Z raportu think tanku wynika, że Rosja utworzyła stały region wojskowy w rejonie Arktyki, zintensyfikowała szkolenie żołnierzy i stworzyła nowe brygady w tym regionie, a także kontynuuje eksploatację tamtejszych surowców naturalnych.

Autorzy raportu zwracają uwagę również, że Moskwa stworzyła również nową flotę lodołamaczy, ponownie otworzyła bazy wojskowe z okresu zimnej wojny i umieściła radar mający ostrzegać ją przed uderzeniami rakietowymi w rejonie Arktyki.

Think tank odnotowuje również, że w rejonie Arktyki Rosja regularnie narusza przestrzeń powietrzną innych państw - m.in. Norwegii, która tylko w 2014 roku przechwyciła 74 rosyjskich samolotów wojskowych u swoich wybrzeży.

Zdaniem autorów raportu NATO musi "szybko przyjąć strategię dla Arktyki".

- Przez ostatnią dekadę Rosja zwiększała swoje możliwości wojskowe w Arktyce znacznie bardziej niż robił to Zachód - mówi jeden z autorów raportu, dr Andrew Foxall. Foxall dodaje, że czasem wygląda to tak, jakby Rosja zaangażowała się w tym regionie w "jednostronny wyścig zbrojeń".

- Nie możemy dłużej ignorować wojskowej obecności Rosji w Arktyce. Kiedy lód się topi, rejon zaczyna stwarzać nowe możliwości, Wielka Brytania i jej sojusznicy muszą zrobić wszystko, by Arktyka pozostała stabilna i pokojowa - powiedział brytyjski parlamentarzysta James Gray, wchodzący w skład komisji ds. obrony Izby Gmin, James Gray.