Sherlock Holmes to marka. Trudno znaleźć kogokolwiek, kto nigdy nie słyszałby o słynnym detektywie z Baker Street 221B. Od „Studium w szkarłacie”, gdzie pojawia się po raz pierwszy, fascynuje coraz to nowe pokolenia czytelników, a także tych oglądających, grających, słuchających. Bo reimplementacje opowieści o geniuszu, który żadnej dedukcji się nie boi, trudno zliczyć nawet w przybliżeniu.
Sam Arthur Conan Doyle nie mógł się od tej postaci uwolnić. Sherlock miał zginąć w opowiadaniu „Ostatnia zagadka”, podczas starcia z Napoleonem zbrodni, profesorem Moriartym. Po prostu pisarz dość już miał kreślenia jego kolejnych przygód. Czytelnicy na to jednak nie pozwolili. Tak nękali Arthura Conana Doyle’a, aż się ugiął.