Polska branża lotnicza zapłaci drakońskie kary?

Koniec dwuletniej ochrony przewoźników lotniczych w Polsce. Od wtorku Straż Graniczna będzie egzekwować milionowe kary. Poprzedni rząd zostawił premierowi Tuskowi tykającą bombę.

Aktualizacja: 06.02.2024 06:15 Publikacja: 06.02.2024 03:00

Polska branża lotnicza zapłaci drakońskie kary?

Foto: Adobestock

Do piątego lutego tego roku Polska zawiesiła egzekucję kar finansowych nakładanych na przewoźników lotniczych przez Straż Graniczną za nieprzekazywanie danych pasażerów w latach 2018-2020 - to wymóg wprowadzony ustawą o PNR (Passenger Name Record) w całej Europie od 2018 r. Tyle tylko, że przez dwa lata poprzedni rząd nie podjął ostatecznych decyzji co zrobić z dziesiątkami tysięcy lotów zrealizowanych przez ponad 260 spółek lotniczych, na które nałożono wysokie kary finansowe - po 40 tys. zł za jeden lot. Poprzedni Sejm odsunął egzekucję roszczeń o dwa lata, by w tym czasie rząd Mateusza Morawieckiego wypracował porozumienie z branżą. To jednak nie nastąpiło.

Od dziś Straż Graniczna musi ściągać należności, które, według przewoźników lotniczych, wraz z odsetkami sięgają już ponad 2 mld zł.I będzie to robić. „Organ administracji publicznej obowiązany jest bez zbędnej zwłoki podjąć i prowadzić postępowania administracyjne. Tym samym Straż Graniczna jest zobligowana do podjęcia działań, w tym również egzekucyjnych” - potwierdza nam mjr Andrzej Juźwiak, rzecznik Komendanta Głównego Straży Granicznej.

Czytaj więcej

Straż Graniczna pomoże uchodźcom

Problem, który może doprowadzić do upadłości wielu firm dotyczy wszystkich linii operujących w Polsce. Kary nałożono m. in. na LOT, Lufthansę, SAS, Emirates, AirFrance, WizzAir i Ryanair a także EnterAir i DHL. Niektóre linie już się na to przygotowują np. ograniczając liczbę połączeń. Według naszych informacji ucierpią najbardziej regionalne lotniska np. Bydgoszcz.

Miliony do zapłaty przez firmy

- Sytuacja jest trudna zwłaszcza dla małych przewoźników, dla których egzekucja tych wysokich, co więcej, niesłusznych kar, stawia przed groźbą bankructwa. Niektórym małym przewoźnikom grożą kary w łącznej wysokości nawet około miliona euro. To jest być albo nie być dla tych firm. Uważam, że kara, którą przewidział polski ustawodawca nie pełni funkcji odstraszającej, ale ma wymiar unicestwiający przedsiębiorców — mówi „Rz” mec. Maria Bysiewicz, pełnomocnik siedmiu międzynarodowych spółek świadczących usługi lotnicze. Zdaniem mec. Bysiewicz wielu przewoźników w Polsce obciążono karami mimo braku dostatecznej informacji i nieprawidłowo działającego systemu elektronicznego, zwłaszcza na początku obowiązywania tych regulacji.

Czytaj więcej

Nowy pakiet praw podróżnych w Unii Europejskiej

Zgodnie z ustawą o PNR każdy przewoźnik lotniczy lądujący w Polsce i startujący z Polski musi przekazać szczegółowe dane swoich pasażerów do Straży Granicznej od 48 do 24 godzin przed lotem. Za ich brak kara administracyjna wynosi 20 tys. zł za każde pojedyncze naruszenie – w sumie (start i lądowanie) wynosi aż 40 tys. zł za jeden lot. Problem w tym, że system zaczął obowiązywać, choć przewoźnicy wskazywali m.in. na trudności w podłączaniu się do systemu. 

Polska: najbardziej restrykcyjne przepisy

Joanna Wolf, dyrektor polskiego biura IATA, organizacji zrzeszającej ponad 300 linii lotniczych na świecie i większość operujących w Polsce: - Rozmowy toczyły się z poprzednim rządem i toczą się z obecnym, ale do dziś nie wypracowano żadnych decyzji, które rozwiązywałyby nasz problem. Sprawa jest krytyczna. Jeśli obecny rząd nie zareaguje, Straż Graniczna może wszczynać kolejne postępowania za okres od 3 do 5 lat wstecz, a także egzekwować nałożone już kary, łącznie z wykorzystaniem drogi postępowania egzekucyjnego, prowadzonego przez komornika. Trudno mi sobie wyobrazić co stanie się w takiej sytuacji. Kwoty są ogromne, bo Polska wprowadziła jedne z najbardziej restrykcyjnych kar za naruszenia przepisów dotyczących przekazywania danych PNR.

Branża domaga się abolicji

Kilka dni temu ambasadorowie kilku krajów m. in. Austrii i Irlandii napisali alarmujące pismo do nowego szefa MSWiA w tej sprawie. Z odpowiedzi Czesława Mroczka, wiceministra spraw wewnętrznych wynika, że nowe kierownictwo chce wypracować „kompleksowe rozwiązanie”, które „zapewni bezpieczeństwo ruchu lotniczego i pasażerskiego”, będzie zgodne z prawem unijnym a także „akceptowalne dla branży lotniczej”. 

- Chwilowo, na pewno uratowałoby nas przedłużenie zawieszenia, do czasu rozpoznania sprawy przez nowy rząd i podjęcia ostatecznej decyzji. Branża bardzo liczy na abolicję tym bardziej, że już od dłuższego czasu przekazywane jest ponad 99 proc. danych PNR, cele ustawy są spełniane - podkreśla Joanna Wolf z IATA.

Do ubiegłego roku SG wszczęła 35 123 postępowań administracyjnych - wydano ponad 27 tys. decyzji na kwotę ponad 182 mln zł wobec 260 przewoźników. Kiedy weszła w życie nowelizacja zawieszono kolejnych 7919 postępowań. 

Do piątego lutego tego roku Polska zawiesiła egzekucję kar finansowych nakładanych na przewoźników lotniczych przez Straż Graniczną za nieprzekazywanie danych pasażerów w latach 2018-2020 - to wymóg wprowadzony ustawą o PNR (Passenger Name Record) w całej Europie od 2018 r. Tyle tylko, że przez dwa lata poprzedni rząd nie podjął ostatecznych decyzji co zrobić z dziesiątkami tysięcy lotów zrealizowanych przez ponad 260 spółek lotniczych, na które nałożono wysokie kary finansowe - po 40 tys. zł za jeden lot. Poprzedni Sejm odsunął egzekucję roszczeń o dwa lata, by w tym czasie rząd Mateusza Morawieckiego wypracował porozumienie z branżą. To jednak nie nastąpiło.

Pozostało 87% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Polityka
Exposé Sikorskiego. Politycy komentują wystąpienie szefa MSZ w Sejmie
Polityka
Donald Tusk chory, ma zapalenie płuc. I wskazuje datę rekonstrukcji rządu
Polityka
Rau wypomina ministrom rządu Tuska, że "chcą objąć dochodowe mandaty" w PE
Polityka
Kucharczyk: Wyborcy mogą czuć się rozczarowani listami KO do PE
Polityka
Exposé Radosława Sikorskiego w Sejmie. Szef MSZ: Znaki na niebie i ziemi zwiastują nadzwyczajne wydarzenia