W Sejmie trwają starania o głosy potrzebne do powstania komisji śledczej ds. inwigilacji Pegasusem.

Analitycy z Citizen Lab ustalili, że tym systemem inwigilowano m.in. Krzysztofa Brejzę, Romana Giertycha, Barbarę Wrzosek i Michała Kołodziejczaka.

Czytaj więcej

Citizen Lab: Kolejnych dwóch Polaków szpiegowanych Pegasusem

Za powstaniem komisji opowiada się coraz więcej posłów, zwolennicy jej powstania znaleźli się także w partii rządzącej. Taką opinię wyraził senator Jan Maria Jackowski z PiS, który uważa, że "lepiej byłoby, gdyby taka komisja powstała, aczkolwiek (...) sprawą wtórną jest w jaki sposób ta sprawa zostanie wyjaśniona. Najważniejsze, żeby została wyjaśniona".

Powstanie komisji poprze także Paweł Kukiz - pod warunkiem, że zostanie jej przewodniczącym.

Jeden z byłych członków rządu, polityk Partii Republikańskiej Łukasz Mejza, który zrezygnował z funkcji wiceministra sportu po aferze z wyłudzaniem pieniędzy za wysyłanie nieuleczalnie chorych na niesprawdzoną i kosztowną terapię za granicą, postawił warunek, od spełnienia którego uzależnił swoje poparcie dla powstania komisji.

Wyraził gotowość poparcia komisji, jeśli powstanie inna komisja - ta miałaby się zająć sprawą marszałka Senatu Tomasz Grodzkiego i spowodować odebranie mu immunitetu.

Wniosek o jego odebranie złożyła w Senacie prokuratura, która zajmuje się doniesieniami o "przypadkach korupcyjnych", których miał się dopuścić Grodzki. Wniosek ten wicemarszałek Senatu Bogdan Borusewicz pozostawił "bez dalszego biegu".

W mediach społecznościowych Mejza opublikował grafikę, w której porównuje sytuację swoją i Grodzkiego,

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