Zauważyła pani, że dowcip się politykom opozycji wyostrzył? Ostatnio ciągle słychać różne docinki, złośliwe żarciki – o „starszych panach” czy stand-uperach... Skąd się to bierze?

Przewrócę ten stolik, dobrze? Bo teraz wszyscy będziemy mówić o tym, co sobie nawzajem opowiadają panowie. Ale gdyby na stanowiskach liderów politycznych było więcej kobiet, to wyglądałoby to inaczej. Dlatego, że kobiety z reguły są bardziej koncyliacyjne i mocniej skupione na tym, co jest najważniejsze. Mamy przykład premier Nowej Zelandii, która sama stwierdziła, że wypaliła się i rezygnuje ze swojej funkcji.

Może nie dała rady? Może kobiety mają mniej siły niż mężczyźni?

Pani premier rządziła w bardzo trudnym czasie pandemii. W Nowej Zelandii wprowadzone było bardzo restrykcyjne prawo, co powodowało ogromne protesty – mimo tego dała radę. A teraz potrafi się przyznać do tego, że ma już dość i się wypaliła. Niestety, w przypadku mężczyzn dzieje się tak bardzo rzadko, albo w ogóle. Nie będę opisywać i krytykować moich kolegów, sami powinni się zastanowić. Pamiętajmy, że za dziewięć miesięcy będziemy mieć najważniejsze wybory po 1989 r. To wybory, które mogą zadecydować o tym, czy Polska nadal będzie w UE. To będzie także odpowiedź na pytanie, czy Polska będzie się rozwijać w stylu zachodnim, czy coraz bardziej będziemy zamieniali się w kraj autorytarny.

Czytaj więcej

Morawska-Stanecka: Poprawki Senatu do ustawy o SN mogą przejść głosami PiS-u

I mimo to do tej pory nie udało się zawrzeć paktu senackiego?

Pakt senacki jest już przesądzony. Wszyscy senatorowie zdają sobie sprawę, że do czerwca nie zostanie przedstawiona wspólna lista. Na przedstawienie nazwisk jest jeszcze za wcześnie. Musimy zrobić badania, która partia opozycyjna ma największe poparcie w okręgach wahających się, po to, żeby przedstawić w nich jak najlepszego kandydata. W wyborach 2019 r. niektóre nazwiska były ujawnione dopiero w końcówce sierpnia – tak było w moim przypadku. Pewne deklaracje liderów opozycji zostały już poczynione. Nie czujemy niepokoju.

Komisja Ustawodawcza Senatu zwróciła się do Komisji Weneckiej z prośbą o opinię dotyczącą nowelizacji ustawy o SN. Dokument będzie na czas, przed obradami Senatu?

Mam taką nadzieję. Tak naprawdę opinia Komisji Weneckiej ma być drogowskazem dla Komisji Europejskiej, która liczy się z jej opinią. Zdajemy sobie sprawę, jakie są, głównie konstytucyjne, wady tej ustawy i że muszą zostać usunięte. Czekamy również na opinię innych ekspertów. Staramy się dobrze przygotować poprawki pod względem legislacyjnym. Dużo pracy wkładamy także w to, żeby przekonać naszych kolegów w Sejmie – głównie z PiS-u – żeby zastanowili się nad poprawkami opozycji. Jestem przekonana, że ta ustawa może się stać konstytucyjna dzięki poprawkom Senatu.

PiS musiałby zagłosować za waszymi poprawkami.

Od paru tygodni PiS-owi część głosowań nie wychodzi. Są już posłowie w PiS-ie, którzy myślą o kolejnym rozdaniu. Być może nie mają obecnie szans na znalezienie się na listach, więc zaczynają myśleć bardziej o interesie Polski niż własnej formacji. Część posłów może np. nie dotrzeć do Sejmu, to zdarza się ostatnio dosyć często.

Liczy pani na to, że część PiS-owców się wyłamie?

Liczę na opamiętanie części posłów PiS-u. Nie mówię oczywiście o Solidarnej Polsce, która jest wyjątkowo zgodna, pokazując nam antyeuropejską twarz.

A po co to robi? To kwestia moralno-polityczna czy tylko strategia polityczna?

Słowo moralność w odniesieniu do Solidarnej Polski jest głęboko nieadekwatne. Pamiętajmy, że Zbigniew Ziobro sam był europosłem i ciągnie się za nim jeszcze sprawa defraudacji pieniędzy z europejskich funduszy. Została przekazana przez OLAF do polskiej prokuratury w 2016 r., która skwapliwie ją umorzyła. Ale przede wszystkim jest to strategia walki o to, kto umiejscowi się po prawej stronie od PiS-u. Jarosław Kaczyński zabiegał przez lata o to, żeby na prawo od niego była już tylko ściana – teraz wciska się tam Ziobro. Sprawa rozgrywa się również w sferze ambicji polityczno-osobistych obu panów.

współpraca Karol Ikonowicz