Zastępczyni sekretarza stanu USA o Korei Północnej. Kima już się nie da zatrzymać

Przywódca Korei Północnej nie jest szalony. Przeciwnie, wszystko, co robi, jest całkiem racjonalne. Także alians, jaki nawiązał z Rosją – uważa Jung H. Pak, zastępczyni sekretarza stanu USA ds. Azji Wschodniej i Pacyfiku.

Publikacja: 11.04.2024 04:30

Zastępczyni sekretarza stanu USA o Korei Północnej. Kima już się nie da zatrzymać

Foto: afp

Władimir Putin uratował Kim Dzong Una, czy to raczej Kim uratował Putina?

(śmiech). Wiąże ich niezwykle transakcyjny układ. Dają sobie nawzajem to, co leży w ich żywotnym interesie. Kim ma w ten sposób poparcie stałego członka Rady Bezpieczeństwa ONZ, który jest gotowy nie tylko blokować wprowadzenie nowych sankcji, ale i podważa istniejące, które przecież sama Moskwa wcześniej zaakceptowała. W ten sposób Rosjanie przekazują KRLD choćby ropę. Ale Rosja ostatnio nałożyła też weto na kontynuację pracy misji ONZ, która od piętnastu lat w sposób jak najbardziej obiektywny, z udziałem ekspertów rosyjskich czy chińskich, nadzorowała, czy sankcje są wprowadzane w życie. Bez tej misji Rosja może ukrywać swoje niecne działania w Korei Północnej. Jest to też jasny sygnał dla Kima, że i jemu ujdzie na sucho łamanie sankcji czy rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ.

Tylko za to Kim dostarcza Rosji broń, amunicję, czy też dostaje od Kremla coś więcej?

Korea Północna niczego nie robi za darmo. Niemal na pewno otrzymuje coś dodatkowo. Sądzimy, że Kim chce od Rosjan pocisków ziemia–powietrze, myśliwców, zaawansowanych technologii, które pozwolą mu dalej rozwijać program zbrojeniowy.

Czytaj więcej

Kim Dzong Un ma nowe niebezpieczne narzędzie. To sztuczna inteligencja

Sankcje w praktyce przestały więc działać?

Sankcje obowiązują, ale Rosja podważa struktury, które są konieczne do ich wdrożenia.

W takich warunkach nie da się już chyba zatrzymać programu atomowego Kima?

Zdecydowanie. I wszyscy z tego powodu jesteśmy wystawieni na niebezpieczeństwo. Bo przecież sankcje zostały wprowadzone po to, aby uchronić nas przed zagrożeniem. Chodziło o utrzymanie kontroli nad najbardziej wyrafinowanymi technologiami jądrowymi, za pomocą których można zabijać na wielką skalę. Teraz trafiają one do złych podmiotów w Korei Północnej. Obawiam się też wniosków, jakie z tego wyciągną inne bandyckie kraje.

Jak wielki arsenał zdołał już zgromadzić Kim?

W ostatnich latach Kim osiągnął tu niezwykły postęp. Teraz już wiemy, że kiedy zapowiada na tej drodze kolejny krok, to faktycznie go zrobi. Tak było choćby z rozpoczęciem seryjnej produkcji taktycznej broni jądrowej…

…której dotkliwy brak odczuwa Europa…

Tak. Ale podobnie jest z pociskami hipersonicznymi, rakietami balistycznymi o wielu głowicach (MIRV), dronami podwodnymi. Wszystko prowadzi do daleko idącej destabilizacji nie tylko Azji, ale i Europy. Wykryliśmy przynajmniej 40 przypadków użycia północnokoreańskich pocisków przez Rosjan na froncie ukraińskim. A przecież biorąc pod uwagę zasięg tych pocisków, mogą one dosięgnąć inne części Europy. Przyjechałam do Warszawy, aby uświadomić polskim władzom, jak wielkie to niesie zagrożenie.

Jaka jest jakość tych pocisków, ich precyzja?

Z pewnością są skuteczne. Przede wszystkim jednak fakt, że są produkowane i wysyłane przez kraj objęty sankcjami ONZ dzięki wsparciu Rosji, podważa globalny plan powstrzymania proliferacji broni jądrowej. Nie koniec na tym. Korea Północna obserwuje, jak są użyte na froncie ukraińskim, uczy się. Obserwuje też, jaka jest na to reakcja społeczności międzynarodowej. Obawiamy się, że Kim to wykorzysta w relacjach z Koreą Południową.

