Adam Bodnar w wywiadzie dla PAP mówił o aferze Funduszu Sprawiedliwości. 

- Ta afera pokazuje, że to samo środowisko, które dopuszczało się tak haniebnych czynów, które w zasadzie doprowadziło wręcz do prywatyzacji państwa, jednocześnie odpowiadało za reformę wymiaru sprawiedliwości. To jest to samo środowisko, które „wyprodukowało” Tomasza Szmydta. To jest to samo środowisko, które jest odpowiedzialne za aferę hejterską - mówił Bodnar.

Czytaj więcej

Afera Funduszu Sprawiedliwości. Roman Giertych wnioskuje o ochronę dla Tomasza Mraza

- Odkryliśmy, że z kart kredytowych Ministerstwa Sprawiedliwości z Biura Komunikacji opłacane były reklamy i promocja polityków Suwerennej Polski w mediach społecznościowych — dodał minister.

Politycy partii Zbigniewa Ziobry mieli na to przeznaczać po kilka tysięcy złotych. - Gdy przeanalizowaliśmy te reklamy, to okazało się, że nie do końca mieszczą się one w ogólnym profilu resortu sprawiedliwości - powiedział Bodnar. - Jeśli ktoś robi reklamę Ministerstwa Sprawiedliwości, a ona jest o uchodźcach, to można przypuszczać, że jej cel jest bardziej wyborczy niż informacyjny - dodał.

Minister sprawiedliwości poinformował, że do Państwowej Komisji Wyborczej trafiło już zawiadomienie w tej sprawie.

Finansowanie kampanie Suwerennej Polski ze środków z Funduszu Sprawiedliwości. Zawiadomienie do PKW

W czerwcu do PKW Adam Bodnar skierował pismo w sprawie finansowania kampanii wyborczej ze środków Funduszu Sprawiedliwości.

Wcześniej ministerstwo opublikował grafiki i mapę, na których przedstawiono wyniki badań wydatków związanych z funkcjonowaniem Funduszu Sprawiedliwości. Mają one potwierdzać tezę byłego dyrektora funduszu Tomasza Mraza, o tym, że ludzie Zbigniewa Ziobry traktowała fundusz jako skarbonkę do prowadzenia kampanii wyborczej. Z danych tych wynika, że z 224 mln zł dotacji przyznanych decyzją ministra w latach 2019-2023, aż 201 mln trafiło do okręgów wyborczych, z których startowali politycy Suwerennej Polski.