Prof. Jarosław Flis: Co zrobią tylne szeregi PiS

Taki poziom napięcia politycznego jest nie do utrzymania na dłuższą metę – mówi socjolog prof. Jarosław Flis (UJ).

Publikacja: 22.01.2024 03:00

Fot. Piotr Guzik/Fotorzepa

Fot. Piotr Guzik/Fotorzepa

Foto: Prof. Jarosław Flis: Co zrobią tylne szeregi PiS

Jaki jest wynik meczu, który toczy się między nowym rządem i opozycją od wyborów?

Takie podejście bywa łudzące, bo bywają pyrrusowe zwycięstwa i przez całe minione osiem lat wiele razy PiS dochodził do wniosku, że zwycięża z drugą stroną politycznego sporu. Później się okazało, że nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka. Obecna sytuacja może się rozwinąć w różne strony. Bez wątpienia poziom napięcia jest bardzo duży i nie do utrzymania na dłuższą metę. W dłuższej perspektywie będzie na pewno szkodził rządzącym. Z drugiej strony w krótszej perspektywie utrudnia on PiS przegrupowanie, przemyślenie tego, co ma robić w opozycji. PiS jest zszokowany, politycy tej partii myśleli, że tylko oni potrafią kopać po kostkach i deptać po odciskach, a tu się nagle okazało, że i im się to przydarza. I że reagują dokładnie tak samo, w myśl hasła „ulica i zagranica”, i stosują różne ostre środki, jakimi dysponuje opozycja.

Czy środki stosowane przez opozycję dawną i obecną można porównywać?

Na pewno jest to zupełnie inny moment. Mieliśmy wtedy opowieść o „totalnej opozycji”, która była oczywiście opowieścią PiS, który z lubością używał tego określenia, próbując wepchnąć wszystkich do jednego worka. A przecież w opozycji były wyraźnie dwa nurty. Jeden, który uważał, że trzeba działać z „wysokiego C” i od razu oskarżać władzę o najcięższe grzechy, i drugi, reprezentowany przez PSL czasem przez Lewicę, a nawet Konfederację. Ugrupowania te uważały, że dzieją się rzeczy nie do zaakceptowania, ale generalnie nie chodzi o to, by używać konfliktu jako metody działania w polityce. Tyle że PiS nie był zainteresowany takim myśleniem, obowiązywała doktryna, że jak Platforma coś mówi, to robimy na odwrót, a jak PSL coś mówi, to ignorujemy. Wszystkich wpychano pod szyld KO w przekonaniu, że PiS jest od niej silniejszy. Później się okazało, że to jednak tak nie działa i nie ma dziś żadnego pola manewru. Po wyborach PiS sobie przypomniał, że ma wspólne wartości z PSL, ale przedtem tego nie zauważał. Teraz jest inaczej: po drugiej stronie władzy jest PiS, czyli jednak monolit. I w nim nie ma dwóch nurtów ani refleksji, w jakim zakresie można współpracować z obozem rządzącym. To zmniejsza możliwości PiS. Nie da się grać w „dobrego i złego glinę”, tym bardziej że teraz i prezydent Duda raczej się ustawił w roli złego gliny.

Czytaj więcej

Kamiński i Wąsik zostaną ponownie ułaskawieni przez prezydenta Dudę

Które z pól konfliktu, związanych ze zmianą władzy, jest najpoważniejsze?

Nie wiemy jeszcze, jak potoczą się wszystkie te sprawy, co z nich wyjdzie. Czy media publiczne po przejęciu będą kopią tego, co robił Jacek Kurski? Można przecież media wyprowadzić na taki poziom, żeby mogli się w nich spotykać różni politycy, choćby z umiarkowanych skrzydeł różnych partii. Jest też pytanie o instytucje państwa prawa. Trybunał Konstytucyjny jest w upadłości, nie wiadomo, kto jest przewodniczącym, jest problem, żeby się zebrał w przewidywalnym składzie. A jeśli się już zbiera, to po to, żeby wydać oświadczenia wymierzone w nowy obóz rządzący, chroniąc stan posiadania poprzedników. Każdy wniosek TK w tym składzie ma absolutnie przewidywalny rezultat. Czy uda się odtworzyć takie instytucje prawne, co do których nie będzie jasne, co się zdarzy? Są pewne oznaki nadziei, na przykład decyzje sądów dotyczące wpisywania władz spółek medialnych. Nie jest już tak, że wszystko z góry wiadomo. Mam nadzieję, że dojdzie do sytuacji, w której te polityczne szable można będzie odłożyć i zastanowić się, jak to wszystko powinno być zorganizowane, żeby przetrzymało kolejny ruch wahadła w przeciwną stronę.

Myśli pan, że prezes Jarosław Kaczyński odłoży szablę?

Prezes może nie, ale zobaczymy, co zrobi tylny szereg PiS po wyborach samorządowych i europejskich. Już widać istotne zmiany: jeśli porównać obecne wypowiedzi prezydenta Otwocka z PiS z tymi, które padały rok temu, kiedy to PiS zmieniał prawo wyborcze, widać, że tamten poziom pewności siebie był inny. Teraz prezydent ogłasza, że będzie startować bez partyjnego komitetu, bo nie można tak partii angażować w samorządy. Zobaczymy, czy tylne szeregi PiS będą dalej gonić za prezesem i jego opowieścią, że Donald Tusk jest niemieckim agentem, powtarzaną wciąż przez liderów.

Sejm uchwalił budżet. Jednocześnie pan prezydent w Davos twierdził, że nie ma mowy o przyspieszonych wyborach i nigdy nie było. Okres przejściowy się kończy?

Patrząc na sondaże, nie ma wątpliwości, że przyspieszone wybory mogłyby być poważnym ciosem dla PiS. Rządzący chyba też nie są zainteresowani, żeby robić przyspieszone wybory, ale na pewno mniej się ich boją niż posłowie PiS. Nie po to wydawali pieniądze na kampanię wyborczą, żeby teraz zbierać nowe, zwłaszcza że możliwości teraz jakby się skurczyły. Kolegów, którzy pracują w spółkach Skarbu Państwa, ubywa z każdym dniem. Przed nami są dwie kolejne kampanie wyborcze. Wrzucanie w ten kocioł jeszcze wyborów sejmowych naprawdę spowodowałoby chaos. Wybory i tak będą, więc wszyscy będą mogli, jak to się mówi w polskiej polityce, policzyć szable. Dopiero wtedy przyjdzie czas na refleksję, uspokojenie – przed wyjątkowo ważnym pojedynkiem, jakim będą wybory prezydenckie za rok.

Polityka
Posłowie nie wylewają za kołnierz. „Sąsiedzi dzwonią na policję, że ktoś wyje”
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Polityka
Sondaż: Co drugi młody Polak chce mniej Lewicy w rządzie
Polityka
Nowy sondaż partyjny. KO i PiS poprawiają wyniki. Duży spadek Trzeciej Drogi i Lewicy
Polityka
Śmierć Damiana Sobóla. Posłowie: zbrodnia wojenna, potrzebne sankcje na Izrael
Materiał Promocyjny
Naukowa Fundacja Polpharmy ogłasza start XXIII edycji Konkursu o Grant Fundacji
Polityka
Po wyborach samorządowych: Teraz oczekiwania wobec PiS rosną