Fakt, że pociski są produkowane i wysyłane przez kraj objęty sankcjami ONZ dzięki wsparciu Rosji, podważa globalny plan powstrzymania proliferacji broni jądrowej

Kim buduje arsenał jądrowy przede wszystkim, aby uratować swój reżim czy doprowadzić siłą do zjednoczenia Półwyspu Koreańskiego?

Uratowanie reżimu jest dla niego priorytetem. Z tego punktu widzenia czuje się teraz pewnie. Zbliżenie z Rosją pozwala mu ograniczyć zależność od Chin. Rosja oferuje mu też współpracę w dziedzinie obronności, przed czym Chiny się wzbraniały. Jednak niezależnie od tego ma on zarówno od Pekinu, jak i Moskwy wsparcie dyplomatyczne, polityczne. To daje legitymizację jego reżimowi. On to nazywa nową zimną wojną. W tym układzie Korea Północna przestaje być izolowanym krajem bandyckim, a staje się częścią szerszej grupy krajów autorytarnych.

Czy jednak Putin nie hoduje demona, który wymknie mu się spod kontroli? Na ile Kim jest szalony, może pod wpływem jakiegoś impulsu nacisnąć guzik atomowy?

Kim nie jest szalony. Przeciwnie: właściwie wszystko, co robi, jest całkiem racjonalne. Partnerstwo z Rosją także. Ale oczywiście obawiamy się tego, że czuje się teraz coraz pewniej, co wpływa na jego ocenę ryzyka podejmowanych działań. Jeśli uzna, że Rosja zablokuje wszelkie sankcje międzynarodowe, może zrobić jeszcze bardziej radykalne kroki.

W najbardziej zamkniętym kraju świata może i on ulega szaleńczej propagandzie, którą serwuje swojemu społeczeństwu?

Mówimy o społeczeństwie, które od czasów pandemii żyje w jeszcze bardziej zamkniętym świecie. Kim i tak chciał to zrobić, ale covid mu to ułatwił. Skupił też niezwykłą władze i majątek w swoich rękach. Do niego należy ostateczna decyzja we wszystkim, co ważne. Mimo to wiemy, że jest świadom tego, co się dzieje na zewnątrz. Reaguje, gdy nawiązujemy bliższą współpracę z naszymi sojusznikami, regularnie daje wyraz poparciu dla Rosji i Chin. Nie żyje w próżni.

Sam decyduje o użyciu broni jądrowej, czy też w Korei Północnej istnieją jakieś procedury?

Są procedury, choć bardzo niejasne. Kim z pewnością wie, że jakiekolwiek uderzenie na Koreę Południową czy sięgnięcie po broń jądrową wywoła niezwykle silną odpowiedź ze strony Stanów Zjednoczonych i naszych sojuszników.

Kim z pewnością wie, że jakiekolwiek uderzenie na Koreę Południową czy sięgnięcie po broń jądrową wywoła niezwykle silną odpowiedź ze strony Stanów Zjednoczonych i naszych sojuszników

Waszyngton miał ostrzec Kima, że jeśli zaatakuje Koreę Południową, to będzie to koniec jego reżimu…

Tak, Kim to wie.

Tyle że ma już rakiety atomowe zdolne dosięgnąć terytorium Stanów. Dla obrony Seulu Ameryka zaryzykuje światową wojnę jądrową? Kim może uciec się do takiego szantażu…

Po to buduje arsenał pocisków kontynentalnych. Od 2022 r. przeprowadził ponad 100 testów rakiet balistycznych. Dysponuje coraz bardziej wyrafinowanymi systemami sterowania. Korea Północna przeprowadziła też próby takich międzykontynentalnych rakiet balistycznych (ICBM), które mogą dosięgnąć każdego punktu na Ziemi. Kim buduje także okręty podwodne, które mogą być uzbrojone w pociski jądrowe. Wszystko po to, aby odstraszyć Amerykę.

Ameryka da się odstraszyć, opuści w decydującym momencie Koreę Południową?

