Dwa tygodnie po opublikowaniu informacji na temat założonej przez Łukasza Mejzę firmy, która miała oferować "leczenie nieuleczalnego", polityk obozu Zjednoczonej Prawicy, podczas konferencji prasowej zarzucił mediom "atak na Zjednoczoną Prawicę", który miał na celu obalenie rządu. Mejza twierdził, że autorzy materiału opublikowanego przez wp.pl kierowali się stalinowską zasadą "dajcie mi człowieka, a ja znajdę paragraf". Jest to, zdaniem wiceministra, "największy atak polityczny po 1989 roku".

Przed dwoma tygodniami Wirtualna Polska opisała działania założonej przez Łukasza Mejzę firmy, która za wysokie kwoty oferowała osobom nieuleczalnie chorym - dorosłym i rodzicom dzieci w takim stanie - wyjazdy na zagraniczną terapię. Swoje działania firma reklamowała sloganem "Leczymy nieuleczalne".

W wydanym później oświadczeniu Mejza zaprzeczył, by zarabiał pieniądze na takim procederze, a artykuł nazwał atakiem na swój wizerunek i zapowiedział pozwy. Politycy opozycji, ale także część posłów Zjednoczonej Prawicy domagali się dymisji wiceministra sportu. Premier Morawiecki takiej decyzji nie podjął, czekając na wyjaśniania Mejzy.

"Branie na litość, teatr, oskarżenie o atak polityczny, historia choroby. Tylko jak to się ma do szkoleń bez uczestników, lewego oświadczenia majątkowego i hasła uleczymy nieuleczalne? Czy Kaczyński się na to nabierze?" - napisała po konferencji posłanka Koalicji Obywatelskiej, Katarzyna Lubnauer.

"Aktorzenie+ Myślałem, że są jakieś granice. Nie ma. Oszuści w czystej postaci. Ale to jest kompromitacja" - napisał z kolei poseł KO,  Cezary Tomczyk.

"Buta, wulgarność, absolutny brak wyrzutów sumienia. Ten człowiek powinien natychmiast zniknąć z polityki" - napisał inny polityk PO, Marcin Kierwiński.

"Ilu Mejzów chroni jeszcze Kaczyński?" - pyta z kolei europoseł PO, Andrzej Halicki.

"Bezwstyd. Być może największy od 89 roku" - skwitowała liderka Inicjatywy Polskiej, Barbara Nowacka.