- Dzieje się coś w rodzaju gospodarczego świata, na przykładzie sankcji między Zachodem a Rosją. Tempo tego jest absolutnie imponujące. Nawet jeśli podnoszą się głosy niezadowolenia, że do końca roku i że za mało, to jest bezprecedensowe wydarzenie w historii współczesnego świata - mówił Sienkiewicz pytany o sankcje, jakie UE ma wprowadzić na ropę z Rosji.

Jak piszemy w środowej "Rzeczpospolitej" UE zdecyduje się prawdopodobnie na nałożenie embarga na ropę z Rosji do końca roku - w 2023 roku ropę z Rosji mogłyby w UE sprowadzać jedynie Węgry i Słowacja, bardzo silnie uzależnione od dostaw rosyjskich paliw.

Czytaj więcej

UE nałoży embargo na ropę z Rosji. Ale będą wyjątki

- Niemcy są gotowe do końca roku właściwie zrezygnować z gazu rosyjskiego, to samo robią inne kraje Zachodu, to naprawdę jest imponujące. Ale musimy też zrozumieć, że to chwilę trwa - zauważył poseł KO.

To jest nasza wojna, będziemy płacić więcej, by tej wojny nie było pod Warszawą

Bartłomiej Sienkiewicz, poseł KO

- Jesteśmy świadkami nadzwyczajnych wydarzeń w świecie. Kwestia surowców energetycznych to jest coś, co rozbraja Rosję na dziesięciolecia - ocenił były szef MSW.

A co ze wzrostem cen surowców energetycznych po wprowadzeniu sankcji na rosyjską ropę i gaz?

- Tak, będziemy płacić więcej, ponieważ to jest koszt wojny. To jest nasza wojna, będziemy płacić więcej, by tej wojny nie było pod Warszawą, pod Białołęką, pod Gdańskiem. To jest ta cena. Jeśli to się odbywa w ten sposób, że my nie musimy umierać na naszej ziemi, a rzecz się sprowadza do tego, że musimy więcej zapłacić, to tak trzeba zrobić - odparł Sienkiewicz.

Poseł był następnie pytany o przedstawioną przez PO propozycję 20-procentowej podwyżki dla sfery budżetowej i o to, czy nie napędzi ona dodatkowo inflacji w Polsce, przed czym przestrzegają ekonomiści.

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ

- Politycy są odpowiedzialni za to, aby państwo trwało i aby było w stanie unieść zadania, które na nim ciążą. Sfera budżetowa w Polsce to jest to, na czym wszyscy stoimy. To jest 70 zawodów. To zawody, dzięki którym w ogóle mamy państwo. Jeśli nastąpi pauperyzacja tej klasy. Jeśli oni odejdą do "kasy na Biedrze", czy do firmy prywatnej, czy do sprzątania, to to jest tak, jakby nam się państwo rozsypało. Tego ekonomiści nie widzą - odparł.