Nie po to mamy 38 tys. naszych żołnierzy w Korei Południowej, 15 tys. w sąsiedniej Japonii. Korea Południowa to bardzo otwarty kraj, żyją tam setki tysięcy Amerykanów. Dzięki zbudowanym przez nas sojuszom Azja Południowo-Wschodnia trwa od pokoleń w pokoju. Jesteśmy wiarygodnym aliantem. Przygotowujemy się na każdy scenariusz.

Korea Północna zaangażowała się mocno w rozwinięcie broni jądrowej w 2006 r., gdy rządził jeszcze ojciec Kim Dzong Una, Kim Dzong Il. To był znacznie słabszy przywódca. Ameryka nie przegapiła najlepszego momentu na zatrzymanie Pjongjangu? Dziś na to za późno.

Od początku traktowaliśmy to bardzo poważnie. Ale jak opisuję w mojej książce „Becoming Kim Jong Un”, już Kim Ir Sen uznał, że to broń jądrowa zagwarantuje przetrwanie reżimu. Wszyscy trzej przywódcy Korei Północnej postawili także na daleko idącą izolację kraju, widzieli w płynącej z zewnątrz informacji wielkie zagrożenie. Uznali też, że takie kraje jak Libia czy Ukraina, które porzuciły plan zdobycia czy utrzymania broni jądrowej, musiały pogodzić się ze znacznie słabszą pozycją.

Czemu jednak tak biednemu państwu udało się zwieść superpotęgę, jaką jest Ameryka?

Staraliśmy się zatrzymać program atomowy poprzez sankcje. To zaś wymaga budowy koalicji międzynarodowych. Od tego czasu Korea Północna zdobyła zresztą bardzo niebezpieczny potencjał także w innym obszarze: wojny cybernetycznej. Do tego stopnia, że wysyłają swoich informatyków do podjęcia całkiem legalnej pracy za granicą. Rozwijają najnowsze technologie. Albo skutecznie ją kradną.

W 1981 roku Izrael zbombardował elektrownię jądrową w Iraku, gdy uznał, że to może doprowadzić do zdobycia broni jądrowej przez Bagdad. Nie dało się w podobny sposób zatrzymać programu jądrowego Kima?

Korea Północna leży w niezwykle gęsto zamieszkanym rejonie świata. Ale nie chcę dalej w to wchodzić.

Donald Trump próbował ułożyć się z Kimem. Nie udało się.

Warto było spróbować. Szczyty dwóch przywódców miały sens, bo przecież to Kim podejmuje tu wszelkie decyzje. Prezydent Trump oferował pomoc w rozwinięciu Korei Północnej, zniesienie sankcji, inwestycje. Dla wielu krajów świata to byłaby bardzo atrakcyjna perspektywa. Ale Kim nie był gotowy zrezygnować z jakiejkolwiek części programu jądrowego. Administracja Joe Bidena starała się nawiązać do wyników szczytu w Singapurze. Próbowaliśmy nawiązać kontakt z Kimem kanałami publicznymi, prywatnymi, poprzez pośredników. Wszystko bezskutecznie.

Próbowaliśmy nawiązać kontakt z Kimem kanałami publicznymi, prywatnymi, poprzez pośredników. Wszystko bezskutecznie.

Związek Radziecki miał nieporównanie większy arsenał jądrowy od Korei Północnej. A jednak w 1991 r. rozpadł się bez oddania choćby jednak strzału. Czy podobnie nie będzie z Koreą Północną: reżim zabije kryzys wewnątrz kraju, a nie zagrożenie z zewnątrz.

Reżim Korei Północnej jest całkiem stabilny. Wyszedł obronną ręką z czterech lat pełnej izolacji w czasie pandemii. Ale też 40 proc. Koreańczyków nie dojada, jedna piąta dzieci poniżej piątego roku życia jest niedożywiona. System opieki zdrowotnej zatrzymał się na czasach komunizmu. I to zagraniczne organizacje pozarządowe zapewniają zupełnie podstawowe szczepionki.\

To czemu ludzie się nie buntują?

Ludzie, którzy niedojadają, zwykle się nie buntują. Poza tym reżim zbudował bardzo skuteczny system kontroli. Sąsiedzi donoszą na sąsiadów, władza wie o wszystkim.

