Reklama

Wolność opowieści, ryzyko marki

Spór o AI w komiksie nie jest sporem o przyszłość technologii, lecz o to, kto podpisuje obraz. Artysta nadal ma imię i rękę. Reszta to kwestia czasu, gustu i etyki.
Przykładowe plansze z komiksów Enrico Mariniego „Skorpion”, „Noir burlesque” oraz „Orły Rzymu”

Przykładowe plansze z komiksów Enrico Mariniego „Skorpion”, „Noir burlesque” oraz „Orły Rzymu”

Foto: mat.pras.

Enrico Marini, jeden z najgłośniejszych europejskich twórców komiksu, mówi o dwóch prędkościach tego medium. Rynek frankofoński daje mu swobodę i prawa do własnych światów – album po albumie, bez pośpiechu i z autorską odpowiedzialnością. Rynek amerykański nagradza prestiżem i profesjonalizmem pracy przy cudzej marce (w jego przypadku: Batman). Wymaga jednak akceptacji reguł gry oraz liczenia się z ryzykiem: jeśli scenariusz nie przejdzie weryfikacji, nie można zanieść go w inne miejsce. Równolegle rośnie presja sztucznej inteligencji w branży komiksowej–narzędzia wygodnego i masowego, lecz z perspektywy rysownika grożącego ubywaniem zleceń i erozją zaufania do obrazu. Pomiędzy tymi biegunami Marini układa własny plan na siebie: domknięcie sagi „Orłów Rzymu”, powrót do „Skorpiona” w formie samodzielnego one-shota, sporadyczne wypady do DC/Marvela „dla frajdy”, ale bez utraty wewnętrznej suwerenności.

Pozostało jeszcze 88% artykułu

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama