Reklama

Zełenscy: Co by się nie stało – zostajemy

Małżeństwo Ołeny i Wołodymyra Zełenskich miało nigdy nie znaleźć się w polityce. Dzisiaj od ich postawy zależy los naszej części świata.
Zełenscy: Co by się nie stało – zostajemy

Foto: PAP/Leszek Szymański

Ołena Kijaszko przyszłego męża poznała w gimnazjum, w Krzywym Rogu. Są rówieśnikami, Wołodymyr Zełenski chodził do równoległej klasy. Spotykać się zaczęli na studiach w rodzimym mieście. Ona miała być architektem, on – prawnikiem.

Nigdy nie pracowali w swoich zawodach. Wołodymyr jeszcze w szkole złapał kontakt ze sceną. W Krzywym Rogu w 1997 r. założył zespół kabaretowy „Kwartał 95”, który został zaproszony do KWN (Klub Wesołych i Pomysłowych), popularnego w państwach byłego ZSRR programu kabaretowego transmitowanego w rosyjskiej stacji Pierwyj Kanał. Tak wylądował w Moskwie, wokół której wówczas kręciło się całe życie filmowe, kabaretowe i muzyczne dawnych państw obozu sowieckiego. Tam zbudował aktorski kapitał i zdobył sympatię rosyjskich widzów. 

Pozostało jeszcze 83% artykułu

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama