Merkel o swej polityce wobec Rosji i Ukrainy: Wydawała mi się rozsądna

Polityka Niemiec wobec Rosji i Ukrainy była próbą zapobieżenia wojnie podobnej do tej, która toczy się obecnie. To, że się nie udało nie oznacza, że nie warto było próbować - powiedziała była kanclerz Niemiec Angela Merkel.

Publikacja: 28.12.2022 11:07

Była kanclerz Niemiec Angela Merkel

Była kanclerz Niemiec Angela Merkel

Foto: PAP/EPA/ANDRE KOSTERS

Czytaj więcej

Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 308

W rozmowie z "Sette", dodatkiem do włoskiej gazety "Corriere della sera", Angela Merkel została zapytana, czy lata "względnego spokoju" w czasie jej rządów nie były także "latami zaniedbań" i czy władze nie przyczyniły się do wywołania kryzysów.

- Spójrzmy na moją politykę wobec Rosji i Ukrainy. Dochodzę do wniosku, że podejmowałam wówczas decyzje zgodnie z logiką, która wciąż wydaje mi się rozsądna. Była to próba zapobieżenia wojnie podobnej do tej, która toczy się obecnie. To, że się nie udało nie oznacza, że nie warto było próbować - powiedziała była kanclerz Niemiec.

Czytaj więcej

Zełenski: Sytuacja w Donbasie jest ciężka i bolesna

Na uwagę, że politykę Niemiec można w świetle jej wyników uznać za błędną Merkel odparła, że trzeba pamiętać, jaka była alternatywa.

W 2008 r. USA chciały, by Ukraina i Gruzja przystąpiły do NATO. Niemcy były temu przeciwne. - Rozpoczęcie ścieżki ewentualnego członkostwa Ukrainy i Gruzji w NATO, o którym dyskutowano w 2008 roku, było moim zdaniem błędne - stwierdziła w wywiadzie Merkel dodając, że oba kraje nie spełniały wymogów dołączenia do NATO. - Nie było nawet gruntownej refleksji nad konsekwencjami takiej decyzji - dodała, odnosząc się do ewentualnej reakcji Rosji.

- A porozumienia mińskie z 2014 r. były próbą dania Ukrainie czasu. Ukraina wykorzystała ten okres, aby stać się silniejszą, co widać dzisiaj - powiedziała Angela Merkel. Oceniła, że Ukraina z lat 2014/2015 była inna niż dzisiaj i wyraziła wątpliwość, by NATO w tamtym czasie mogło zrobić wiele, by pomóc Ukrainie "tak, jak robi to dzisiaj".

Czytaj więcej

Ukraińskie miasto nazywa ulicę imieniem Romana Szuchewycza, naczelnego dowódcy UPA

Była kanclerz została zapytana, dlaczego prowadziła politykę energetyczną uzależniającą Niemcy od Rosji. - Wszyscy wiedzieliśmy, że to zamrożony konflikt (między Rosją a Ukrainą - red.), że problem nie został rozwiązany, ale właśnie to dało Ukrainie cenny czas. Oczywiście dzisiaj można zapytać, dlaczego w takiej sytuacji wydano zgodę na budowę gazociągu Nord Stream 2 - odparła Merkel.

Na uwagę, że decyzja ta była ostro krytykowana m.in. przez Polskę i Niemcy Angela Merkel odpowiedziała, że opinie były różne.

- Z jednej strony Ukraina uznała za bardzo ważne utrzymanie roli kraju tranzytowego dla rosyjskiego gazu. Chciała, aby gaz przepływał przez jej terytorium, a nie przez Morze Bałtyckie - powiedziała. - To nie Republika Federalna Niemiec wystąpiła o zezwolenia na Nord Stream 2, lecz spółki - dodała.

W rozmowie z włoską gazetą Angela Merkel oceniła też, że jako polityk zawsze szukała rozwiązań problemów.

Czytaj więcej

Ukraina chce szczytu pokojowego do końca lutego. Kułeba: Najlepszym miejscem byłoby ONZ

Jak zakończy się wojna na Ukrainie? Czy Angela Merkel mogłaby wziąć udział w działaniach na rzecz zakończenia kryzysu? Odnosząc się do tej drugiej kwestii była kanclerz odparła, że to poza dyskusją.

- Co do pierwszego pytania to, szczerze mówiąc, nie wiem. Pewnego dnia zakończy się negocjacjami. Wojny kończą się przy stole negocjacyjnym - powiedziała była szefowa niemieckiego rządu.

Odnosząc się do kwestii negocjacji pokojowych Angela Merkel stwierdziła: - Istnieje różnica między narzuconym pokojem, którego ja, podobnie jak wielu innych, nie chcę, a otwartą i przyjazną rozmową. Nie chcę niczego więcej dodawać.

W rozmowie z "Sette", dodatkiem do włoskiej gazety "Corriere della sera", Angela Merkel została zapytana, czy lata "względnego spokoju" w czasie jej rządów nie były także "latami zaniedbań" i czy władze nie przyczyniły się do wywołania kryzysów.

- Spójrzmy na moją politykę wobec Rosji i Ukrainy. Dochodzę do wniosku, że podejmowałam wówczas decyzje zgodnie z logiką, która wciąż wydaje mi się rozsądna. Była to próba zapobieżenia wojnie podobnej do tej, która toczy się obecnie. To, że się nie udało nie oznacza, że nie warto było próbować - powiedziała była kanclerz Niemiec.

Pozostało 85% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Polityka
Rozpad skrajnej prawicy w Unii Europejskiej. Le Pen odcina się od AfD
Polityka
Marine Le Pen odcina się od niemieckiego AfD. Powodem wypowiedzi o nazistach
Polityka
Irlandia, Hiszpania i Norwegia ogłoszą uznanie Palestyny jako państwa. Izrael reaguje
Polityka
Nowa odsłona wojny gruzińskich władz z Zachodem. Płyną ku Rosji?
Polityka
Migranci z dalekiej Afryki. Śmierć w drodze do Europy