Tym razem Donald Trump spełnił swoją obietnicę. Wielu uważało, że to Ukraina albo Chiny będę priorytetem jego polityki zagranicznej, jednak prezydent już po zaprzysiężeniu zapowiedział, że nic nie będzie dla niego ważniejsze niż zażegnanie kryzysu na południowej granicy. I natychmiast przystąpił do działania.
Do zabezpieczenia linii granicznej z Meksykiem Biały Dom wysłał pierwszych 1,5 tysiąca żołnierzy. Na tym etapie ma być ich łącznie 10 tysięcy. To nowość: do tej pory wojsko nie było używane do powstrzymania potoku imigrantów, bo nie pozwala na to prawo.