– Bis, bis! – wołała kilka dni temu publiczność mediolańskiej La Scali, gdy na sali pojawił się Sergio Mattarella. To był apel, aby prezydent, którego kadencja kończy się na początku lutego, ubiegał się o drugi mandat w Pałacu Kwirynalskim. Ale o tym 80-letni polityk nie chce słyszeć. A jeśli tak, to już w styczniu w innym rzymskim pałacu, Montecitorio, będzie musiało się zebrać blisko tysiąc deputowanych i przedstawicieli władz regionalnych, aby w procedurze przypominającej konklawe wybrać nową głowę państwa. Zostanie nią ten, kto w pierwszej turze tajnego głosowania zbierze dwie trzecie głosów albo w kolejnych turach uzyska ich przynajmniej połowę.