W województwie dolnośląskim po wyborach samorządowych z kwietnia nadal nie doszło do wyboru marszałka województwa. W liczącym 36 miejsc sejmiku największym klubem jest klub KO, który liczy 15 radnych. Do większości partii Donalda Tuska brakuje czterech głosów.
Dolny Śląsk: Koalicja Obywatelska ma największy klub w sejmiku, ale nie ma większości
Brakujące głosy ma Trzecia Droga (PSL i Polska 2050), której klub liczy właśnie czterech radnych.
Czytaj więcej
Na samorządowców czekają nierozstrzygnięte kwestie samodzielności finansowej czy zapewnienie odpowiednich do zadań dochodów. Ale też wyzwania społe...
Dolnośląska PO zaproponowała, by marszałkiem województwa został Michał Jaros poseł KO, szef wojewódzkich struktury Platformy Obywatelskiej. Tymczasem — jak czytamy w Onecie — fotelem marszałka województwa ma być zainteresowany PSL, który ma dwóch radnych (pozostałych dwóch radnych Trzeciej Drogi to politycy Polski 2050).
Czy PSL może porozumieć się z PiS na Dolnym Śląsku?
W KO obawiają się, że PSL osiągnie porozumienie z PiS i Bezpartyjnymi Samorządowcami (mają łącznie 16 mandatów). - Premier powinien się spotkać z Władkiem (Kosiniakiem-Kamyszem — red.) i coś ustalić, bo będzie źle - cytuje jednego z działaczy KO Onet.
Obawy polityków KO są spowodowane tym, że wiceminister infrastruktury z PSL, Paweł Gancarz, niedawno był chwalony przez Michała Dworczyka z PiS, polityka, który był architektem koalicji PiS z Bezpartyjnymi Samorządowcami na Dolnym Śląsku w 2018 roku.
Ponadto polityk PSL Wojciech Smoliński został ostatnio powołany do rady nadzorczej Kolei Dolnośląskich — a decyzja w tej sprawie należała do wciąż kontrolującej zarząd koalicji PiS-Bezpartyjni Samorządowcy.
Przeciwny jakimkolwiek koalicjom z PiS jest prezes PSL, Władysław Kosiniak-Kamysz.
Jeden z polityków PSL, w odpowiedzi na oskarżenia o możliwość porozumienia się z PiS, przypomina, że w 2018 roku władzę PiS na Śląsku dał radny KO, a nie PSL mimo że to PSL regularnie oskarżany jest o to, że może porozumieć się lokalnie z PiS.
W 2018 roku na Śląsku PiS zdobył większość w sejmiku przeciągając na swoją stronę radnego Wojciecha Kałużę, wybranego do sejmiku z list KO. W zamian za poparcie koalicji PiS i Bezpartyjnych Samorządowców Kałuża otrzymał fotel w zarządzie województwa. Kałuża otrzymał też posadę w Jastrzębskiej Spółce Węglowej.