Rzecznik rządu omawiał sytuację uchodźców, których już prawie 1,5 mln znalazło się w Polsce po napaści Rosji na Ukrainę.
Samorządy, które są najbardziej obciążone pomocą dla uchodźców, alarmują, że do tej pory nie funkcjonuje rządowa koordynacja z poziomu wojewodów.
Müller tłumaczył, że obecna sytuacja jest najpoważniejszym wyzwaniem humanitarnym od czasów II wojny światowej, a rząd opracował projekt ustawy dotyczącej pomocy dla uchodźców. Wczoraj przyjął ją Sejm, projekt czeka na decyzję Senatu.
Czytaj więcej
Sejm uchwalił ustawę o pomocy dla uchodźców. Pozostały w niej kontrowersyjne przepisy gwarantujące bezkarność urzędniczą w czasie wojny na Ukrainie...
Rzecznik zapewniał, że rząd jest "elastyczny" w kwestii finansowania samorządowej pomocy.
Müller stwierdził, że Polska nie domaga przymusowej relokacji uchodźców, bo jest takiemu przymusowi generalnie przeciwna, a w ramach UE nie ma ograniczeń, jeśli chodzi o przemieszczanie się. Czym innym jednak solidarne ponoszenie kosztów finansowych tej pomocy, dlatego rząd będzie zwracać się do UE o większą niż deklarowana w wysokości 500 mln euro, wypłatę dla Polski z przeznaczeniem na pomoc dla Ukraińców.
Pytany o to, na co obecnie liczy polski rząd, rzecznik odpowiedział: Że KE nie będzie w sporze politycznym, który teraz jest w Brukseli drugorzędny.
- Stare spory Polski z UE wyglądają w tej chwili jak dziecinna igraszka na tle tego, co się dzieje na wschodzie - ocenił polityk PiS.
Müller uważa, że stare spory Polski z UE wyglądają w tej chwili jak dziecinna igraszka na tle tego, co się dzieje na wschodzie, a UE już kilka razy pokazywała, że "od porozumienia dzielną nas niuanse", lecz sytuacja stała w miejscu.
- Z naszej strony jest dobra wola, ze strony UE też. Możliwe, że w tym miesiącu temat zostanie zamknięty - mówił rzecznik, wskazując, że bazą do porozumienia w kwestii likwidacji Izby Dyscyplinarnej SN powinien być projekt złożony przez prezydenta Dudę.