Reklama

Sojusz z Iranem daje Rosji niewiele

Na szczycie w Teheranie dla trójki autokratów ważniejsza była Syria niż odblokowanie ukraińskiego zboża.

Publikacja: 21.07.2022 03:00

Przed rozmowami. Prezydenci Rosji, Iranu i Turcji: Władimir Putin, Ebrahim Raisi i Recep Erdogan

Przed rozmowami. Prezydenci Rosji, Iranu i Turcji: Władimir Putin, Ebrahim Raisi i Recep Erdogan

Foto: afp

Wojna to przemoc i trudna sprawa i Republika Islamska wcale nie jest zadowolona, że cierpią zwykli ludzie, ale gdyby nie podjął pan inicjatywy w przypadku Ukrainy, druga strona i tak wywołałaby wojnę – takie słowa najwyższego przywódcy ajatollaha Ali Chamenei skierowane do prezydenta Putina w czasie wtorkowego spotkania w Teheranie nie zaskoczyły gościa z Rosji. Był pewien jednoznacznego wsparcia irańskiego przywódcy. W końcu Iran i Rosja mają wspólnego wroga – USA i NATO.

Przeciw dolarowi

– Przez lata Rosji nie zależało na zbyt bliskich relacjach z Iranem mimo wspólnej oceny USA i zaangażowania w Syrii. Budowanie przez Putina relacji z Izraelem, państwami arabskimi wykluczało zbliżenie z Iranem – pisał „NYT”, cytując opinię analityka Alego Vaeza, że w obecnych warunkach nie ma już mowy o partnerstwie z wyboru, ale sojuszu z konieczności. Tak to rozumie Chamenei.

Na czołówkę anglojęzycznego rządowego dziennika „Tehran Times” trafiły wypowiedzi o wyeliminowaniu dolara z międzynarodowych obrotów handlowych oraz o konieczności „wypędzenia” Amerykanów z „żyznych i bogatych w ropę obszarów na wschód od Eufratu”. Miał na myśli kilkusetosobowy kontyngent sił amerykańskich pilnujących złóż ropy w północno- wschodniej Syrii, aby nie wpadły w ręce niedobitków ISIS. Zdaniem irańskiego przywódcy rejon ten powinien być pod pełną kontrolą sił syryjskiego prezydenta Asada.

Czytaj więcej

Erdogan kazał czekać Putinowi. Niezręczne chwile przed rozmowami w Teheranie

Teheran i Moskwa wspierają Asada, dzięki czemu jego reżim odnosi sukcesy w wojnie domowej. Zdaniem Putina siły rządowe powinny objąć kontrolę nad znajdującymi się jeszcze w rękach sił syryjskiej opozycji graniczące z Turcją obszary na północy kraju. Jak wyjaśnił na konferencji prasowej, na przeszkodzie stoi „destrukcyjna linia państw zachodnich, na czele której stoją USA”.

Reklama
Reklama

Jednak zarówno Iran, jak i Rosja nie mogą nic w tej sprawie zrobić. Zaangażowaniu militarnemu Teheranu w Syrii, jak i w innych państwach regionu przeciwstawia się coraz bardziej skutecznie tworzony przez Waszyngton blok kilku krajów arabskich z Arabią Saudyjską na czele przy współudziale Izraela. Do tego dochodzą amerykańskie sankcje na Iran ograniczające jego zasoby finansowe. Z kolei zaangażowana w Ukrainie Rosja wycofała nie tylko większość kontyngentu z Syrii, ale rekrutuje tam także najemników do walk w Donbasie.

Inne plany Erdogana

Apele Putina o rozszerzenie władzy Asada nie są jednak do przyjęcia dla prezydenta Erdogana. Dał temu nawet praktyczny wyraz w Teheranie, pozwalając na siebie czekać skonfudowanemu Putinowi. Turcja uczestniczy wspólnie z Iranem i Rosją w formacie z Astany, w którego ramach trwają bezskutecznie od pięciu lat poszukiwania rozwiązania konfliktu w Syrii. W takim formacie odbyło się właśnie spotkanie w Teheranie.

– Turcja od samego początku wojny w Syrii była przeciwko Asadowi i nie zamiera zmieniać frontu. Prezydent Erdogan obawia się, że graniczące z Turcją rejony Syrii staną się oazą aktywności YPG – zbrojnego ugrupowania Kurdów syryjskich będących w sojuszu z nielegalnym ugrupowaniem kurdyjskim PKK w Turcji. W dodatku realizacja planów Iranu i Rosji zmierzających do objęcia przez Asada kontroli nad północą kraju spowoduje kolejny exodus uchodźców do Turcji – tłumaczy „Rzeczpospolitej” prof. Ilter Turan z uniwersytetu Bilgi w Stambule.

Brytyjski „Guardian” jest przekonany, że Erdogan zamierza wykorzystać zaangażowanie Rosji w Ukrainie i zdecyduje się na kolejną interwencję zbrojną w Syrii. Piszą o tym tureckie media od dłuższego czasu. Operacja miałaby zabezpieczyć pas o szerokości 30 km wzdłuż granicy po jej syryjskiej stronie, gdzie nie byłoby miejsca dla bojowników YPG. W dodatku tureckie władze zamierzają osiedlić w tym pasie część uchodźców z Syrii, którzy (ponad 4 mln) przebywają od lat w Turcji. Miałoby to zmienić etniczny skład ludnościowy kosztem ludności kurdyjskiej i pomóc Erdoganowi w trudnych przyszłorocznych wyborach prezydenckich.

– W mojej opinii prezydent Erdogan zdecyduje się na operację militarną, nie bacząc na sprzeciw Iranu oraz fakt, że Rosja kontroluje przestrzeń powietrzną w tym rejonie. Większych protestów nie będzie – mówi prof. Turan.

Polityka
Europa wysyła wojsko na Grenlandię. Dania planuje stałą obecność NATO
Polityka
Ministrowie i szefowie służb u Karola Nawrockiego. „Nowa epoka w kontaktach”
Polityka
Jest potwierdzenie: Władimir Putin korzysta z sobowtórów. Dlaczego?
Polityka
America First? W oczach świata polityka Trumpa wzmacnia Chiny, a nie USA
Polityka
Iran na kilka godzin zamknął swoją przestrzeń powietrzną
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama