Poseł Grzegorz Braun 12 grudnia użył gaśnicy proszkowej do zgaszenia chanukiji, zapalonej zgodnie z 17-letnim zwyczajem w Sejmie. Próbowała mu w tym przeszkodzić biorąca udział w uroczystości zapalania świec Magdalena Gudzińska-Adamczyk, lekarka.
Kobieta została odepchnięta przez Brauna i opryskana proszkiem z gaśnicy, co spowodowało u niej zaostrzenie astmy i problemy ze wzrokiem. Trafiła do szpitala.
Czytaj więcej
Magdalena Gudzińska-Adamczyk, lekarka, która próbowała powstrzymać Grzegorza Brauna używającego gaśnicy do zgaszenia chanukiji w Sejmie, w rozmowie...
O wybryku polskiego posła pisały agencje na całym świecie, nazwisko Brauna i opis jego czynu znalazły się w największych mediach, obok słów potępienia dla — nie pierwszego, jak podkreślano — antysemickiego wyczynu posła.
Poseł Braun został ukarany przez Prezydium Sejmu najwyższymi przewidzianymi prawem karami: został wykluczony z bieżącego posiedzenia izby, odebrano mu też połowę uposażenia na trzy miesiące i całą dietę poselską na sześć miesięcy.
Grzegorz Braun oczekuje ścigania Gudzińskiej-Adamczyk
Konfederacja postąpiła ze swoim posłem dość łagodnie — Braun został zawieszony wprawach członka klubu poselskiego i zakaz zabierania głosu na sejmowej mównicy.
Czytaj więcej
Prokurator krajowy Dariusz Barski zapowiedział złożenie wniosku o uchylenie immunitetu posłowi Grzegorzowi Braunowi - przekazał minister sprawiedli...
Poseł Grzegorz Braun nie poczuwa się do winy. Twierdzi, że Gudzińska-Adamczyk zaatakowała go "słowem i czynem, w tym kopniakiem. Uważa więc , że to on jest osobą poszkodowaną i spodziewa się, że naruszenie jego nietykalności jako chronionego immunitetem posła będzie ścigane z urzędu.
Tymczasem postępowanie w sprawie jego wybryku wszczęła prokuratura, minister sprawiedliwości Adam Bodnar zapowiedział, że zostanie złozony wniosek o uchylenie immunitetu Brauna.
Gudzinska-Adamczyk: Napastnik nie może oskarżać, że napadnięty się bronił
Poszkodowana lekarka zaprzecza, jakoby kopnęła Brauna. Mówi, że szarpnęła go za rękaw, występując w obronie ważnego dla niej symbolu religijnego.
- Napaść na mój symbol religijny jest napaścią na mnie. To w Polsce dosyć powszechnie uznana sprawa — mówiła Gudzińska-Adamczyk w rozmowie z „Faktem”. Dodała, że nie zrobiła nic złego i procesu się nie boi.