem cła, z których w ubiegłym roku wpłynęło do kasy państwa ledwie 100 mld dol., teraz przyniosą aż sześć razy więcej. Kalkulacja jest prosta: to 20 proc. rocznej wartości importu Ameryki. Tyle że większość ekspertów ostrzega, iż tak to nie działa. Wskazują, że gdy import jest obłożony cłami, to jego wartość spada, bo konsumenci rezygnują z zakupu droższych towarów. Podobnie ze wzrostem gospodarczym: zamiast zapowiadanego przez obecną administrację boomu – jest marazm. MFW ocenia, że w tym roku amerykańska gospodarka będzie rozwijać się w marnym tempie 1,8 proc.