2 mln zł to kwota, jaką Kancelaria Prezesa Rady Ministrów ma wydać na „usługi reklamowe w portalach społecznościowych”. Kolejny milion ma pójść na „usługi reklamowe w sferze outdoor”, a 1,2 mln zł – na „usługę produkcji filmów informacyjno-promocyjnych”. Ze świeżo opublikowanego planu zamówień publicznych KPRM na 2025 rok wynika, że jeszcze w lutym urząd obsługujący premiera Donalda Tuska chce wydać ponad 4 mln zł na usługi reklamowe.
Obecna kumulacja przetargów reklamowych KPRM jest największa od objęcia władzy przez nową koalicję
Pierwszy z przetargów, dotyczący portali społecznościowych, został już rozpisany, a zainteresowani mają czas do 17 marca na składanie ofert. Z opisu przedmiotu zamówienia wynika, że kanałów, w których mają być zamieszczane reklamy, jest aż 11: od Facebooka, YouTube’a i X, przez TikToka po nawet Twitch i Pinterest.
Czytaj więcej
Ponad 100 tys. zł miesięcznie mogłyby wynosić reklamowe wpływy parlamentu – szacują eksperci.
Kolejnych przetargów można spodziewać się wkrótce. Oznacza to największą kumulację wydatków reklamowych KPRM od czasu objęcia władzy przez koalicję pod wodzą Donalda Tuska, przynajmniej tych ujętych oficjalnie w przetargach. Po raz ostatni kancelaria Tuska ogłosiła przetarg reklamowy co prawda w grudniu, ale dotyczył on wyłącznie sprawowania przez Polskę prezydencji w UE.
Co tym razem chce reklamować KPRM? Na nasze pytania Centrum Informacyjne Rządu odpowiedziało w dość enigmatyczny sposób. „Umowy będą obowiązywać przez 12 miesięcy lub do końca 2025 roku. Planowane kampanie informacyjno-promocyjne będą dotyczyły bieżących działań rządu” – napisało tylko.
Celem kampanii będzie informowanie o działaniach rządu, programach rządowych, zmianach przepisów prawnych oraz prezentacji zmian i rozwiązań dla poszczególnych grup społecznych i beneficjentów tych programów
Specyfikacja zawarta w już ogłoszonym, przetargu na zakup usług w social mediach jest bardzo szeroka. Wynika z niej, że celem kampanii będzie „informowanie o działaniach rządu, programach rządowych, zmianach przepisów prawnych oraz prezentacji zmian i rozwiązań dla poszczególnych grup społecznych i beneficjentów tych programów”, a hipotetyczne grupy docelowe określono tak szeroko, że mogą odnosić się teoretycznie do całej populacji Polski.
Zdaniem opozycji kumulacja wydatków jest jasna: zbliżające się wybory prezydenckie. – Notowania rządu są tragiczne, a kandydaci opozycyjni, w tym Marek Jakubiak i Karol Nawrocki, przypominają, że Rafał Trzaskowski jest wiceszefem Platformy Obywatelskiej. Dlatego będzie malowana trawa na zielono, a obywatele za własne pieniądze przekonywani do tego, że jest rewelacyjnie – mówi poseł Wolnych Republikanów Jarosław Sachajko.
W czasie rządów PiS wydatki na reklamę były jeszcze większe, jednak nie pozwoliły tej partii wygrać wyborów
Problem w tym, że podobne zarzuty często formowano też za rządów PiS. W wyborczym roku 2023 informowaliśmy, że rząd Mateusza Morawieckiego chce wydać 12 mln zł na cztery przetargi dotyczące reklamy: w prasie drukowanej, w portalach społecznościowych i w sferze outdoor, a także na usługę produkcji filmów informacyjno-promocyjnych. Sprawa budziła kontrowersje, bo KPRM niewiele wcześniej rozstrzygnęła podobne zamówienia.
Czytaj więcej
Choć dopiero co KPRM rozstrzygnęła potężne przetargi na reklamę, planuje kolejne. – To kampania wyborcza za publiczne pieniądze – grzmi opozycja.
Oficjalne zamówienia publiczne KPRM były jednak tylko wierzchołkiem góry lodowej. Np. w raporcie z wykonania budżetu państwa za 2022 rok Najwyższa Izba Kontroli stwierdziła, że na reklamowanie działań rządu Mateusza Morawieckiego wydano w tamtym roku ponad 137 milionów złotych. Zaś w roku wyborczym 2023 kampanie informacyjne często finansowano w nietypowy sposób: z rezerwy budżetu państwa, która przynajmniej teoretycznie powinna być wykorzystywana w sytuacjach nagłych. Tak sfinansowano m.in. słynne pikniki „Rodzina 800+”, na których chętnie pojawiali się politycy PiS.
Mimo intensywnych wydatków Prawo i Sprawiedliwość utraciło władzę, a korzystanie przez PiS z publicznych pieniędzy w kampanii wyborczej były głównym powodem odrzucenia przez PKW sprawozdania tej partii i odebrania finansowania z budżetu państwa.
Dlatego Jarosław Sachajko twierdzi, że poszczególne rządy powinni bardziej powściągliwie podchodzić do wydatków na reklamę. – Obywatele powinni odczuwać skutki polityki rządu w swoich portfelach, a nie być podprogowo przekonywani za pośrednictwem reklam – twierdzi.