Petru odniósł się do pomysłu dopłacania przez państwo do kredytów hipotecznych.
- Wszystkie pomysły, które się ostatnio pojawiły, spowodują wzrost cen, a nie liczbę budowanych mieszkań. W Polsce po 1989 r. nie udało się nam zbudować więcej niż 230 tysięcy mieszkań rocznie. Problem nie jest w popycie na mieszkania, tylko w tym, że jest za mało gruntów, na których można budować. Plany zagospodarowania i monopol polskich spółek energetycznych powodują, że nie ma tam mediów. Przejeżdżając przez polskie miasta widzimy całe połacie terenu, które mógłby by być zabudowane, a nie są. A jak będzie budowało się mało mieszkań, to ich ceny będą bardzo wysokie - stwierdził były szef Nowoczesnej.
Wszelkie programy socjalne zgłaszane przez partie opozycyjne, żeby przebić PiS powodują, że tzw. elektorat liberalny, ok. 1-2 milion osób zostanie w domu, albo będzie głosować na Konfederację
- Dopłacanie do kredytów przełoży się na wzrost ceny mieszkań, a nie na ich większą dostępność - dodał.
- Wszelkie programy socjalne zgłaszane przez partie opozycyjne, żeby przebić PiS powodują, że tzw. elektorat liberalny, ok. 1-2 milion osób zostanie w domu, albo będzie głosować na Konfederację. Jeżeli opozycja tylko i wyłącznie licytuje się na zasadzie "kto da więcej", to osieracamy w ten sposób liberalny elektorat. To z kolei przełoży się na silny wynik Konfederacji, która może potem stworzyć rząd koalicyjny z PiS-em - podkreślił Petru.
Czytaj więcej
Zapaść na rynku hipotek dotyka wszystkich podmiotów – wynika z naszej analizy. Kredytowy biznes w minionym roku rozwijał się tylko dzięki pożyczkom...
Ekonomista przedstawił także działania, które należy podjąć w walce z inflacją.
- Jest za mało konkurencji na rynku bankowym i energetycznym. Pamiętajmy, że większa konkurencja to niższe ceny. Niestety stopy procentowe powinny być przez jakiś czas wyższe, żeby szybciej zdławić inflację. Grozi nam relatywnie długa inflacja, która będzie hamowała zaciąganie kolejnych kredytów - wyjaśnił.