W połowie grudnia prezydent Andrzej Duda zawetował nowelizację ustawy Prawo oświatowe, regulującą m.in. zasady działalności organizacji w szkołach i wprowadzającej zmiany w edukacji domowej.

Tzw. lex Czarnek trafiło do prezydenta już po raz drugi. W obu przypadkach Andrzej Duda odmówił pod nią podpisu. Na projekty nie zgadzali się nauczyciele i rodzice tłumacząc, że oznaczają one niepotrzebną centralizację edukacji i upartyjnienie szkół.

- Jeśli chodzi o kolejne przygotowywanie projektu ustawy przez posłów z Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży, jak to miało miejsce przez te pół roku ubiegłego roku 2022, czy też przygotowywanie nowego projektu ustawy stosownej przez rząd, to w tym momencie jest to już niezwykle trudne, bo jesteśmy na finiszu tej kadencji - przyznał w poniedziałek Przemysław Czarnek w Radiu Maryja. - To są ostatnie miesiące pracy Sejmu w tej kadencji, więc wydaje się, że jeśli mielibyśmy to zrobić my, to na pewno, ale po zwycięskich wyborach październikowych - dodał.

Czytaj więcej

Zuzanna Dąbrowska: Minister Czarnek i trzecia konkwista

Zdaniem ministra edukacji „ustawa jest konieczna, bo musimy chronić dzieci przed demoralizacją”, a najmłodsze pokolenia Polaków „muszą być odpowiednio wychowane w odpowiedniej atmosferze, na fundamencie odpowiedniego systemu wartości, charakterystycznego dla naszego społeczeństwa”. - I nie możemy dopuścić w związku z powyższym do tej genderyzacji i demoralizacji młodzieży, która jest widoczna w wielu miejscach na świecie, a która wchodzi powoli do polskich szkół, zwłaszcza w centrach wielkich miast - przekonywał.

- Jeśli będą chciały tego stowarzyszenia rodziców i organizacje społeczne, to my tego oczywiście nie zabronimy i na pewno będziemy wspierać takie oddolne inicjatywy - zaznaczył szef resortu edukacji. - Ale jeśli chodzi o sam poziom już klubu parlamentarnego i rządu, wydaje się, że jeśliby nie zrobili tego obywatele, to my będziemy to robić, ale po zwycięskich wyborach październikowych - wyjaśnił Przemysław Czarnek.