Reklama

Rumuni wywracają stolik. Druga tura wyborów prezydenckich bez kandydata elit

Do drugiej wyborów prezydenckich przechodzą dwaj kandydaci, którzy zwalczali establishment. Największe szanse ma lider skrajnej prawicy George Simion.
George Simion w pierwszej turze otrzymał 40,3 proc. głosów

George Simion w pierwszej turze otrzymał 40,3 proc. głosów

Foto: REUTERS/Alkis Konstantinidis/File Photo

Zwycięstwo Simiona nie jest niespodzianką, ale jego skala już tak. Instytut badania opinii publicznej FlashData podawał przed niedzielnymi wyborami, że lider Sojuszu Jedności Rumunów (AUR) otrzyma 29 proc. głosów. Poparło go ostatecznie 40,3 proc. spośród 53 proc. tych, którzy poszli głosować. Wśród Rumunów żyjących za granicą jego sukces był wręcz przytłaczający. 

Ale przeciwnikiem Simiona w drugiej turze 18 maja też nie będzie przedstawiciel rządzącej koalicji – socjaldemokratów (PSD) i konserwatystów (PNL) popieranej przez mniejszość węgierską – Crin Antonescu, tylko liberalny burmistrz Bukaresztu Nicusor Dan. Zbudował on swoją pozycję polityczną na zwalczaniu korupcji i układów rządowych. Uzyskał 20,9 proc. głosów. FlashData twierdzi, że to Simion wyjdzie zwycięsko z drugiej tury, i to z przewagą 5,5 punktu procentowego nad swoim przeciwnikiem. Miałby on w szczególności uzyskać poparcie wyborców byłego premiera z PSD wyrzuconego za korupcję Victora Ponty, który tak jak Simion niespodziewanie stał się zwolennikiem Donalda Trumpa. I on uzyskał w minioną niedzielę zaskakująco dobry wynik (13 proc.). 

Pozostało jeszcze 80% artykułu

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama