– To fundamentalny wyrok, bo pokazuje, że Prokuratura Krajowa działała w sposób bezprawny – mówi Krzysztof Brejza, senator Koalicji Obywatelskiej. Tak komentuje finał swojej sądowej batalii z prokuratorem generalnym Zbigniewem Ziobrą. Toczyła się o informacje dotyczące międzynarodowego zespołu biegłych badających katastrofę smoleńską.

O powołanie takiego zespołu politycy PiS apelowali, będąc jeszcze w opozycji. – Bez umiędzynarodowienia śledztwa Rosjanie w dalszym ciągu będą sprawę katastrofy pod Smoleńskiem zamiatali pod dywan – mówili w 2011 roku.

Czytaj więcej

Podkomisja Macierewicza ukrywała dowody wykluczające zamach w Smoleńsku

I rzeczywiście, w 2019 roku prowadzący postępowanie smoleńskie zespół w Prokuraturze Krajowej powołał międzynarodowy zespół biegłych. Z późniejszych komunikatów prokuratury wynikało, że powołano w zasadzie dwa zespoły zajmujące się medycyną sądową oraz przebiegiem i przyczyną katastrofy. W skład pierwszego mieli wejść naukowcy z Polski, Portugalii, Danii i Szwajcarii, a drugiego: Stanów Zjednoczonych, Irlandii, Wielkiej Brytanii i Węgier.

Nazwisk jednak nie podano. – A one, tak jak doświadczenie poszczególnych osób w badaniu katastrof lotniczych, są kluczowe – mówi senator Brejza. – Uznałem, że opinia publiczna ma prawo zweryfikować, jak PiS realizuje swoje zapowiedzi odnośnie do badania katastrofy – dodaje.

Dlatego w 2019 roku zwrócił się do prokuratora generalnego o udzielenie m.in. informacji, kiedy został formalnie powołany zespół biegłych, czy podpisano z nimi umowy, kiedy wykona opinie oraz – co najważniejsze – jakie nazwiska noszą jego członkowie. Ziobro odmówił, zasłaniając się potrzebą zabezpieczenia prawidłowego toku postępowania, co jego zdaniem wyłącza zastosowanie przepisów o dostępie do informacji publicznej.

Senator złożył skargę do wojewódzkiego sądu administracyjnego, gdzie wygrał sprawę pod koniec lipca 2019 roku. Ziobro złożył kasację do Naczelnego Sądu Administracyjnego, gdzie poniósł kolejną porażkę. „Naczelny Sąd Administracyjny stoi na tym samym stanowisku, że wykładnia przepisu (o dostępie do informacji publicznej – red.) dokonana przez sąd pierwszej instancji jest prawidłowa” – brzmi fragment uzasadnienia wyroku z 23 września.

Za sprawą tego wyroku droga sądowa została wyczerpana. – Państwo, w którym prokuratura działa w sposób bezprawny, przestaje mieć walory państwa opierającego się na praworządności – mówi Brejza. Jego zdaniem zasady były łamane przez Ziobrę również z innego powodu. W czasie gdy senator toczył batalię sądową, był inwigilowany za pomocą systemu Pegasus.

O inwigilacji Brejzy poinformowała w grudniu 2021 roku agencja Associated Press, powołując się na ustalenia laboratorium Citizen Lab. Telefon senatora miał być hakowany od kwietnia do października 2019, czyli w czasie, gdy senator kierował sztabem wyborczym KO. Również wtedy toczyło się postępowanie przed wojewódzkim sądem administracyjnym.

Zdaniem Brejzy inwigilacja odbywała się za wiedzą prokuratora generalnego i podległej mu prokuratury. – Stawia ją to w bardzo dwuznacznej sytuacji jako uczestniczki postępowania sądowego – mówi Brejza. – Dochodzi do tego sprawa naruszenia tajemnicy radcowskiej. W czasie inwigilacji byłem w kontakcie z prawnikiem prowadzącym sprawę przed WSA – zauważa.

Czy prokuratura miała dostęp do przejętych Pegasusem informacji? Na to pytanie nie odpowiedział rzecznik Prokuratury Krajowej Łukasz Łapczyński. A kiedy senator uzyska wnioskowane informacje? Okazuje się, że ich otrzymanie wcale nie jest pewne. – Orzeczenie sądu administracyjnego dotyczyło zobowiązania do rozpatrzenia wniosku, a nie do udzielenia informacji – zauważa prok. Łapczyński.