Analitycy twierdzą, że planowane przez Pjongjang próby mają służyć ulepszeniu arsenału i zwiększenie presji politycznej na Zachód.
Celem Korei Północnej ma być zmniejszenie głowic nuklearnych i poprawa ich niezawodności.
Wywiad Korei Południowej potwierdził, że Północ podjęła działania uzdatniające w przypadku jednego z tuneli, wykorzystywanych wcześniej do testów nuklearnych. Przeprowadzono ich dotąd 6, w głębokich tunelach wykopanych w górach Punggye-ri.
W 2018 r. Korea Północna użyła materiałów wybuchowych do zamknięcia starych wejść do tuneli. Zdjęcia satelitarne z czwartku pokazują prawdopodobne nowe wykopaliska w portalu South Portal, na wschód od dawnego wejścia do tunelu, które zostało zniszczone w 2018.
W tym samym roku Pjongjang ogłosił dobrowolne moratorium na testowanie broni jądrowej i rakiet ICBM, które mogą przenosić głowice nuklearne. W tym roku wystrzeliła je po raz pierwszy od tego czasu, ale bez głowic.
Czytaj więcej
Korea Północna wystrzeliła dziś pocisk dalekiego zasięgu - najprawdopodobniej międzykontynentalny pocisk balistyczny.
Wznowienie prób jądrowych może wywołać polityczne konsekwencje w regionie.
Co prawda Chiny i Rosja dołączyły do Stanów Zjednoczonych i innych członków Rady Bezpieczeństwa Organizacji Narodów Zjednoczonych w sankcjonowaniu Pjongjangu w związku z jego poprzednimi testami, ale po zeszłotygodniowym locie międzykontynentalnych rakiet balistycznych (ICBM) zarówno Pekin, jak i Moskwa zasygnalizowały sprzeciw wobec wszelkich nowych środków i opowiedziały się za złagodzeniem już nałożonych sankcji.
W czwartek rzecznik Departamentu Stanu Ned Price powiedział, że Waszyngton pozostaje otwarty na rozmowy, ale dalsze prowokacje ze strony Korei Północnej wywołałyby dodatkowe reakcje społeczności międzynarodowej.
Z kolei rzecznik Pentagonu John Kirby powiedział, że USA są zaniepokojone możliwością nowych testów, ponieważ byłyby one okazją dla Korei Północnej do wzmocnienia jej arsenału. - Za każdym razem, gdy coś testujesz, uczysz się… Wiemy, że jest to program, który chcą ulepszyć – powiedział we wtorek na briefingu. - A więc oczywiście martwimy się o konsekwencje.