Kancelaria Donalda Tuska straci dwie trzecie swojego budżetu

Przyszły premier, będąc w opozycji, krytykował rosnące wydatki KPRM. Teraz chce mocno je ściąć, jednak nie w ramach oszczędności, lecz przesunięć.

Aktualizacja: 12.04.2024 06:15 Publikacja: 12.04.2024 04:30

Premier Donald Tusk

Premier Donald Tusk

Foto: PAP/Marcin Obara

2,078 mld zł – tyle wynosi budżet Kancelarii Prezesa Rady Ministrów na 2024 rok i jest on rekordowy. Za poprzednich rządów PO nie przekraczał on 125 mln zł. Jednak w kolejnych latach rósł w błyskawicznym tempie, czasami podwajając się rok do roku. Służby prasowe premiera Mateusza Morawieckiego z PiS tłumaczyły to „realizacją wielu nowych zadań oraz nadzorowaniem znacznie większej liczby jednostek niż w przeszłości”. Posłowie ówczesnej opozycji mówili z kolei o Bizancjum.

To już jednak przeszłość, bo wkrótce budżet KPRM ma być ścięty o dwie trzecie. Przyczyną nie będą jednak drakońskie oszczędności, lecz przesunięcia środków w ramach rządu.

Ustawa o zmianie administracji rządowej już w Sejmie

Umożliwić ma to ustawa o zmianie niektórych ustaw związanych z funkcjonowaniem administracji rządowej, której projekt wpłynął już do Sejmu. Jednym z jej najważniejszych elementów są zmiany w działach administracji rządowej: energia, gospodarka, gospodarka złożami kopalin i klimat. Zadania dotyczące Centralnego Portu Komunikacyjnego mają przejść z kompetencji Ministerstwa Funduszy i Polityki Regionalnej do resortu infrastruktury. Planowane są jednak też zmiany, które mają znacznie odchodzić budżet KPRM.

Jednym z jej najważniejszych elementów są zmiany w działach administracji rządowej: energia, gospodarka, gospodarka złożami kopalin i klimat

Najważniejszą z nich jest przekazanie pod skrzydła ministra spraw wewnętrznych Marcina Kierwińskiego Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych, która bezpośrednio premierowi podlega od 2021 roku. Dzięki temu budżet KPRM ma odchudzić się aż o 1,3 mld zł.

To nie koniec przesunięć, choć inne są już na dużo mniejsze kwoty. Jednym z nich jest likwidacja w KPRM Departamentu Współpracy z Polonią i Polakami za Granicą i przeniesienie tych zadań do MSZ, co ma pozwolić kancelarii Donalda Tuska oszczędzić 65 mln zł. Kolejnym jest przekazanie do Ministerstwa Finansów nadzoru nad Polskim Instytutem Ekonomicznym, którego budżet to 12,6 mln zł.

Jednocześnie wydatki KPRM mają wzrosnąć: o 4,5 mln zł na działalność minister ds. równości Katarzyny Kotuli i o 1,7 mln zł, które mają służyć minister ds. polityki senioralnej Marzenie Okle-Drewnowicz. Te środki są obecnie w gestii Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.

Rząd chce usprawnienia realizacji zadań

Jednak przesunięcia, mające zwiększyć budżet KPRM, to tylko ułamek środków, których kancelaria chce się pozbyć.

Ich powód? Rząd uzasadnia je enigmatycznie chęcią „usprawnienia realizacji zadań wykonywanych przez administrację rządową, a tym samym zwiększenia efektywności działania”. Przy okazji jednak uda się spełnić jedną z zapowiedzi Donalda Tuska, który będąc w opozycji, opowiadał się za redukcją budżetu KPRM. – Czy wyście tam powariowali? Wy sobie fundujecie dla Kancelarii Premiera 800 mln zł. Za moich czasów to był koszt 120 mln. Podwyższacie sobie te koszty o 700 proc. Ta władza dyskwalifikuje się każdego dnia – mówił podczas konferencji prasowej w 2022 roku. Wzrost wydatków KPRM krytykował też przed wyborami do Sejmu w 2023 roku.

Czytaj więcej

Premier Donald Tusk zatrudnił głównych doradców. Znamy nazwiska

Tylko czy przesunięcia środków w ramach rządu są rzeczywiście redukcją, której mogą oczekiwać wyborcy? Piotr Müller z PiS, były rzecznik rządu Mateusza Morawieckiego, uważa, że nie, a obecnie stosowana jest tylko „sztuczka księgowa”. – To nie są żadne oszczędności, lecz przesunięcia w ramach budżetu państwa. Nie dziwi mnie, że Donald Tusk pozbywa się odpowiedzialności, bo zwyczajnie jej nie lubi, jednak rodzi to ryzyko, że w sytuacjach kryzysowych resorty, zamiast działać, będą przerzucać się kompetencjami – ostrzega.

Przedstawiciele rządu Tuska twierdzą, że w KPRM wprowadzone są też realne oszczędności. Np. na początku marca „Rzeczpospolita” jako pierwsza poinformowała o likwidacji podległych premierowi Instytutów De Republica i Pokolenia oraz 11 jednostek KPRM, w tym Rządowego Centrum Analiz. Szef KPRM Jan Grabiec obiecywał wówczas, że na tym cięcia się nie skończą. – Za kilka tygodni albo miesięcy czeka nas kolejna faza zmian, poprzedzona oceną przydatności kadr, którymi dysponujemy – zapowiedział.

Zdaniem Piotra Müllera za czasów PiS w KPRM nie było niepotrzebnych wydatków, a to, czy rząd Donalda Tuska rzeczywiście wprowadzi realne oszczędności, będzie wiadomo najwcześniej za dwa lata.

2,078 mld zł – tyle wynosi budżet Kancelarii Prezesa Rady Ministrów na 2024 rok i jest on rekordowy. Za poprzednich rządów PO nie przekraczał on 125 mln zł. Jednak w kolejnych latach rósł w błyskawicznym tempie, czasami podwajając się rok do roku. Służby prasowe premiera Mateusza Morawieckiego z PiS tłumaczyły to „realizacją wielu nowych zadań oraz nadzorowaniem znacznie większej liczby jednostek niż w przeszłości”. Posłowie ówczesnej opozycji mówili z kolei o Bizancjum.

Pozostało 89% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Polityka
Spór o ambasadora Polski przy NATO. Deklaracja prezydenta. "Nie zgadzam się"
Polityka
Sondaż: Co drugi Polak niezadowolony z rządu Donalda Tuska
Polityka
Politolog o wiecu 4 czerwca w Warszawie: Polaków trzeba na nowo uczyć Europy. Tusk chce ich obudzić
Polityka
Przedterminowe wybory w Wielkiej Brytanii. Torysom pozostała wiara w cud
Polityka
Jarosław Kaczyński i Antoni Macierewicz dostali nagany. Za "ty gówniarzu" i przepychanki przed Sejmem