Pucz w Gabonie. Francja żegna swoje imperium kolonialne

Po Mali, Burkina Faso, Gwinei, Czadzie i Nigrze wojskowi w ciągu trzech lat przejmują władzę w kolejnej byłej francuskiej kolonii: Gabonie.

Publikacja: 31.08.2023 03:00

Żołnierze okrzyknęli prezydentem dowódcę Gwardii Republikańskiej gen. Brice’a Oligui Nguemę

Żołnierze okrzyknęli prezydentem dowódcę Gwardii Republikańskiej gen. Brice’a Oligui Nguemę

Foto: AFP

Obrazki, które docierają ze stolicy kraju Libreville, pokazują tłum wiwatujący na cześć wojskowych.

– Dobiega końca przeszło pół wieku rządów dynastii Bongo, która w tym potencjalnie bardzo bogatym z powodu ogromnych pokładów ropy państwie pozostawiła bardzo dużą część ludności w nędzy – mówi „Rz” Mathieu Pellerin, ekspert ds. afrykańskich we Francuskim Instytucie Spraw Międzynarodowych (IFRI).

Czytaj więcej

Pucz w Gabonie: Oficerowie twierdzą, że przejęli władzę

W 1967 władzę przejął Omar Bongo. Po jego śmierci w 2009 r. na czele państwa stanął jego syn, Ali. To on teraz starał się o zdobycie trzeciego mandatu. Tym razem jednak opozycja niespodziewanie zjednoczyła się wokół kandydatury byłego ministra edukacji Alberta Ondo Ossa. W dniu wyborów władze przerwały dostęp do internetu, odcięły też ludność od bardzo śledzonych tu mediów francuskich: telewizji France 24 i TV5 Monde oraz radia RFI. W nocy władze podały, że prezydent uzyskał 64,7 proc. głosów wobec 30,7 proc. dla jego konkurenta. To były dokładnie odwrotne proporcje do tych, które podawała opozycja.

Zaraz potem jednak wojskowi ze wszystkich formacji kraju opanowali studia telewizyjne i ogłosili, że unieważniają wyniki wyborów. Rozwiązali też wszystkie instytucje państwa, w tym parlament, prezydenturę, rząd. Zamknięto granice państwa. W środę w roli nowego przywódcy państwa wyłonił się generał Brice Oligui Nguema. To szef Gwardii Republikańskiej, który przez dziesięciolecia był związany z klanem Bongo. Gdy władzę objął Ali, został jednak wysłany jako attaché wojskowy do Senegalu i Maroka, co uznał za zesłanie. Dopiero później wrócił do łask.

Malijski precedens

Francja potępiła zamach stanu. To część strategii obrony demokracji w Afryce, jaką przyjął ostatnio Emmanuel Macron. W czasie spotkania z francuskimi ambasadorami 28 sierpnia mówił wręcz o „epidemii zamachów stanu” na tym kontynencie.

Jednak jego poprzednik, François Hollande, zwraca uwagę, że Macron nie zareagował na pierwszy z serii sześciu zamachów we francuskich byłych koloniach: w Mali w 2020 r. Uznał też władzę i spotkał się z prezydentem Czadu Mahamatem Débym, który bez żadnych wyborów przejął schedę po swoim ojcu Idrissie, gdy ten w 2021 r. zginął w walkach z dżihadystami. To, zdaniem Hollande’a, zachęciło wojskowych w innych krajach do sięgnięcia po władzę. Były francuski prezydent przyznaje jednak także, że za zamachami stanu stoi Rosja i Chiny – kraje, które kosztem Paryża chcą tu wzmocnić swoje wpływy.

Czytaj więcej

Junta w Nigrze nakazała ambasadorowi Francji opuścić kraj

Dziś Macron kieruje się jednak inną strategią. W szczególności w Nigrze, inaczej niż Amerykanie, twardo domaga się oddania władzy przez juntę. Wojskowi nawet żadają wyjazdu francuskiego ambasadora, czego ten jednak nie zrobił.

Tyle że legalne władze były zwykle częścią zjawiska „Francafrique”: bliskich powiązań korupcyjnych między metropolią a jej dawnymi koloniami. Dotyczyło to w szczególności rodziny Bongo, która inaczej niż w krajach Sahelu mogła korzystać z potencjalnie ogromnych bogactw zamieszkanego przez ledwie 2 mln osób, ale dużego jak Polska kraju i zbudowała gigantyczną fortunę. Zdaniem dziennika „Liberation” dotychczasowi prezydenci Gabonu finansowali działalność wszystkich głównych partii politycznych we Francji. Gabońskie pokłady ropy eksploatował wyłącznie francuski potentat naftowy Total.

Bongo aresztowany

W Gabonie znajduje się też jedna z czterech francuskich baz wojskowych w Afryce. Stacjonuje tu 400 żołnierzy.

Inną przyczyną upadku prestiżu Francji była porażka kraju w walce z dżihadystami. Co prawda w 2012 r. Francuzi uratowali władze w Mali, później jednak nie byli w stanie obronić przed islamskimi organizacjami terrorystycznymi ogromnego obszaru Sahelu. Nastroje wymierzone przeciwko dawnemu mocarstwu kolonialnemu łatwo było też rozbudzić wśród ludności, która – jak w wielu innych regionach świata – została opanowana przez nacjonalistyczną gorączkę.

Czytaj więcej

Kraje Afryki omawiają interwencję wojskową w Nigrze. Prezydent "nieludzko traktowany"?

Dalszy los Bongo na razie nie jest znany. Jego syn został aresztowany pod zarzutem korupcji. Sam były prezydent pozostaje w swoim pałacu. Zdołał przemycić nagranie wideo, na którym apeluje do całego świata o to, aby „robił wiele hałasu” wokół tego, co się dzieje w Gabonie.

Obrazki, które docierają ze stolicy kraju Libreville, pokazują tłum wiwatujący na cześć wojskowych.

– Dobiega końca przeszło pół wieku rządów dynastii Bongo, która w tym potencjalnie bardzo bogatym z powodu ogromnych pokładów ropy państwie pozostawiła bardzo dużą część ludności w nędzy – mówi „Rz” Mathieu Pellerin, ekspert ds. afrykańskich we Francuskim Instytucie Spraw Międzynarodowych (IFRI).

Pozostało 92% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Polityka
Wybory prezydenckie w USA. Joe Biden o swojej "cholernie dobrej" kondycji
Materiał Promocyjny
Mity i fakty - Czy to prawda, że elektryczne auta palą się częściej niż spalinowe?
Polityka
Cichanouska: Jest ryzyko, że Zachód może porzucić Białoruś
Polityka
Donald Trump wskazał swojego kandydata na wiceprezydenta USA
Polityka
Tajne dokumenty w domu Trumpa. Sąd oddalił sprawę
Polityka
Zamach na Trumpa: Kreml z nadzieją czeka na pogorszenie sytuacji w USA