Co miał na myli sekretarz Rady Bezpieczeństwa Rosji Nikołaj Patruszew, grożąc Litwie „dotkliwą” odpowiedzią Moskwy na ograniczenie tranzytu do obwodu kaliningradzkiego?

Myślę, że w pierwszej kolejności w grę wchodzi odpowiedź o charakterze gospodarczym. Ale nie wolno wykluczyć też wszystkich pozostałych opcji. Rada Bezpieczeństwa to czołówka w hierarchii władz i ma bezpośredni dostęp do prezydenta Putina. Więc trzeba bardzo uważnie przyglądać się jego wypowiedziom, bo za słowami mogą pójść konkretne czyny.

Przecież Litwa zastosowała się do sankcji UE wobec listy objętych nimi towarów.

Dotychczasowe porozumienie zapewniało normalny tranzyt. Teraz Litwa, widocznie po konsultacjach z Komisja Europejską, świadomie zaostrzyła sytuację. W moskiewskich kręgach politycznych nie patrzą na to tylko z perspektywy sankcji. Uważają, że to czerwona linia i Rosja obecnie jest testowana. Jedni eksperci w Moskwie twierdzą, że odpowiedź powinna być wojskowa, a inni mówią o reakcji politycznej i gospodarczej.

I jakie nastroje dominują?

Niestety, Litwa i UE swoimi działaniami zmuszają Rosję do tego, by sięgnęła do magazynów po taktyczną broń nuklearną i wyposażyła w nią siły zbrojne. Unia Europejska własnoręcznie zwiększa prawdopodobieństwo ograniczonej wojny nuklearnej w Europie. Nie chcę nikogo straszyć, ale mniej więcej rozumiem nastroje, które panują w rozmaitych gabinetach i centrach decyzyjnych. W rosyjskich kręgach politycznych są wpływowi „jastrzębie”, których pozycja w Rosji rośnie w związku z działaniami Europy. A oni są nastawieni skrajnie zdecydowanie i gotowi nawet do konfrontacji wojskowej z Zachodem.

Po czyjej stronie jest Putin?

Opiera się na raportach i analizach. A decyzja Litwy i UE pogarsza sytuację Rosji. Dzisiaj ograniczono tranzyt, a co będzie jutro? Nie możemy wykluczać wojskowej inwazji państw NATO na Kaliningrad. Do globalnej wojny nuklearnej z użyciem strategicznej broni jądrowej nie możemy dopuścić. Wojsko musi więc być wyposażone w taktyczną broń nuklearną. Na wypadek, gdyby ze strony Polski, Litwy czy Danii doszło do uderzenia na Kaliningrad. Musielibyśmy błyskawicznie odpowiadać. A przecież nie możemy z siłami liczącymi jakieś 50–70 tys. żołnierzy, którymi dysponujemy na północnym zachodzie Rosji, walczyć tam z nawet 0,5-mln armią NATO.

Ale NATO nie dokonuje rozbiorów innych krajów i nikogo nie atakuje.

Autopromocja
ORZEŁ INNOWACJI

Zgłoś swój projekt w konkursie dla startupów i innowacyjnych firm

WEŹ UDZIAŁ

Rosyjskie kierownictwo patrzy na fakty. Tranzyt ograniczają, więc interwencji też nie można wykluczać.

Czytaj więcej

Kaliningrad: Groźby, zapowiedź zemsty, szukanie szpiegów

Ale pod koniec ubiegłego roku to pan stał w jednej z rządowych stacji przy mapie i pokazywał, jak wyglądałaby inwazja na państwa bałtyckie.

Wszystko przekręcili. Pokazywałem wówczas, jak działają kłamstwa w zachodnich mediach. Miałem na myśli to, że każda gazeta na zachodzie może narysować coś na mapie i opublikować jako plany Moskwy. Nie namawiałem do okupacji państw bałtyckich.

Ale całkiem poważnie mówił pan m.in. o uderzeniu na przesmyk suwalski od strony Białorusi, przerzucenie systemów antyrakietowych i wyrzutni na Gotlandię i blokadzie zachodnich sił w tych krajach.

To był przecież żart, ironia. Nie było żadnych planów.

Czy po czterech miesiącach wojny z Ukrainą Rosja byłaby w stanie udźwignąć konflikt z NATO?

Wszystko zależy od tego, jaka decyzja polityczna zostanie podjęta. Nie mówię o tym, że rosyjska armia wkroczy do państw bałtyckich. Chodzi o to, że jeżeli wcześniej wojna nuklearna była niemożliwa, dzisiaj nie jest wykluczana w głowach polityków, wojskowych i społeczeństwa. Ograniczenie tranzytu do Kaliningradu to zaproszenie Rosji do prewencyjnego sięgnięcia po taktyczną broń nuklearną. To broń nie dla globalnej wojny, lecz do rozwiązywania lokalnych problemów. Na jej celowniku mogą znaleźć się wojskowi i centra dowodzenia.

Czy to nie doprowadzi świata do globalnej wojny atomowej?

A czy kierownictwo państw zachodnich nie rozumie, do czego prowadzi wprowadzanie ograniczenia tranzytu? Litwa rozwiązała Rosji ręce, to może doprowadzić do konfliktu zbrojnego Rosji z Zachodem. I gdyby do niego doszło, ta wojna nie będzie mała zasad. Zniszczymy wszystkie jednostki NATO, które będą stanowić dla nas zagrożenie w tym regionie.

A czy to nie jest tak, że podnosząc ciśnienie wokół państw bałtyckich, Rosja próbuje odwrócić uwagę od wojny w Ukrainie?

To nieprawda. W Kaliningradzie Zachód testuje Rosję.