Przekazanie władzy to jest delikatny moment dla każdej władzy autorytarnej. Czemu córka Kima Ju Ae zdaje się być desygnowana na jego następcę, choć wódz ma dopiero 40 lat?

Nie jest do końca przesądzone, czy taka będzie jej rola, choć faktycznie bierze udział u boku Kima w takich wydarzeniach jak próby pocisków. Kim Dzong Un pamięta jednak, jak po zawale jego ojca musiał w trybie nagłym przejąć po nim schedę. Chce tego uniknąć.

Społeczeństwo tak patriarchalne jak połnocnokoreańskie zaakceptuje kobietę w roli nowego przywódcy?

Nie wiem.

Czytaj więcej

Korea Północna zrywa współpracę gospodarczą z Koreą Południową

Kim ma synów?

Może mieć syna. Mówi się, że może mieć nawet trójkę dzieci. Ale to Ju Ae jest najstarsza. Z drugiej strony sam Kim Dzon Un nie był najstarszym dzieckiem Kim Dzong Ila, a jednak to jemu przypadła scheda po ojcu.

Rosja staje się coraz bardziej zależna od Chin. To nie niepokoi Ameryki?

Niepokoi i prezydent Joe Biden bardzo jasno o tym mówi. Stąd nasze twarde ostrzeżenia, aby Chiny nie angażowały się jeszcze bardziej po stronie Moskwy. To bardzo niebezpieczne dla Ukrainy, ale i Europy.

W ten sposób powstaje potężny blok krajów autorytarnych?

W naszej ocenie Chiny są jedynym krajem na świecie, który ma potencjał technologiczny, dyplomatyczny i gospodarczy dla przełamania globalnych norm porządku międzynarodowego, które zapewniają od 80 lat pokój. Bardzo szybko postępuje też modernizacja chińskich sił zbrojnych. Wszystko, co wzmacnia Chiny, musi więc wywoływać nasz niepokój. Jednak działania Rosji w Azji, w tym wzmacnianie reżimu Kima, prowadzi do destabilizacji tej części świata. To nie jest w interesie Pekinu.

Aby nie pchać Rosji w objęcia Chin, może konieczne będzie pójście Zachodu na kompromis z Moskwą w sprawie Ukrainy?

Sekretarz stanu Antony Blinken powtarza, że naszym strategicznym celem jest obrona Ukrainy, jej suwerenności i integralności terytorialnej.

Wybór Ameryki między starciem z Chinami o Tajwan lub z Rosją o Ukrainę nie jest sztuczny? To przecież ta sama konfrontacja.

W naszym wydziale spraw azjatyckich w Departamencie Stanu zajmujemy się teraz i Europą. Tego nie da się oddzielić.

Władimir Putin uratował Kim Dzong Una, czy to raczej Kim uratował Putina?

(śmiech). Wiąże ich niezwykle transakcyjny układ. Dają sobie nawzajem to, co leży w ich żywotnym interesie. Kim ma w ten sposób poparcie stałego członka Rady Bezpieczeństwa ONZ, który jest gotowy nie tylko blokować wprowadzenie nowych sankcji, ale i podważa istniejące, które przecież sama Moskwa wcześniej zaakceptowała. W ten sposób Rosjanie przekazują KRLD choćby ropę. Ale Rosja ostatnio nałożyła też weto na kontynuację pracy misji ONZ, która od piętnastu lat w sposób jak najbardziej obiektywny, z udziałem ekspertów rosyjskich czy chińskich, nadzorowała, czy sankcje są wprowadzane w życie. Bez tej misji Rosja może ukrywać swoje niecne działania w Korei Północnej. Jest to też jasny sygnał dla Kima, że i jemu ujdzie na sucho łamanie sankcji czy rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ.

Pozostało 93% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Polityka
Marine Le Pen odcina się od niemieckiego AfD. Powodem wypowiedzi o nazistach
Polityka
Irlandia, Hiszpania i Norwegia ogłoszą uznanie Palestyny jako państwa. Izrael reaguje
Polityka
Nowa odsłona wojny gruzińskich władz z Zachodem. Płyną ku Rosji?
Polityka
Migranci z dalekiej Afryki. Śmierć w drodze do Europy
Polityka
Rosyjski sąd skazał eksperta od rakiet hipersonicznych. „Fala aresztowań naukowców”