Dzień 10 lutego 2017 roku mocno zapisał się w historii Biura Ochrony Rządu, przemianowanego później na Służbę Ochrony Państwa. Tego dnia w Oświęcimiu opancerzone audi A8 L Security, którym podróżowała premier Beata Szydło z PiS, skończyło jazdę na drzewie. Rządowa kolumna wymijała fiata seicento, który w pewnym momencie zaczął skręcać w lewo. Poszkodowana została Szydło i funkcjonariusze BOR, ale uszkodzony też został sam pojazd wart 2,5 mln zł, który był użytkowany od zaledwie dwóch miesięcy.

Od tamtego czasu wóz stoi w garażu Komendy Powiatowej Policji w Krakowie. I o to, co z nim zrobić, toczy się spór. Odzyskać chciałaby go Służba Ochrony Państwa podlegająca szefowi MSWiA Mariuszowi Kamińskiemu. Sprzeciwia się temu prokuratura, która podlega Zbigniewowi Ziobrze.

Utrata wartości

Wiadomo to dzięki senatorowi KO Krzysztofowi Brejzie, który od kilku lat zabiega o przywrócenie limuzyny do służby, wysyłając dziesiątki pism do różnych adresatów. Wyjaśnia, że postanowił się zająć tym tematem w trosce o mienie publiczne dużej wartości. – Limuzyna tej klasy w normalnych warunkach szybko traci na wartości. Tymczasem, nie jeżdżąc, niszczeje nawet bardziej, niż gdyby była eksploatowana – uzasadnia. – Przez ostatnie lata była już poddawana licznym ekspertyzom i ocenom biegłych, więc nie ma powodu, by wciąż była zabezpieczona – dodaje.

Z tą oceną nie zgadza się jednak prokuratura. Najnowszą odpowiedź Brejza otrzymał pod koniec czerwca od Dariusza Barskiego, prokuratora krajowego i pierwszego zastępcy prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry, który po raz pierwszy zabrał głos w tej sprawie. „W ocenie prokuratury decydowanie w zakresie wydania dowodu rzeczowego przed uprawomocnieniem się orzeczenia byłoby przedwczesne” – napisał.

Czytaj więcej

Wypadek Beaty Szydło. Prokuratura jednak zbada kto zniszczył dowody

Chodzi o to, że w lipcu 2020 roku kierowca seicento Sebastian Kościelnik został uznany za winnego nieumyślnego spowodowania wypadku. Jednocześnie sąd uznał, że także kierowca BOR złamał przepisy, bo trzy rządowe auta, używając tylko sygnalizacji błyskowej świetlnej, nie stanowiły kolumny uprzywilejowanej. Wyrok był jednak nieprawomocny i nie zgodziły się z nim ani prokuratura, ani obrona. W ubiegłym roku przed krakowskim Sądem Okręgowym ruszył proces odwoławczy.

SOP walczy o auto

Okazuje się, że wbrew stanowisku prokuratury do prawomocnego wyroku nie chce czekać Służba Ochrony Państwa. W lutym komendant SOP Paweł Olszewski informował Brejzę, że „5 października 2021 r. skierowano kolejny wniosek do Sądu Okręgowego o rozpatrzenie możliwości zwrotu samochodu marki Audi A8, będącego własnością SOP”.

„W odpowiedzi sąd poinformował, że w związku z toczącym się postępowaniem odwoławczym, a także uzupeł- nieniem postępowania dowodowego na chwilę obecną nie ma możliwości zwrotu ww. pojazdu. Problematyka odnosząca się do omawianej kwestii poruszona została także w korespondencji pisemnej pomiędzy Ministerstwem Spraw Wewnętrznych i Administracji a SOP w październiku 2021 roku” – dodał komendant.

Nieznana cena

To, że „SOP podjęła szereg działań zmierzających do wydania wyżej wymienionego pojazdu”, wynikało też z poprzednich pism otrzymywanych przez Brejzę. Komendant SOP relacjonował, że działania te trwają od 2018 roku.

Autopromocja
Subskrybuj nielimitowany dostęp do wiedzy

Unikalna oferta

Tylko 5,90 zł/miesiąc


WYBIERAM

Czy rzeczywiście odzyskanie przez SOP drogiego pojazdu blokuje sąd wraz z prokuraturą? Zdaniem Brejzy prawda może być bardziej skomplikowana. – Działanie SOP wydaje się być reaktywne. Całe działanie organów państwa sprawia wrażenie, jakby miało na celu wstrzymanie zwrotu samochodu po to, by jego obecna wartość nie wyszła na jaw – mówi.

Zdaniem senatora taka informacja byłaby kompromitująca dla rządu. Ile może obecnie wynosić wartość auta? Nikt tego nie wie. „Dane w tym zakresie możliwe będą do oszacowania z chwilą zwrotu wskazanego pojazdu” – twierdzi w jednym z pism SOP. A w innym policja zapewnia, że „eksperci producenta i biegli nie mieli zastrzeżeń co do sposobu przechowywania” auta.